Ok, przestudiowałam caly wątek, wynika z tego, że aby skazanego miec bliżej i moc go odwiedzac (bo tak jest w moim przypadku)
1.
to skazany powinien napisac prośbę do Dyrektora ZK o przewieźenie bliżej miejsca zamieszkania ?
2.
prośbę te powinien umotywować (w naszym przypadku) takimi argumentami ?
- dziecko z żyte z nim (przez pierwszy miesiac nie chciala jesc chorowala tesknial za tata) nie chce stracic kontaktu emocjonalnego
- brakiem pieniędzy na podróż (nie stac mnie na podróż ponieważ jestem na wychowawczym i nie mam żadnych dochodów) a gdyby nawet uzbierać pieniądze uciążliwością podróżowania z 2 latkiem 2x~200KM
- jesteśmy jedynymi osobami jakie go odwiedzają,
3. Ja jako konkubina i matka dziecka mogę, ale nie muszę, napisać taką samą prośbę do Dyrektora ZK w jakim przebywa moj S. Czy dołączyć mam akt urodzenia dziecka a moze jakies inne papierki?
Cały absurd sytuacji jest taki, że jesteśmy z W-wy, miesiąc czasu (z 6 jakie dostał do odsiadki moj S) był w AS w warszawie, wiedziałam juz co i jak z wiedzeniami, dostał wniosek na dłuższe widzenie, córa mimo dość powolnych procedur miała szanse na widzenie
[i szczerze powiem, potrzebne sa takim małym dzieciakom te widzenia, ]
jednak w czwartek rano obudzil sie i dowiedział sie zeby zebrał klamoty bo ma transport. Po 12 h podróży z A do b z b od c z c do de.... trafił do Iławy do ZK ale okazało sie że nie ma miejsc wiec będzie na razie w AS.
Tak jakby nie mógł zostac juz tutaj... ehh
Pisze ten post bo są w tym wątku rożne informacje, i nie zawsze jest tak, że wiedza wcześniej ze będą jechać (bo gdzie jadą to chyba nie wiedza aż nie dojadą),
Zatem nie ma sie co spierać przepisy przepisami a życie i tak samo pisze scenariusz
ok czekam na informacje co do moich 3 punktów.
czy taka kolejność i motywacja sa wystarczajcie?