Witam wszystkich. Nigdy nie sądziłem, że i mnie to dosięgnie, a jednak...
A wiec tak:
Fakty: mikro tarcie w KRK, przyjazd policji - dmuchanie: 0,52 mg. Szok!. Wieczór wcześniej 2 lampki wina (po ok 0,33 ml każda - łacznie nie cała butelka wina, niby nie dużo...). Fakt 2: od kilkunastu dni nieprzespane noce (dzieciaki 2 i 4 chorują, gorączka, antybiotyki, wstawianie w nocy i monitorowanie temperatury..). Oczywiście, nic mnie e tej materii nie usprawiedliwia. Tego feralnego dnia / nocy usneliśmy z żoną podczas usypiania dzieciaków. Ocknąłem się o 23:15, i szybko zbiegłem na dół do kuchni, bo mała o 23 miała mieć podany antybiotyk. Dostała o 23:15. Żona spała, dzieci spały a ja czuwałem, bodajże do ok 02:00 czekając na rzut temperatury. Założyłem, że wyczekam do 2 w nocy, a jak jej nie podskoczy, to dam dawkę "prewencyjną" i idą spać. W między czasie (od tej 23:15 do ok 02:00) sącząc owe 2 kieliszki wina rozpisałem dla Babci rozpiskę leków dla starszego syna (zapalenie ucha) - miała zajmować się dziećmi od rana następnego dnia. Gorączka u małej się nie pojawiła, więc zapodawszy dawkę prewencyjną Nurofenu poszedłem spać. Rano gonitwa: wstałem o 6, ogoliłem się, wsok w garnitur i do pracy. Odebrałem kolegę z PKP Tychy. Następnego z Mysłowic i dalej hejże do KRK via A4. Przypadek się wydażył już daleko na obwodnicy KRK - zjazd ma S7 w kierunku Nowej Huty. Na skrzyżowaniu z 79 chciałem zmienić pas ruchu, ale facet mnie nie wpuścił (jechał po mojej lewej) - odbiłem w ostatniej chwili. Pojechałem dalej. Koleś "dogonił" mnie (nie uciekałem!) na którymś skrzyżowaniu, kulturalnie zapukał w szybkę, i "żeśmy się otarli"i że mam zjechać, bo on służbowe ma więc policja musi być. Ok, zjechałem. Czekamy. Ja spokojny, choć wkurw wewnętrzny był, bo to w pracy, czas ucieka, a policja-wiadomo-się nie spieszy. W końcu przyjechali. Rozpytanko, co kto gdzie i jak, po co i dlaczego w ogóle. Standardowo dokumenty, polisy i takie tam> Potem kontrola wozu (kamizelki, gasnice etc). Na koniec dmuchanko. Ja na spokjojnie. Wynik 0,52 mg. SZOK! Mówię, błąd jakiś chyba. Pić piłem, ale 2 kieliszki wina i to ze 6 h temu. Dmucham po raz drugi. 0,48mg. Qrwa. Wtedy mnie zmroziło. Jak to ? no nic. Prawko wzięli, zadzwonili po kolegów z Wojewódzkiej. Zabrali na aparat. Dalsze wskazania: 0,50 mg, 048 mg, 0,44 mg i 0,35 mg. Nie ukrywam, że jestem trochę w szoku, że 2 kieliszki wina dały następnego dnia, po tylu godzinach takie wskazania. Pewnie, brak snu, brak posiłków w tym czasie, niedospanie i takie tam tez nie pozostały bez wpływu. ale i tak jak zestawię te 2 kieliszki wina z wynikiem to jestem porażony. Ale cóż, fakt jest faktem. Było nie pić tego wina. Albo nie jechać. Albo przynajmniej dmuchnąć na zdrowy rozsądek. Jestem aktualnie po złożeniu zeznań na komendie, gdzie zawnioskowałem o 200 stawek po 20 zł (4000 tys grzywny), 7000 świadczenia na Fundusz, 3 lata zakazu i wszelkie koszty postępowania. Pytanie tylko, czy Prok. na to przystanie? Na moją niekorzyść działa fakt, że wcześniej (zanim dałem wynik) przejechałem A4 KTW-KRK, potem obwodnice KRK, i dopiero tam było zdarzenie a w efekcie wynik pomiaru. Obawiam się, że prokurator lub Sąd może wywieć prosty wniosek, że skoro TAM miałem te 0,52mg/0,48 mg, to jadąć wcześniej po A4 "z pewnością" musiałem mieć więcej.... Jak oceniacie moje szanse na uzyskanie takiego, anie innego wyniku?? Pozdrawiam. Migele.