P
Pogodniak
Praktyk
- Dołączył
- 07.2010
- Odpowiedzi
- 3 376
- Autor Autor
- #41
od ladnych paru lat "pochodzenie niemieckie" w sensie etniczno-kulturowym nie ma zadnego wplywu na mozliwosc uzyskania obywatelstwa niemieckiego dla osob z Polski. Dlatego kwestia dziadkow, ktora jest czesto podnoszona na tym forum, jest malo istotna, gdy nie ma obywatelstwa w sensie prawnym po rodzicach. A obywatelstwo po rodzicach mozna oddziedziczyc przez urodzenie tylko wtedy, gdy rodzic mial to obywatelstwo w momencie urodzenia dziecka.
Te wszystkie historie z "pochodzeniem" niemieckim mialo zastosowanie do ktoregos momentu w latach 90-tych. Wtedy Niemiecem w rozumiemiu niemieckiej konstytucji mozna bylo zostac przez "przyjecie jako osoba niemieckiej przynaleznosci narodowej na terenie Niemiec". Z tego prawa skorzystal twoj tato w roku 1975, kiedy to bylo czysta formalnoscia.
Ale te sprawy trzeba widziec w kontekscie historycznym. Przyjazd na "pochodzenie" bez obywatelstwa jest regulowany przez Federalna ustawe o wysiedlencach (Bundesvertriebenengesetz), ktora byla w latach 90-tych i w obecnym dziesiecioleciu wielokrotnie nowelizowana (= w praktyce coraz bardziej srubowano kryteria). Sam to odczules na wlasnej skorze, bo ci powiedziano na poczatku lat 90-tych, ze matka cie nie wychowala w duchu niemieckim. W latach 70-tych nikt by sie tym nie interesowal.
Glowna podstawa przyjecia "osob pochodzenia niemieckiego w NIemczech" w mysl obecnie obowiazujacej ustawy jest tzw. presja wysiedlencza w kraju pochodzenia (tzn. szykanowanie osob pochodzenia niemieckiego w krajach pochodzenia). Polska zawarla w 1992 r. umowe o dobrym sasiedztwie z Niemcami, w ktorym zagwarantowala prawa dla mniejszosci niemieckiej w Polsce. W zwiazku z tym dla urzedow niemieckich skonczyla sie "presja wysiedlencza" dla wnioskodawcow z Polski. Jedynie w drodze wyjatku i to w praktyce tylko starsze osoby moga argumentowac, ze do dzis oddzczuwaja konsekwencje dyskrimancji ludnosci pochodzenia niemieckiego za czasow komuny. Ale takich osob jest garstka i ty jako urodzony w 1969 r. mozesz o tym zapomniec, tym bardziej ze juz raz ci dano odmowe.
Osoby z Polski, ktore przyjezdzaja teraz do Niemiec na niemieckie papiery, to w wiekszosci osoby z wojewodzka opolskiego, ktore przed II wojna swiatowa nalezalo w calosci do Rzeszy Niemieckiej i gdzie autochtoni urodzeni przed wojna lub w jej czasie byli przez urodzenie obywatelami niemieckimi, ktore dziedziczyly ich dzieci. Takie osoby nie musza udowadniac zadnego wychowania w "duchu niemieckim", bo moga byc nawet etnicznymi Eskimosami, liczy sie tylko ich obywatelstwo w sensie prawnym.
Ludzie, rowniez na tym forum, notorycznie myla obie kategorie osob uzywajac w odniesieniu do obydwu pojecie "na pochodzenie" i stad sie biora te wszystkie mity i nieporozumienia.
Twoj tato ci juz powiedzial, ze byl Niemcem bez obywatelstwa niemieckiego w chwili przyjadzu do Niemiec. wiec niestety dobrze to dla ciebie nie wrozy. Z mojego punktu widzena jedyna szansa, ze ty by.les nieletni w momencie, gdy on skladal wniosek na obywtelstwo i ze nadanie obywatelstwa rozciagnelo sie na nieletnie dzieci. Ale to mu powiedza na 100% w tym urzedzie, w ktorym swego czasu skladal wniosek na obywatelstwo.
Te wszystkie historie z "pochodzeniem" niemieckim mialo zastosowanie do ktoregos momentu w latach 90-tych. Wtedy Niemiecem w rozumiemiu niemieckiej konstytucji mozna bylo zostac przez "przyjecie jako osoba niemieckiej przynaleznosci narodowej na terenie Niemiec". Z tego prawa skorzystal twoj tato w roku 1975, kiedy to bylo czysta formalnoscia.
Ale te sprawy trzeba widziec w kontekscie historycznym. Przyjazd na "pochodzenie" bez obywatelstwa jest regulowany przez Federalna ustawe o wysiedlencach (Bundesvertriebenengesetz), ktora byla w latach 90-tych i w obecnym dziesiecioleciu wielokrotnie nowelizowana (= w praktyce coraz bardziej srubowano kryteria). Sam to odczules na wlasnej skorze, bo ci powiedziano na poczatku lat 90-tych, ze matka cie nie wychowala w duchu niemieckim. W latach 70-tych nikt by sie tym nie interesowal.
Glowna podstawa przyjecia "osob pochodzenia niemieckiego w NIemczech" w mysl obecnie obowiazujacej ustawy jest tzw. presja wysiedlencza w kraju pochodzenia (tzn. szykanowanie osob pochodzenia niemieckiego w krajach pochodzenia). Polska zawarla w 1992 r. umowe o dobrym sasiedztwie z Niemcami, w ktorym zagwarantowala prawa dla mniejszosci niemieckiej w Polsce. W zwiazku z tym dla urzedow niemieckich skonczyla sie "presja wysiedlencza" dla wnioskodawcow z Polski. Jedynie w drodze wyjatku i to w praktyce tylko starsze osoby moga argumentowac, ze do dzis oddzczuwaja konsekwencje dyskrimancji ludnosci pochodzenia niemieckiego za czasow komuny. Ale takich osob jest garstka i ty jako urodzony w 1969 r. mozesz o tym zapomniec, tym bardziej ze juz raz ci dano odmowe.
Osoby z Polski, ktore przyjezdzaja teraz do Niemiec na niemieckie papiery, to w wiekszosci osoby z wojewodzka opolskiego, ktore przed II wojna swiatowa nalezalo w calosci do Rzeszy Niemieckiej i gdzie autochtoni urodzeni przed wojna lub w jej czasie byli przez urodzenie obywatelami niemieckimi, ktore dziedziczyly ich dzieci. Takie osoby nie musza udowadniac zadnego wychowania w "duchu niemieckim", bo moga byc nawet etnicznymi Eskimosami, liczy sie tylko ich obywatelstwo w sensie prawnym.
Ludzie, rowniez na tym forum, notorycznie myla obie kategorie osob uzywajac w odniesieniu do obydwu pojecie "na pochodzenie" i stad sie biora te wszystkie mity i nieporozumienia.
Twoj tato ci juz powiedzial, ze byl Niemcem bez obywatelstwa niemieckiego w chwili przyjadzu do Niemiec. wiec niestety dobrze to dla ciebie nie wrozy. Z mojego punktu widzena jedyna szansa, ze ty by.les nieletni w momencie, gdy on skladal wniosek na obywtelstwo i ze nadanie obywatelstwa rozciagnelo sie na nieletnie dzieci. Ale to mu powiedza na 100% w tym urzedzie, w ktorym swego czasu skladal wniosek na obywatelstwo.