A ja mam takie pytanie.
Złożyłam do komornika pismo o ściąganie alimentów od męża. Komornik po wypełnieniu formalności zajął się sciąganiem należności, i teraz taki problem:
pensja wpłynęła na konto męża 1.10., i... tu zaczynają się schody. Naleznośc jaką miał przejąć komornik nie wpłynęła na konto komornika podobno, a co za tym idzie nie ma jej także na moim koncie.
Kiedy poszłam zapytać jak to z trym ściąganiem jest, powiedziano mi, że to może potrwać nawet ponad tydzień.
No ludzie kochani, bez przesady!
Skoro bank dostaje od komornika pismo o zajęciu wynagrodzenia i kwotę tego zajęcia, to chyba powinien natychmiast ją na jego konto przelać, a komornik przekazać na moje konto. Byłam u komornika w poniedziałek - 5.10. a na jego koncie nadal nie było żadnych pieniędzy na wypłatę dla mnie, a powinny być moim zdaniem natychmiast przelane na konto komornika, w końcu to alimenty na dziecko.
O co tu chodzi? Zaczynam myśleć, że te pieniądze wpłynęły, ale komornik chce zarobić dodatkowo na oprocentowaniu, bo jak dla mnie, to wszystko za długo trwa!
Wyrok sądu mówi, że kasę mam dostawać do 5-go każdego miesiąca, a tu zero pieniędzy i nikt mi nie jest w stanie wyjaśnić, gdzie one na dobrą sprawę są.
Czy ktoś może mi odpowiedzieć jak długo maksymalnie przebiega windykacja należności gdy dłużnik nie robi problemu a komornik ma z czego ściągać zadłużenie?
Zaczynam żałować, że nie wysłałam pisma wprost do jego zakładu pracy.
Wtedy pieniądze miałabym 1 każdego miesiąca.
Dziękuję za odpowiedź.