wiem o tym, ale legalne metody zawiodły, tj. chodzenie do pani wychowawcy i pisanie pism do dyrektora nie tylko przez R, bo rzekomo nie było miejsc...sytuacja się zmieniła jak udowodniłam, że jednak są miejsca w docelowym zk i na drugi dzień go przewieźli. nagle nie było z tym problemu, ale odpowiedni wpis do akt od pani już był - w zasadzie już na tej podstawie powinni go byli przenieść a nie spieszyli się z tym w ogóle, bo kary dostał w pierwszych dniach a siedział tam miesiąc...
tak na marginesie to sam pisałeś, że osoby z otoczenia mogą dobrze wpływać na proces resocjalizacji osadzonego, idąc tym tropem nieuzasadnione trudności z powodu czyjegoś widzimisię powodujące brak kontaktu mogą wpływać negatywnie na jego stan emocjonalny i resocjalizacja wtedy jest żadna, nie mówiąc już o kolejnych kłopotach...
dlatego pytałam czy warto to wyjaśnić?
czy lepiej odpuścić skoro wczoraj znów dostał wniosek nagrodowy - 2 w tym miesiącu...tak chyba nie postępuje osoba, która nie jest gotowa i nie zasługuje na szansę...nigdy wcześniej o nią nie prosił...
chyba, że znów przeczytam, że jestem głupia, bo on to robi po to żeby szybko wyjść i w efekcie jeszcze szybciej trafić tam z powrotem...ale to już nie jest temat na ten wątek...