Guest, ja to wszystko rozumiem, ale to kogo Prokurator próbował bronić w naszym przypadku, kiedy to rodzina poszkodowanego całym sercem kibicowała mojemu mężowi w staraniach o przedterminowe warunkowe zwolnienie, nie tylko pisząc pisma z poparciem jego starań, ale nawet jeżdząc z nami na posiedzenia do Sądu Apelacyjnego. Ja już teraz, po czasie, który upłynął, zapominam o tym wszystkim, ale wtedy to było ciężkie do przeżycia, bolała niesprawiedliwość, bo to nie może tak funkcjonować, że nawet sam Wychowawca w ZK, po drugim podtrzymanym sprzeciwie Prokuratora przez Sąd Apelecyjny stwierdził, że jednak konieczna będzie zmiana grupy i transport, i miał rację, bo mąż po transporcie bardzo szybko otrzymał wpz, bez żadnego sprzeciwu Prokuratora. I nie rozumiem również, jak Prokurator mógł podpisać zażalenie, kiedy w nim, oprócz imienia i nazwiska mojego męża, nic się nie zgadzało, czyli na to wygląda, że nawet tego nie przeczytał, bo jakby przeczytał, to by zauważył, że coś tutaj nie pasuje, a przecież uczestniczył w posiedzeniu Sądu Penitencjarnego na terenie ZK. Ja wiem, że mi zaraz napiszesz, że jakby nasi rodacy nie popełniali tylu przestępstw, to i Prokuratorzy mieliby więcej czasu na zajmowanie się biurokracją, ale jak Ktoś nie ma czasu, aby sumiennie wykonać swoje obowiązki, to niech nie składa zażalenia. Później, już w Sądzie Apelacyjnym, dopiero, jak mąż zwrócił uwagę Sędziemu, że zażalenie jest oparte na nieprawdzie, to dopiero wtedy Sędzia zaczął szukać w aktach tego zażalenia i porównywać z innymi papierami, ale nawet wtedy nie dał mężowi szansy, bo miałam takie nieodparte wrażenie, że decyzja Sędziego była podjęta wcześniej, bo na ogłoszenie postanowienia czekaliśmy 2 minuty, ale trudno, i to przeżyliśmy. A i Forg napisał, że to była pomyłka, ale według mnie, w takiej instytucji, jak Prokuratura, takie pomyłki nie mają prawa mieć miejsca. Pozdrawiam.