communication napisał:
O zatrudnieniu decyduje nie tylko lekarz ale przede wszystkim pracodawca kasiu1980.
Klienci restauracji widząc na rękach tatuaże myślą tylko w jednym kierunku - i właściciele gastronomii o tym wiedzą, uwierz mi : )
Jacy klienci - Ty w swoich trzech wcieleniach, żeby było więcej tych klientów czy jak?
communication napisał:
1. Pewnie że jest, ale restauratorzy mają swoje zdanie - zaufaj mi, znam ich sporo i wiem, że zatrudnienie w Polsce osoby z tatuażami = spadek obrotów restauracji.
2. Człowiek zawsze miał przekonanie że osoba z tatuażem jest w podwyższonej grupie ryzyka chorób zakaźnych - dlaczego miałby "ryzykować" jedzeniem w takiej restauracji? Ja sam pewnie gdybym nie był uświadomiony czym prędzej opuściłbym taki lokal.
1. - Ale to z dzisiejszych czasów są ci restauratorzy czy z jakich? Albo z jakiego świata, z tego czy z innego?
2. Mh, dokładnie, widzisz kogoś z przekłutymi uszami i też myślisz o tym, że jest w grupie podwyższonego ryzyka? Normalnie nie wierzę w jakim Ty świecie żyjesz człowieku... Myślisz, że ludzie patrzą na kogoś z tatuażem i wyświetla mu się katalog chorób?
Jak już to osoba z tatuażem najczęściej jest (niejednokrotnie niesłusznie) kojarzona z ZK, ale nie z chorobami.
endorfinalna napisał:
Piszesz, że byś czym prędzej opuścił taki lokal, no dobrze masz takie prawo. Ale myślisz, że pracodawca, by ryzykował i zatrudnił by 'chorego' no raczej nie. Więc nie widzę też powodu do nie przegryzienia czegoś dobrego, stworzonego przez ręce z tatuażem. : )
Jeżeli jest zatrudniony, przeszedł badania i nic nie wskazało na to, aby nie mógł pracować, a świetnie wychodzi mu to na czym się zna (tylko ma tatuaż np. na ręce).

k: Ale szkoda, że rozumiem to ja, a nie adresat Twojej wypowiedzi ; )
communication napisał:
Wszystko ok, ale przekonaj o tym większość społeczeństwa [...]
Większość czyli Ciebie?
endorfinalna napisał:
communication Większość, chyba mniejszość. Skoro, ktoś logicznie myśli i jest obiektywny biorąc wszystkie 'za' i 'przeciw' pod uwagę. Będzie wiedział, że 'chorego czy zarażonego' pracownika, by pracodawca nie zatrudnił, narażając na życie kilkunastu (kilku) ludzi. A skoro ktoś ma problem z myśleniem logicznym to niech sam sobie gotuje w domu, albo chodzi do takich restauracji, gdzie nie ma osób z tatuażami. : )

k: I gdzie jest Comm ten Twój obiektywizm i humanitaryzm i jeszcze ta mądrość, o której nieraz wspominasz? Bo jeśli jesteś mądry to powinieneś wiedzieć, że
osoby zatrudnione w miejscu, gdzie ma się kontakt z jedzeniem przeszły badania i ich wynik musiał być w porządku skoro tu pracują.
JusticeEIN napisał:
Te nasze stereotypy. Siedział, ma tatuaże, na pewno jeszcze ćpał, no to ma wszystkie możliwe choroby. Nie zatrudniam. Bzdura.
communication napisał:
Moze i bzdura - ale istnieją, w bardzo szerokim zakresie.
Tatuaże nie pomagają w znalezieniu pracy.
W bardzo szerokim zakresie? Czemu Ty ciągle uważasz, że jeden Comm to jak nie większość to szeroki zakres...:lol:
I pisz w ogóle w swoim imieniu czyli "U mnie, u Comma, tatuaże przeszkadzają w otrzymaniu pracy", bo uogólniasz, a to zupełnie niepotrzebne w tym wypadku.
communication napisał:
A ja byłem świadkiem niesmaku klientów w restauracji z powodu kelnera z tatuażem (wizerunek - żółtaczka, HIV).
A pytałeś ich o powód tego niesmaku? Bo może im coś nie smakowało po prostu... Czy usłyszałeś "Wychodzę, bo ten kelner ma wizerunek żółtaczki i jeszcze wirusa HIV...:/" ?
communication napisał:
Zdecydowana większość ucieka, i nie trzeba tego za specjalnie udowadniać - jesteśmy krajem tradycjonalistycznym, zamkniętym na wyzwolenie, nieuświadomionym w wielu kwestiach, przepełnionym stereotypowymi wyobrażeniami. Jaka zatem ma być mentalność ludzi?
A ja jednak potrzebuję dowodów - masz np. jakieś nagrania z uciekającymi osobami, bo zobaczyły kelnera z tatuażem?
A co do stereotypów i tradycji - stereotyp "tatuaż = był w ZK" owszem, istnieje, ale stereotyp ujawniający się na widok wytatuowanej osoby brzmiący "tatuaż = żółtaczka, HIV" pierwsze słyszę... Naprawdę Comm, nikt normalnie myślący nie ma katalogu chorób w głowie, gdy widzi wytatuowaną osobę. To już prędzej się powie, że jest nienormalny czy coś, ale nie, że zakażony czymś.
communication napisał:
Żyje w czasach, w których sam jestem pracodawcą, moja rodzina również i masa moich znajomych to też pracodawcy i wiem jak reagują oni między innymi na tatuaże...
Heloł, ale Ty, Twoja rodzina i Twoi znajomi to nie cały kraj i niejedyni pracodawcy na rynku pracy - przy okazji: całe szczęście.
communication napisał:
Gdybym prowadził określony typ restauracji - w żadnym wypadku. I nie jest to podyktowane uprzedzeniami ale czystym - Public Relations.
To w końcu czystym Public Relations czy lękiem przed chorobami? :what:
Podsumowując - jak się zdecydujesz czy tatuaż odstrasza klientów, bo boją się chorób czy może odstrasza, bo kojarzy się z ZK albo odstrasza, bo po prostu szpeci ciało, to napisz : )