szczekanie psów czyli co wolno?

  • Autor wątku Autor wątku Aleksandra Bytom
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
ja się dowiadywałam w straży miejskiej bo mam tam kolege i opisałam dokładnie w jakich godzinach psy szczekały,powiedział że mogę być spokojna i jesli będą chcieli wzywać straż miejską to mam zgadzać się w ciemno,psy sa zaszczepione,zaczipowane,zadbane,ja jestem w domu,nie zostawiam ich na 8h dziennie,czasem wychodze w niedziele do rodziców na obiad ale wracam góra o 19tej ZAWSZE,na szczęście psy już bardzo się uspokoiły i teraz jet luuuuz :D
 
Mam podobny problem:

Sąsiadka pozostawia psa na całe dnie, a także w godzinach wieczorno- nocnych bez opieki, który ujada przy drzwiach wejściowych i w sposób uciążliwy zakłóca mój spokój. Pies również szczeka podczas pobytu sąsiadki w mieszkaniu do późnych godzin nocnych. Podejrzewam, że jest specjalnie przez nią drażniony, gdyż sąsiadka jest wrogo do mnie nastawiona. W przeszłości zgłaszałem szczekanie poprzedniego jej psa, który zdechł 2,5 roku temu. Od września br. jest nowy. Często przyprowadzany jest też drugi pies, który pozostawiany jest sam, w obcym dla niego mieszkaniu, do późnych godzin wieczornych. Nie trudno się domyśleć, jak się taki pies zachowuje. Tak, jak to miało miejsce w ostatnim czasie. W tym dniach zrobiłem kilka nagrań filmowych na klatce schodowej przy wejściu do mojego mieszkania, by było widać, gdzie to jest oraz by nagrać głośne szczekanie psa. I mieć na to dowód.
Jestem chorym człowiekiem, na rencie chorobowej, całe więc dnie przebywam w domu. Uciążliwe szczekanie, ujadanie, wycie psa dotkliwie pogarsza mój stan zdrowia. Często muszę położyć się w dzień czy w godzinach wieczornych, aby się zdrzemnąć, bo tego potrzebuje mój stan zdrowia. Pies mi nie pozwala.
Zgłaszałem wcześniej do wszystkich możliwych instytucji.Sprawy były w sądzie.Sąsiadka została uniewinniona.Ja ukarany.
Obecnie zgłosiłem do Straży Miejskiej.Jednak nie przyjęli nagrania filmowego.
Czy takie nagranie może być dowodem, że pies szczeka?
Nie wiem gdzie szukać sprawiedliwości.
Jeśli możecie, to POMÓŻCIE!!!
 
Za to, że zgłosiłem na policje , zakłócanie spokoju i ciszy nocnej przez psa sąsiadki, oraz wypuszczanie psa bez smyczy i kagańca ( jestem narażony na atakowanie mnie) zostałem ukarany grzywnami i kosztami postępowania w wysokości 3 tys. zł. Oraz poniosłem koszta własne ponad 1 tyś. zł.Miałem ośmiu świadków , odbyły się 33 rozprawy , przez okres 3 lat. Dwa razy odwoływałem się do sądu wyższej instancji. Apelacje zostały odrzucone .
Wszystko zostało wykombinowane w ten sposób : Oskarżono mnie : 1) kradzież firanki o wartości 50 zł - kara ok. 1 tyś. zł. 2) dzwonienie dzwonkiem przy drzwiach przez ok. 2 godziny , przez co zakłóciłem spokój sąsiadce - kara ok. 2 tyś. zł. Na powyższe zarzuty osoba oskarżająca mnie nie miała żadnych świadków, wszystko zostało zmyślone wraz z policją. Czynów zarzucanych oczywiście nie popełniłem. Przez policje zostałem oskarżony o bezpodstawne wezwanie patrolu , gdy pies w godz.nocnych był pozostawiony sam bez opieki i zakłócał spokój i cisze nocną. Policja po przybyciu stwierdziła: " Że za dużo komfortu wymagam , mieszkając w bloku , żeby pies nie szczekał , a mnie podadzą do sądu " Tak się stało. Tylko dzięki mojemu adwokatowi sprawa została umorzona.
 
Jeżeli masz tak dobrego adwokata wystąp ponownie o zakp. do Sądu.
 
skłonna100 napisał:
Latanabosaka - jest prawo w temacie szczekania psów. Inne niż w Kanadzie. W PL zaden weterynarz nie usunie strun głosowych psu (nawet na wyraźne zlecenie właściciela psa ), gdyż będzie to zakwalifikowane , jako okaleczanie zdrowego zwierzęcia, znęcanie się i jest karalne. Inne spojrzenie na barbarzyństwo. Sama mam szczekliwego psa (nadpobudliwy) , który mnie nieraz do szału doprowadza. Z mieszanymi uczuciami pytałam weterynarza co zrobić i powiedział jw, ruszanie strun głosowych absolutnie wykluczone, podobnie jak ucinanie ogonów itp. Przyjęłam to z ulgą - powiem szczerze. Jedynie dał mi kropelki uspokajające dla psa i zalecił wykastrowanie. To jedyne, co można zrobić. Skutek jest połowiczny, ale to zawsze coś, a nawet jest to sporo. Mogliby ustanowic przepisy nakazujace kastrację szczekliwych psów. Wówczas Straz Miejska sprawdziłaby (po skardze) zaświadczenie o kastracji, jesli nie ma - to mandat za zakłócanie ciszy. To by nakłoniło właściciela to zainwestowania w kastrację szczekliwego psa. Ale pewnie byłyby nadużycia, np ktoś prowadzi hodowle rasowych i nieszczekliwych psów, ale ma z sąsiadem na pieńku i ten donosi kłamliwie, ze szczekają, Straz Miejska każe wykastrować, no i ....po hodowli. Nie takie to proste wszystko.


Nie trzeba zadnych ustaw, rozporzadzen ani zarzadzen. Jezeli sasiedzi sie skarza na zaklocanie spokoju przez psy nalezy tak sie zajac psami aby tego zaklocania nie powodowaly. Nie wszystko mozna spisac w Ustawach i kodeksach jest jeszcze kultura ludzi. Hodowle rasowych psow nalezy prowadzic w terenie zachowujac strefe bezpieczenstwa a nie w bloku mieszkalnym wielorodzinnym czy tez domu jednorodzinnym jak to czesto ma miejsce w Polsce i w takiej sytuacji nie bedzie skarg.
 
RE: W obronie Zalmara

Janusz M. napisał:
zalmar
Mezczyzna.gif
- Nie przestrzega Pan naszego regulaminu. Zaśmieca Pan forum mimo otrzymanego ostrzeżenia. Ostrzegam ponownie.

Zalmar ma racje. Uwaga sasiada, ze szczekanie czyichs psow przeszkadza powinna wystarczyc. Nie potrzeba Ustaw, Rozporzadzen, psy szczekaja i wiele z nich szczekaja ze nie da sie tego zniesc. Czy szczekanie jest uciazliwe dla sasiedztwa? Czesto tak i taka opinia powinna wystarczyc wlascicielowi psa/ow.
 
Mogliby ustanowic przepisy nakazujace kastrację szczekliwych psów. Wówczas Straz Miejska sprawdziłaby (po skardze) zaświadczenie o kastracji, jesli nie ma - to mandat za zakłócanie ciszy. To by nakłoniło właściciela to zainwestowania w kastrację szczekliwego psa. .

Ale psy nie szczekają jajami, więc po co kastracja?
Szczekanie to wynik zaburzeń psychicznych lub złego wychowania lub złej opieki,lub szczucia, lub wszystkiego naraz. Jadrą nie są winne!
Od 20 lat mam psy, czasem po kilka naraz i nie szczekają a jądra mają wszystkie.
 
karambol napisał:
Ale psy nie szczekają jajami, więc po co kastracja?
Szczekanie to wynik zaburzeń psychicznych lub złego wychowania lub złej opieki,lub szczucia, lub wszystkiego naraz. Jadrą nie są winne!
Od 20 lat mam psy, czasem po kilka naraz i nie szczekają a jądra mają wszystkie.

Jajami to nie szczekaja psy, ale kastracja zmniejsza poziom agresji u psa i czesto jest bardzo pomocna w takich przypadkach.
 
Jak wyżej napisano, pies szczeka podczas nieobecności domowników, co nie musi świadczyc o agresji. Może mu się nudzi, tęskni, boi się, a tu kastracja niczego nie zmieni, ale ogólnie jestm za, tylko z innych powodów.
 
Witam,

Po pierwsze prosze nie zwracac uwage na niepoprawność pisowni.
po 30 latach wruciłem do polski i po nownie sie musze nauczyc pisac.

Niewiem czy moje pytanie pasuje w tym wątku, ale mam nadzieje ze tak.

Mieszkam na wsi przy mojim zakładzie ktury znajduje się w takim koncie przemysłowym tej wsi. n.p. obok mnie jest skup zlomu a z drugiej strony jest taka mała fabryka chemiczna, a za tym złomem jest jeszcze cmentarz.
Miedzy mną a tym złomem jest nieutwardzona droga do tego cmentarza.
Moja posesja ma ok 40 are i jest ogrodzona betonowym plotem.
Na mojej posesci trzymam 3 psy kture sobie latają swobodnie po całej posesji i mi ją piłnują.

Z reguły są dobrze wychowane, słuchają się i nie szczekają bez powodu.
Jak nic się nie dzieje i nikt w nocy nie łązy to łeża sobie na trawce lub betonie i jest cisza.

Teraz od jakiegos czasu zaczoł ktos wieczorem wyprowadzac swojego psa akurat na tej drodze do cmetarza. Niewiem dlaczego bo ta droga nie jest oswietlona wiec w nocy jest tam ciemno jak w d....
Kazdy raz o innej porze ale 9 z 10 razy to po 22.00 nawet potrafi łazic po 1.30
No i o co chodzi.
Kazdy raz jak on tam idzie to moje 3 i tez 2 psy ze złomu dostają szału i ja wylatuje z latarką zobaczyc co się dzieje. Jak to jest o 21.30 to nawet juz nie ide zagładac. Ale o 1.30 to tez może ktoś nie zaproszony sie wprzaszac na moją posesjie wiec zagładam. I jak widze ze to znów on o tej poze to mnie już po prostu zaczyna denerwować.
I dzisiaj go po prostu grzecznie zaczepiłem i poprośiłem czy by mógł tego psa po prostu przed 22.00 (ale chyba mowiłem wpierw o innej czyli rozsądnej porze) wyprowadzac.
Naprawde grzecznie go poprosiłem. To ten wieśniak z mordom i pretensiami do mnie ze przeciesz moje psy szczekają a nie jego. No tak jego pies idzie z nim jak na skazaniu z ogonem miedzy nogami i prubuje sie nawet nie ogłądac na te wszystkie szekające owczarki...

Tak ale moje psy dopiero zaczynają szczekac ja on ich swoją obecnoscią pobudza.
Oni po prostu oszcegają mnie ze ktos się zbliza do ich teritorium.

Wiem ze zakłucanie ciszy nocnej jest karalne.
I mojim zdaniem on jest przyczyną tego zakłucenia. Bo zamiast wybrac po prostu inną droge gdzie niema warujących psów kture chałasują przez jego obecność, on łazi na tej gdzie WIE ze są psy kture robią taki chałąs że hej.
To jusz trwa prawie 2 mies a mozę nawte wiecej.
Do tej pory miąłem nadzieje ze on się tym szczekaniem na niego znudzi i wybierze inną droge. Ale po jego dziszejsą odpowiedz jus nie wiem.

Czy ktoś mi może opisać jak to prawnie wygłąda?

Z góry dziękuje i serdecznie pozdrawiam,

Krzysztof
 
praworzadny napisał:
Jajami to nie szczekaja psy, ale kastracja zmniejsza poziom agresji u psa i czesto jest bardzo pomocna w takich przypadkach.

Tylko, że u niektórych psów (a jest sporo takich przypadków) kastracja nie jest zalecana właśnie ze względu na agresję. To jest głębszy temat.

Ja mam psy pasterskie i stróżujące. W ciągu dnia jak się coś dzieje to mają prawo szczekać na terenie mojej posesji. Żeby ukrócić konflikty na noc są zamykane do koców. Nauczyliśmy je, że w nocy ma być cisza i tylko kiedy naprawdę jest powód odezwą się po godz. 22.

Traveler73
Będzie ciężko. Może spróbuj porozmawiać z dzielnicowym co w takiej sytuacji można zrobić. W razie czego możesz jego poprosić o rozmowę z tą osobą.
 
Ja nie jestem taki ze w pierwszej kolejnośći dzwoni do policji. Tylko w ostatecznośći.
Ale zanim co, to bym chciał się dopytac co prawo lub precedency na to mówją...
Mam zamiar z nim jesczc raz porozmawiac, ale w takim razie jest dobrze wiedziec co na to prawo mówi. Zeby wiedziec w ktury kierunek tą rozmowe mozna kierowac.

Pozdr.
 
Dzielnicowy nie zabroni nikomu spacerów w nocy. Ciszy nocnej nie zakłóca piesek "nocnego spacerowicza".
 
I co on powie dzielnicowemu ? Że spuszcza na noc 3 psy na jednej swojej posesji plus 2 psy na drugiej żeby pilnowały mu obejścia, i te psy szczekają przez co on spać nie może ? :)
Traveler73, złóż sam na siebie doniesienie z art.51kw, może to coś da :ok:
 
Nie chodzi mi wcale o spanie bo przed 2.00 nigdy nie leże w łuszku.
I tez normalne szczekania spa mnie nie interesują
Ale każdy który ma warującego psa słyszy po szczekaniu czy pies sobie tylko szczeka czy tam coś się dzieje.
I ostatnie mies tutaj w okolicach żerują złodzieje warsztatów. Nawet w jednym weekendzie ponad 10 włamań. I po prostu teraz każdy zostawia swoje psy na dworze do pilnowania. I to mnie dziwi to ze ten gość zaczoł łazic tutaj akurat jak te pierwsze włamania w okolicach zaczęły byc głośno.

Tez miałem nadzieje ze na takim forum jak ten znajdę jakies poważne osoby znające się trochę na prawie... kturzy nie nasiadają nowicjusza art.51kw...
 
No na razie recepta Zelmera jest dla mnie - wyborna.
Mam sąsiadów z rozhisteryzowanym , ujadającym całe lato (trwa to od 5 lat) spanielem, którego Sąsiedzi trzymają na balkonie. Tuż obok moich okien.
Prośby ? NIC. Uprzejme próby porozumienia ? Zero efektu, wręcz przeciwnie, agresja. Są bardzo pewni swoich praw. Niesympatyczni, zero nadziei na zmianę.
Zaraz. Przecież płacę czynsz, a ci ludzie utrudniają mi (a wręcz uniemożliwiają) korzystanie z lokalu mieszkalnego. Szanse na pracę w nim - vel wypoczynek- są bardzo słabe. Jestem grafikiem, często pracuję w domu.
Próbowałam sprzedać mieszkanie i rzeczywiście klienci - widząc i słysząc psa - ewidentnie uciekali.
Gorzej, że nie jestem osobą wojowniczą. Ani asertywną. Każdą rozmowę z sąsiadami opłacam chorymi nerwami, proszkami na uspokojenie etc.
Recepta Zelmera ma zatem dla mnie ogromny sens,walczę o swoje zdrowie i nerwy, w dodatku - nie wiedząc do końca, czy mam takie prawo.
Okazuje się że mam.
Super. Rozmawiałam z nimi 3 razy. Zawsze byłam uprzejma i kulturalna.
Otrzymałam odp: ,,piesek musi poszczekać"- : ,,a co to komu szkodzi" ale najdebeściarskie było ,,NIECH pani to psu wytłumaczy " i Pan Sąsiad wskazał mi psa , dosłownie. Odpowiedziałam ,,za psa odpowiadają własciciele" i chyba słusznie prawiłam, ale już byłam tak przerażona tępotą człowieka i beznadzieją sytuacji że zdązył jeszcze na mnie nawrzeszczeć. Nie daję rady.
 
Nie wiem czy sa przepisy dotyczace szczekania psow ale u nas raz juz tak bylo, ze wlasciciel budynku wezwal straz miejska do szczekajacego psa sasiada
 
Disater napisał:
W ciągu dnia nie masz prawa do spokoju? Np. jak pracujesz na nocną zmianę?



^^przed 22.00 masz prawo robić co chcesz.

Żartujesz chyba.... Zakłócanie spokoju dotyczy również dnia, nie tylko godzin nocnych i jasno wynika z prawa.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra