Zajęcie wypłat z umowy-zlecenia?
Witam na forum, jestem tu nowy, a trafiłem, bo mam problem.
5 lat temu miałem działalność gospodarczą, po której zostało mi ok. 30000 długu w US i ZUS (niesolidny zleceniodawca nie zapłacił, w sądzie nie dałem rady wyegzekwować).
Teraz US sobie "przypomniał" i zajął mi prywatne konto w banku (saldo 12 zł) i zarobki u zleceniodawców. Sęk w tym, że nie mam nigdzie umowy o pracę. Mam 1 umowę-zlecenie z comiesięcznymi wypłatami 300 zł brutto i paru zleceniodawców, którzy zlecają mi prace na umowę o dzieło (kwoty rzędu 1000-3000 zł, ale nieregularnie).
Z tymi o dzieło na razie jakoś sobie ustawiam inaczej (trochę będzie szło na czarno, trochę przez inną firmę), ale tu, gdzie mam umowę-zlecenie, chcą ściągnąć 50% netto (czyli ok. 110 zł). Wpienia mnie to, bo do długu się nie poczuwam a z umowy wolę nie rezygnować, bo mam z niej ubezpieczenie zdrowotne.
Szukałem czegoś na ten temat i doczytałem w KPC, że "regularne wypłaty mające zapewnić utrzymanie" podlegają analogicznej ochronie, jak zarobki z umowy o pracę. No, ale co dalej? Kwota wolna od zajęcia przy etacie dzieli się na odpowiednią część etatu. A jak z umową, która nie ma określonego wymiaru w godzinach? I jak tego prawa dochodzić tzn. gdzie interweniować, powołując się na ten przepis? I czy mam jakiekolwiek szanse na uwalenie zajęcia tamtych wypłat z nieregularnych umów o dzieło?
Czy zgodnie z prawem, za niezawiniony dług, mogę formalnie zostać z wypłatą 50% z netto od 300 zł, czyli ok 110 zł miesięcznie?? To przecież absurdalne, nie da się żyć za 110 zł, a więc niejako prawo zmuszałoby mnie do pracy na czarno. W mojej sytuacji osobistej - opieka nad osobą chorą (rencistką z klauzulą "niezdolny do samodzielnej egzystencji") powodująca konieczność pracy w domu - i zawodowej nie mam realnych szans na pełnoetatowe zatrudnienie.