anthony napisał:
Przedstawiając mu jakie przesłanki musi spełniać aby wyszedł na przepustkę, to bez mówienia mu on sam będzie wiedział czy ma szansę wyjść na przepustkę.
Nie byłabym taka pewna, że wszyscy są tam tacy "kumaci", a poza tym wiemy, że w tym środowisku jest wiele osób z nastawieniem roszczeniowym, którym jak się da palec to chcą całą rękę czyli myślą, że jak się dobrze zachowują to nie tylko przepustkę, ale w ogóle najlepiej już wpz powinni dostać.
anthony napisał:
Nadzieję na przepustkę będzie miał, wystarczy się tylko poprawić. O to chyba chodzi w resocjalizacji?
Tylko? Wiesz, niektórzy kiedyś nie robili nic, a dzisiaj biorą udział w konkursach na poprawne rozwiązanie krzyżówki - to też jest poprawa, ale czy o taką poprawę chodzi?
No w sumie na nadzieję to taka poprawa może i wystarczy wszak nadzieja nie oznacza jeszcze udzielenia przepustki
Poza tym ja naprawdę Anthony jestem zwolenniczką nieodrywania osadzonych od środowiska naturalnego i uważam, że kara pozbawienia wolności powinna być naprawdę ostatecznością - powinna być stosowana tylko wobec tych, którzy stanowią prawdziwe zagrożenie dla społeczeństwa, a reszta wystarczy jakby była poddawana resocjalizacji na wolności plus monitorowana i właśnie tę pierwszą grupę, o której tu wspomniałam zaliczam do grona osób, które na przepustkę de facto nie mają szans (szans, nie nadziei, bo nadzieję to każdy może mieć jeśli chce) choć wiem, że kiedyś do tego społeczeństwa wrócą, ale lepiej jeśli wrócą później niż prędzej.
A w ogóle powiedz mi Anthony skoro to wszystko jest takie proste - ta cała motywacja i poprawa - dlaczego w takim razie tylu osadzonych odbywa karę w ZK typu zamkniętego od początku do końca? Dlaczego jest tylu osadzonych, którzy nigdy nie awansowali?