szczekanie psów czyli co wolno?

  • Autor wątku Autor wątku Aleksandra Bytom
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Moja cierpliwość się kończy. Coraz bliżej "ban".
 
Ag_Maz napisał:
Ehhh, nigdy się nie nauczysz...

Ag_Maz, jak widzisz wątek jest już w hydeparku, od czasu mojego postu znacznie się rozruszał, dyskusja całkiem nieźle się toczy a ktoś usunął dokładnie najistotniejszy, najbardziej kontrowersyjny post, do którego pozostałe się odnoszą... Chciałem edytować, ale nie ma takiej możliwości... więc jest jak jest, dla osób które będą to czytały pierwszy raz przynajmniej będzie w miarę czytelnie.
Poza tym, proponuję zamknąć inne wątki dotyczące szczekania psów, bo jest ich sporo i można się pogubić, tak jak ja pogubiłem się na samym początku.

I cały misterny plan legł w gruzach... znów usunięto instrukcję...
 
Ostatnia edycja:
Widzę ze zaczyna się czepianie każdego mojego napisanego słowa.
Ja piszę w tym wątku a nie w innych.
Nie roztrząsam postawy "osób, które mają pretensje do innych użytkowników forum, za to że przeszkadza im szczekanie psa (bo wg nich jest to w porządku "pies to pies i ma prawo szczekać")". Nie pochwalam takiego zachowania. Ale tez często sąsiedzi nie umieją ze sobą rozmawiać i to jest problemem nr 1. Zamiast spokojnie zwrócić uwagę często jest złośliwość i od razu donosy. Chyba nie tędy droga?

Znam przykład dziewczyny, która uważnie wysłuchała skarg
sąsiadów powiedzianych "normalnie", poprosiła o cierpliwość i w ciągu tyg. rozwiązała problem. Ale trzeba chcieć.
Zachęcanie do stosowania takich metod - rozdrażniania ma uświadomić coś właścicielom kosztem psa? Dziwne podejście. I to jest przejmowanie się losem i dobrem psów?

"Idąc Pani tokiem myślenia urządzanie zabaw na moim własnym ogrodzie, sadzenie drzewek, spotykanie się ze znajomymi przy grilu, wogóle wychodzenie do ogrodu jest prowokowaniem psa?"
Mojego toku rozumowanie nie pojmuje Pan w ogóle. Gdzie ja coś takiego napisałam???!!! Ja pisałam o CELOWYM drażnieniu psa.
Proszę uwagi o "prostej syntezie tekstu... mniej więcej na poziomie 2 klasy szkoły podstawowej..." zastosować do siebie, to może cokolwiek Pan zrozumie.

Zapędów sadystycznych niestety nie mam, choć czasem by się na niektórych ludzkich osobników przydały :cool:
O skuteczności i bezpieczeństwie tych niby cudownych obróż długo by pisać. Jak wiele innych rzeczy - mogą sobie mieć certyfikaty i inne cuda, ale to nie musi być zgodne z prawdą. Producenci od lat oszukają klientów i ja mam rezerwę do takich "niby zapewnień". Można kupić miód wyprodukowany zgodnie z ISO 9001 (system zapewnienia jakości), w którym nie ma grama miodu... i przykłady można by mnożyć. Poza tym to pójście na łatwiznę, zamiast z psem pracować i poświęcać mu czas.

Jeżeli pies sąsiada ciągle szczeka to jest NIEWYCHOWANY I TO NIE JEGO WINA. Tylko sąsiada. Ja mam 4 psy w tym 3 molosy, które bardzo dobrze pilnują posesji. Mają prawo szczekać kiedy coś się dzieje za płotem, bo po to są. Kiedy jednak trwa to moim zdaniem za długo,to wystarczy je odwołać. I nigdy nie miałam choćby 1 skargi sąsiadów - wręcz przeciwnie zazdroszczą mi więzi z nimi i tego jak są wyszkolone - i mówią mi to wprost.

Nie tędy droga, by karać psa za głupiego właściciela, albo złośliwe zgłaszanie każdego szczeknięcia do np. Straży. Zawsze, można uregulować przepisami chociażby Spółdzielni Mieszkaniowej pewne zasady. Ale trzeba chcieć.

Tyle w temacie.
 
Ostatnia edycja:
zuzka15 napisał:
Widzę ze zaczyna się czepianie każdego mojego napisanego słowa.
Ja piszę w tym wątku a nie w innych.
Nie roztrząsam postawy "osób, które mają pretensje do innych użytkowników forum, za to że przeszkadza im szczekanie psa (bo wg nich jest to w porządku "pies to pies i ma prawo szczekać")". Nie pochwalam takiego zachowania. Ale tez często sąsiedzi nie umieją ze sobą rozmawiać i to jest problemem nr 1. Zamiast spokojnie zwrócić uwagę często jest złośliwość i od razu donosy. Chyba nie tędy droga?

Znam przykład dziewczyny, która uważnie wysłuchała skarg
sąsiadów powiedzianych "normalnie", poprosiła o cierpliwość i w ciągu tyg. rozwiązała problem. Ale trzeba chcieć.
Zachęcanie do stosowania takich metod - rozdrażniania ma uświadomić coś właścicielom kosztem psa? Dziwne podejście. I to jest przejmowanie się losem i dobrem psów?

"Idąc Pani tokiem myślenia urządzanie zabaw na moim własnym ogrodzie, sadzenie drzewek, spotykanie się ze znajomymi przy grilu, wogóle wychodzenie do ogrodu jest prowokowaniem psa?"
Mojego toku rozumowanie nie pojmuje Pan w ogóle. Gdzie ja coś takiego napisałam???!!! Ja pisałam o CELOWYM drażnieniu psa.
Proszę uwagi o "prostej syntezie tekstu... mniej więcej na poziomie 2 klasy szkoły podstawowej..." zastosować do siebie, to może cokolwiek Pan zrozumie.

Zapędów sadystycznych niestety nie mam, choć czasem by się na niektórych ludzkich osobników przydały :cool:
O skuteczności i bezpieczeństwie tych niby cudownych obróż długo by pisać. Jak wiele innych rzeczy - mogą sobie mieć certyfikaty i inne cuda, ale to nie musi być zgodne z prawdą. Producenci od lat oszukają klientów i ja mam rezerwę do takich "niby zapewnień". Można kupić miód wyprodukowany zgodnie z ISO 9001 (system zapewnienia jakości), w którym nie ma grama miodu... i przykłady można by mnożyć. Poza tym to pójście na łatwiznę, zamiast z psem pracować i poświęcać mu czas.

Jeżeli pies sąsiada ciągle szczeka to jest NIEWYCHOWANY I TO NIE JEGO WINA. Tylko sąsiada. Ja mam 4 psy w tym 3 molosy, które bardzo dobrze pilnują posesji. Mają prawo szczekać kiedy coś się dzieje za płotem, bo po to są. Kiedy jednak trwa to moim zdaniem za długo,to wystarczy je odwołać. I nigdy nie miałam choćby 1 skargi sąsiadów - wręcz przeciwnie zazdroszczą mi więzi z nimi i tego jak są wyszkolone - i mówią mi to wprost.

Nie tędy droga, by karać psa za głupiego właściciela, albo złośliwe zgłaszanie każdego szczeknięcia do np. Straży. Zawsze, można uregulować przepisami chociażby Spółdzielni Mieszkaniowej pewne zasady. Ale trzeba chcieć.

Tyle w temacie.

Reasumując... właściciel jest odpowiedzialny za swojego psa i ma obowiązek włożyć w to tyle wysiłku ile konkretny pies potrzebuje, aby nie przeszkadzał innym. Koniec kropka. Jeżeli przeszkadza... trzeba sięgnąć do bardziej drastycznych środków...

I w zasadzie tylko o tym caly czas piszę, zresztą Pani też, tylko nie wiem czemu mnie Pani krytykuje...

Proste pytanie:
Jeżeli miałby Pani za sąsiada człowieka, który załóżmy pracuje w systemie zmianowym i odsypia w dzień w swoim własnym cichym domu nieprzespaną noc a każdorazowe szczekanie Pani psów budzi go na tyle, że nie może już usnąć, przychodzi zwraca Pani na ten problem kilkakrotnie uwagę... co Pani powinna zrobić?
 
zalmar napisał:
Liczę na merytoryczne uwagi celem dopracowania powyższej instrukcji do perfekcji jako narzędzia dla osób ceniących sobie ciszę i spokój w zaciszu swojego mieszkania/domu.
Na forum prawnym umieszcza się porady prawne.
Instrukcje nawołujące do bezprawia tzw porady bezprawne nalezy umieszczać na forumbezprawne.org
 
rubbermaid napisał:
Na forum prawnym umieszcza się porady prawne.
Instrukcje nawołujące do bezprawia tzw porady bezprawne nalezy umieszczać na forumbezprawne.org

Dokładnie zgadzam się z Panem... instrukcja ma na celu stosowanie przepisów prawa do ochrony interesów osób poszkodowanych przez właścicieli uciążliwych psów :confused:

W żadnym punkcie nie nawołuje do bazprawia...
 
Wybory za pasem. Trzeba się załapać i podjąć się trudu legislatury a nam dać juz spokój.
 
zalmar
Mezczyzna.gif

Czy musi Pan cytować całe długie posty? (post 44).
Trzeba się załapać i podjąć się trudu legislatury a nam dać juz spokój.
Bardzo dobra rada. :)
 
Słuszna rada... działa w dwie strony, nieprawdaż?

Ja już instrukcję na podstawie istniejących przepisów prawa opracowałem. Zresztą powoli przyjmujemy model zachodni, gdzie na szczęście ceni się spokój i ciszę.

Teraz kolej na właścicieli psów świadomych ich uciążliwości, aby stworzyli korzystne dla siebie zapisy. POWODZENIA :D
 
Zalmarze*, pragnę wyrazić głęboką nadzieję, że oglądasz telewizję - zbyt głośno. Słuchasz radia - zbyt głośno. Masz dzieci - zbyt głośne. Jeździsz samochodem - zbyt głośnym. Lub motocyklem - zbyt głośnym. Trzepiesz dywany - zbyt głośno. Używasz wiertarki - zbyt głośnej. A twój mózg za głośno pracuje. Oczywiście nie według ciebie, lecz według pewnego twojego sąsiada, który kocha ciszę i spokój. I że ten sąsiad będzie wzywał policję (może ma tam brata albo szwagra, kto wie...), naturalnie wtedy, kiedy akurat będziesz się zachowywał zbyt głośno. I że ten sąsiad będzie cię ciągał po sądach, bo przez ciebie spać nie może albo pracować i w ogóle stracił już miliony złotych, ponieważ nie wywiązał się przez ten czyniony przez ciebie hałas ze zobowiązań, przez co poniósł wymierne straty.

Tego ci życzę z całego serca. Oby się spełniło.

EOT.



--------------------------
* netykieta, o ile mi wiadomo, obowiązuje wszystkich, czy ktoś sobie tego życzy, czy nie
 
Technicznie w moim konkretnym przypadku nie ma takiej możliwości. :confused: hehehehh

Szanuję prawo do spokoju i ciszy moich sąsiadów i tego samego oczekuję od nich. I nie myślę o ich dzieciach, wiertarkach, kosiarkach itp. tylko o zaniedbanych uciążliwych psach, uwiązanych na łańcuchu przez całe swoje życie do budy, których praktycznie jedynym zajęciem jest szczekanie zarówno w nocy jak i w dzień.

Lecz obawiam się (czytając ten i podobne wątki), że to właśnie właściele zaniedbanych psów mają problem ze zrozumieniem tego problemu, odbierają instrukcję bardzo personalnie, gdyż zdają sobie po prostu sprawę, że ich sąsiedzi być może zaczną być w stosunku do nich samych uciążliwi... czego im szczerze życzę :cool:
 
Zalmar, jaka dasz mi radę wg twojego myślenia? Mój pies jest szczekliwy. Nie do opanowania. Taki mi sie egzemplarz trafił, nie żebym wybierała, gdyż wręcz szukałam rasy nieszczekliwej z uwagi na moje umiłowanie spokoju. No i zakupiłam szczeniaka rasy nieszczekliwej, z tą róznicą, że akurat mój pies okazał sie INNY. Grom jeden wie, dlaczego? Taki jest i już. Sadzę, ze ma ADHD, czego po małym szczeniaku nie widac, gdyż zazwyczaj wszystkie są rozbrykane.
Pies nie jest na łańcuchu, ma do dyspozycji naprawdę duży, ogrodzony teren. Układa się przy bramie i obserwuje ulice, jak my TV. Każda przechodząca mrówka jest JEGO i należy ją obszczekać.
Pies jest b. posłuszny (w ogóle rasa z tych mądrych, posłusznych), przechodził tresurę. Jedno moje skinienie i wykonuje każde polecenie. Jeden warunek : musi mnie widzieć, słyszeć, mieć świadomość, że jestem obok. Ledwo zamknę dzwi domu za sobą, dla psa oznacza: nie ma Pani, znaczy : hulaj dusza. Jednocześnie pies nie lubi być w domu. Całe jego życie to ogród. Do domu wchodzi niechętnie, w zimie muszę go niemal na rekach wnosić na noc, bo i podczas mrozu najchętniej spałby na zewnątrz, juz nie mówiąc o innych porach roku.
Pies chodzi codziennie na spacery 1 -1,5 godz poz teren, aby się wybiegał i nałapał wrażeń, trochę szczęśliwości w swoim życiu. Jest zatem wybiegany, wytresowany. Dalej: pies jest wykastrowany. Pomimo, że b. rasowy, super papiery, ale właśnie z uwagi na JEGO OSOBISTĄ szczekliwość, został wykastrowany. Tak samo, jak sąsiedzi i ja musiałam słuchać jego szczekania, niestety w wysokiej tonacji, co powodowało u mnie wrażenie świdra w mózgu. Po kastracji uspokoił sie w połowie. Połowa to juz wiele, juz sie da jakoś życ, jest lżej. Jednak nadal jest szczekliwy, niezliczone ilosci razy obudził mnie (i pewnie tez sąsiadów)zbyt wcześnie rano, lub późno w nocy, bo akurat ktoś przechodził ulicą.
Jaką zatem widzisz radę, aby mój pies nie szczekał ? Mogłabym, oczywiście ustawic bude dla psa w najodleglejszym od ulicy kącie i uwiązać psa na łańcuchu. Lub postawic mu tam kojec 2x3m, aby tam spędzał swoje życie, zamiast swobodnie biegać po ogrodzie. Kto wie ? Może nie szczekałby wtedy tyle, bo nic by nie widział, co sie dzieje wokół. Czy to byłaby wg ciebie odpowiedzialna postawa z mojej strony? Odpowiedzialna, wobec kogo i czego? Zaserwować psu taki więzienny żywot ? A co ten psiak komu złego zrobił, od maleńkiego szczeniaka przyzwyczajony do ogrodu, przestrzeni, swobody i teraz na łańcuch? Za co? Myślisz, że psu dałoby się przetłumaczyć, że to ZA szczekanie? On by nigdy nie pojął, dlaczego dzieje mu się taka krzywda.
Mogłabym też pozbyć się psa. Np na ręce twojego sąsiada, pasuje? Tylko, że pies, to jest rodzina, jak mogłabym pozbyć się stworzenia, które kiedyś jako maleńkie wzięłam do swojego domu, swojej rodziny? Przecież ja, moja rodzina, dom, to cały jego świat, jego baza, ostoja, bezpieczeństwo. On nie zna nic innego, dlaczego miałby się tułać po twoich sąsiadach, czy schroniskach, wszędzie nie chciany, bo szczekliwy? Czy to byłoby wg ciebie odpowiedzialne z mojej strony, gdybym się go pozbyła?

Zbyt łatwo generalizujesz, z twojego myslenia wynika, ze własciciele szczekajacych psów sa nieodpowiedzialni i wystarczy, zeby byli odpowiedzialni i problemu by nie było. Otóż w bardzo wielu przypadkach problem istniałby nadal. A jak go rozwiazać, to ja sama nie wiem. Ale moze ty bedziesz miał jakies pomysły, oprócz np uśpienia wszystkich szczekajacych psów. Bo od razu ci powiem, ze zaden weterynarz nie uspi zdrowego psa, ani mu nie wytnie strun głosowych. Natomiast ew mandat od Strazy Miejskiej, to po co ? Czy po tym pies przestanie szczekać? Taki mandat, to chyba tylko dla twojej satysfakcji, poczułbyś się lepiej? Juz ktoś wcześniej napisał słusznie, że gdyby takie mandatowe akcje Straży Miejskiej sie nasiliły, to skutek byłby jeden jedyny i żaden inny: przepełnione schroniska i mnóstwo bezdomnych, porzuconych psów wszędzie wokół, łacznie z takimi, co w lesie do drzewa są przywiązywane, az zdechną w potwornych męczarniach.
Obroże na prąd są niehumanitarne. Załóż sobie taką obrożę na siebie i niech ktoś włącza impuls w momentach, kiedy się tego nie spodziewasz. Spróbuj tylko jeden dzień ! Dopiero PO takim eksperymencie, możesz wymieniać taką obrożę, jako ew rozwiązanie problemu, czego wówczas z pewnością nie uczynisz.

Dodam, że nie wiem ile masz lat i jak zdrowe masz serce. Eksperyment jw może zrobić tylko osoba młoda i o zdrowym sercu. A i tak, wyłącznie na własne ryzyko, ja odpowiedzialności nie ponoszę. Lepiej zapytac najpierw lekarza.
 
Ostatnia edycja:
Na większość zadanych Pytań sama sobie Pani odowiedziała, niemalże wkładając mi te odpowiedzi w usta, gdzie nigdy czegoś takiego nie pisałem i nie mówiłem poza forum.

Gratuluję zdrowego rozsądku, zaangażowania i moim zdaniem :D poprawnego podejścia do tematu posiadania psa.

Być może Pani pech, że taki się trafił egzemplarz, a być może trzeba by było dopracować tresurę właśnie w zakresie szczekania i przez krótki okres stosować obroże przeciwszczekowe celem właściwego ułożenia psa...

Moje podstawowe pytanie brzmi:
"Dlaczego ktoś kto świadomie niezdecydował się na posiadanie psa ma ponosić konsekwencje posiadania uciążliwego psa przez sąsiada?"

Większość ludzi nie decyduje się na psa, gdyż liczy się z po prostu z konsekwencjami.
 
skłonna poszukaj w necie jest takie cudo dla szczekających psów,nazywa się husher,to jest coś w rodzaju kagańca,jest to zrobione z elastycznego materiału,pies może w tym pić itd i w teorii może szczekać ale bardzo wtedy męczą mu się mięsnie pyszczka i szybko odechciewa mu się szczekać,super sprawa i bardziej humanitarna niż te obroże,rozmawiałam o nich z naszą panią behawiorystką i to jest ostateczność,poza tym spróbuj kuli-smakuli,kupiłam 3 dni temu,psy zajęte nią godzinami,
Okazało się że moje psiaki faktycznie w niedziele szczekają,ostatnio miałam smsa że wyją,wsiadłam w takse i po prostu wróciłam do domu.
Rozpoczynamy trening z klatką kennelową,mamy naszą panią treserke i byle do przodu,nie chce żeby moje psy komuś przeszkadzały i Szanowny Panie Zalmar z całą pewnością nikt tego nie chce,może po prostu nie wiedzą jakie są możliwości żeby psa choć troche uciszyć 8)
 
Aleksandra Bytom napisał:
i Szanowny Panie Zalmar z całą pewnością nikt tego nie chce,może po prostu nie wiedzą jakie są możliwości żeby psa choć troche uciszyć 8)

Proszę moich postów nie traktować personalnie.

Z tym "nikt" to byłbym ostrożny, gdyż jest wiele przypadków ludzi którym jest dokładnie obojętne czy ich pies szczeka i przeszkadza i konsekwentnie ignorują uwagi sąsiadów, stąd instrukcja.

A jeżeli jednak się przejmują tak jak np. Pani to już jest DUŻY krok do przodu, znacznie poprawiający stosunki z sąsiadami oraz przy konsekwentnym dążeniu do celu likwidujący problem szczekającego psa.
 
zlikwidować szczekania zupełnie z pewnością się nie da ale ograniczyć na tyle żeby nie przeszkadzały warto i trzeba spróbować
 
Mam taki sam problem jak tutaj część osób posiadających psiaka.
Mianowicie dopiero wprowadziliśmy się do nowego mieszkania(w bloku) wraz z naszym niespełna rocznym psiakiem. Bodajże 2 dni po przeprowadzce zaszła potrzeba wyjścia z domu, ale bez psa. (po krótkiej nieobecności w mieszkaniu ok. 1 h) przed drzwiami na wycieraczce zostawiono nam kartkę z informacją: "że pies strasznie, wyje ,szczeka, i proszę o zabieranie psa ze sobą" z dopiskiem jeśli sytuacja się powtórzy to zostanie wezwana straż miejska.
Dodam że psiak owszem szczekał trochę po naszym wyjściu (uważam że jest to w tej sytuacji normalna sprawa- jest w nowym miejscu, nieco zdezorientowany) Ale znam go i wiem że napewno nie szczekałby całą godzinę - max. 5 min. Tymbardziej gdy wróciłam do mieszkania było cichutko więc zbulwersowanych sąsiadów nie rozumiem.
Ale nie o to chciałam zapytać, interesuje mnie aczkolwiek forma prawna - jakie prawo ma taki "zbulwersowany " sąsiad ? Czy może wezwać straż miejską, szczególnie jeśli pies nie szczeka w czasie ciszy nocnej, a w ciągu dnia? i jakie są konsekwencje, bądź sposoby na takiego sąsiada?
Pozdraiam
 
na sąsiadów nie poradzisz nic,ja sie ogólnie nie przejmuje ale też staje na uszach żeby bestie nie szczekały,jako psiarz radze Ci nie dawaj głowy że pies nie szczeka tak długo bo mogłabyś ją stracić,ja moich też byłam pewna a okazało się że nie miałam racji :) to są tylko psy :)
 
No tak, ale sprawa nadal pozostaje dla mnie nie jasna, czyli w jaki sposób taki sąsiad X może mi "umilić " życie? Chce wiedzieć czego mogę się spodziewać żeby w razie starcia nie wyjść na głupka. Psa nie da się oduczyć szczekania w ciągu 2 dni a ja niestety muszę zacząc prace - aż przyszło mi do głowy trzymanie psa w kagańcu przez czas mojej nieobecności ale wydaje mi się to nie humanitarne :/
 
w kagańcu będzie wyć a to jest chyba jeszcze gorsze,moi sąsiedzi wiedzą że pracuje nad psami więc póki co straży nie było a nawet jeśli będzie to ja się nie boje bo nie pracuje i jestem z psami w domu,przy mnie nie szczekają więc nie mogą mnie oskarżyć o uciążliwe szczekanie,jutro np.biore jednego z psów (organizatora akcji szczekania) ze sobą na obiad do mamy,spróbuj może w internetowych sklepach dla psów są obroże dla psa z feromonami,pomagają psom szczekliwym,uspokajają,można je zakładać gdy pies zostaje sam a potem ściągać i schować w jakims szczelnym opakowaniu żeby były na dłużej,te obroże wydzielają zapach matki karmiącej młode i psy to uspokaja,znajoma kupiła podobno działa,powoli staje się ekspertem gadżetów tego rodzaju :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra