Witam serdecznie,
proszę o poradę. Mianowicie, miałam pożyczkę w PC, spłacona została terminowo, zgodnie z harmonogramem. Miałam w zasadzie dwa opóźnienia z ratami, raz dostałam pismo z wypowiedzeniem umowy w 2015 roku, standardowo, rozmowa z miłą panią z infolinii ( tylko tam takie mają) podczas której poinformowano mnie, żebym zapłaciła rate jak najszybciej i będzie wszystko ok. Kolejne opóźnienie miało miejsce w tym roku, te nie było na tyle długie(7 dni ) więc obyło się bez pisemnych upomnień. Pogawędka z ponownie miłą panią z infolinii podczas której ustalona została pełna kwota wpłaty, wliczając koszty opóźnień, nic wielkiego. Mozolnie dotarłam do września 2016, wpłaciłam ostatnią ratę, pożyczka zamknięta kamień z serca....
Dzisiejszego popołudnia w pracy odbieram telefon służbowy. W słuchawce męski głos, bez zbędnych uprzejmości pyta o właściciela firmy, zgodnie z prawdą odpowiadam "-niestety nie zastał Pan szefa, z kim rozmawiam może coś przekazać ?", w odpowiedzi na moje pytanie pada kolejne "- to może czy zastałem ( pada moje imię i nazwisko)",
"-przy telefonie, słucham" i tu się zaczynają rzeczy niestworzone. Pan szybko rzuca że jest windykatorem z firmy Profi Credit i że mam wobec "NIEGO" dług w kwocie 250 zł z groszami. Po szybkim tłumaczeniu, "-no ale przecież pożyczka została spłacona we wrześniu", uzyskuje odpowiedź -"SĄ TO KOSZTY ZA PODWÓJNE WYPOWIEDZENIE UMOWY!". Rany boskie ale jak?! Proszę więc Pana po drugiej stronie tel żeby mi przez telefon szczegółowo wszystko wyjaśnił, bądź na email wysłał, pomijając jakąkolwiek korespondencje pocztową (której nie otrzymałam). Pan opryskliwie odpowiada że on nie ma takich info, a jak chce to mam sobie do niego przyjechać on mi da papiery i sobie poczytam. Profesjonalizm sam w sobie. Ale to był dopiero początek. W późniejszym czasie prześmiewczo zostało zarzucone celowe unikanie kontaktu oraz zmiana adresu zamieszkania (dziwne gdyż na infolinii nie raz podawałam aktualny nr tel oraz adres zamieszkania). Ton głosu Pana windykatora w miarę jak rozmowa się rozwijała podnosił się, ostatecznie do krzyku w momencie gdy poprosiłam o godność osoby z którą prowadzę tą jakże miłą i budującą rozmowę. W rezultacie nie dowiedziałam się niczego tylko tyle że jestem (temu Panu, już nie firmie) dłużna prawie 300 zł koniec rozowy. Po chwili na ten sam nr służbowy przychodzi sms od niezbyt rozgarniętego Pana windykatora o treści "Pani (tu moje imię i nazwisko) jeśli nie zapłaci pani do (data) złożę wizytę w zakładzie pracy w celu odzyskania zadłużenia". Oddzwaniam więc i pytam "czy Pan zdaje sobie sprawę że jest to nr służbowy z którego korzysta więcej niż jedna osoba a ujawnianie tego typu informacji osobą trzecim jest karalne?", na to pytanie dostaje odpowiedź "- może Pani śmiało dzwonić na policję z (miejscowość) to moi koledzy z chęcią wypije z nimi kawę", pogratulowałam więc znajomości i odpowiedziałam "- musi Pan wiedzieć że sama pracowałam swego czasu w firmie pożyczkowej i pana działania oraz sposób w jaki prowadzi Pan tą rozmowę daleko mija się z profesjonalną obsługą klienta i dalece wybiega poza pana kompetencje". Na co uzyskuje odpowiedź że rozmowa ze mną jest na poziomie rozmowy z przedszkolakiem i w poniedziałek zobaczymy się u mnie w pracy. Poinformowałam wiec pana niestety nie doinformowanego że będzie musiał skorzystać z pomocy swoich znajomości ponieważ bez zgody właściciela posesji nie ma na nią wstępu ( mowa tu o właścicielu zakładu w którym pracuje). Tu się Pan bardzo mocno zdenerwował i z szyderczym śmiechem zapowiedział się pod adresem mojego zameldowania i wizytacją mieszkaniową, tu ponownie niestety nie zabłysł, gdyż nie ma prawa wejść na posesję bez wyraźnej zgody właściciela, w tym też koledzy mu nie pomogą chyba że będzie się upierał i wejdzie wbrew zakazowi, wtedy koledzy mogą mu już pomóc, w podróży na komisariat.
W rezultacie rozmowa zakończyła się wielkim krzykiem pracownika PC który starał się odzyskać "własne" pieniądze. A ja nadal nie wiem, jakim cudem mam do zapały 300 zł kosztów wypowiedzenia umowy, po zamknięciu pożyczki. Jak wcześniej wspomniałam na infolinii MIŁA pani podała mi konkretnie co i ile mam do zapłaty. Nie było mowy o żadnych kosztach dodatkowych które wynikły dopiero po zakończeniu pożyczki. Kontaktowałam się też z Panem który według info na infolinii prowadzi tę sprawę, niestety nie udzielono mi odpowiedzi, mam na nią czekać.