Warunkowe przedterminowe zwolnienie

  • Autor wątku Autor wątku doniu818
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
mysz821130 napisał:
jak zwykle....
tylko ważkość postępków nie bardzo się zgadza...w ostatnim zrobił "krzywdę" sam sobie i uzyskał co chciał - zmianę zk i spokojnie odbywa karę.

No - wreszcie dochodzimy do porozumienia. Wyrządził sobie krzywdę - i spokojnie odbywa karę. Pewnie do jej samego końca.
 
A propos końca kary;) Próbowałam znaleźć odpowiedź ale niestety....otóż może mi ktoś napisać jak wygląda sytuacja gdy dyrekcja występuję o wpz i SO nie udziela zwolnienia,i czy zażalenie złożone również przez dyrektora do SA może być rozpatrzone pozytywnie?Czy raczej nie ma co liczyć na zmianę?
 
agulec15 napisał:
i czy zażalenie złożone również przez dyrektora do SA może być rozpatrzone pozytywnie?

A dlaczego nie mogłoby?? Bardzo ciekawi mnie Twój tok rozumowania - skąd to pytanie?
 
Skąd???A dlaczegóż by nie?Ale na serio...nie wiem,myślałam,że wyroki SO najczęściej(w praktyce forg nie w teorii)są podtrzymywane.
 
agulec15 napisał:
myślałam,że wyroki SO najczęściej(w praktyce forg nie w teorii)są podtrzymywane.

Postanowienia Sądów najczęściej są utrzymywane w mocy z uwagi na fakt, iż nie posiadają żadnych uchybień merytoryczno - proceduralnych a skarżący najczęściej piszą zażalenia dla samego napisania - "bo może się uda", przy okazji nie mając absolutnie żadnych argumentów przemawiających za uchyleniem takiego postanowienia.
 
guest_user napisał:
Postanowienia Sądów najczęściej są utrzymywane w mocy z uwagi na fakt, iż nie posiadają żadnych uchybień merytoryczno - proceduralnych a skarżący najczęściej piszą zażalenia dla samego napisania - "bo może się uda", przy okazji nie mając absolutnie żadnych argumentów przemawiających za uchyleniem takiego postanowienia.

ale czasem się zdarza, że zażalenie zostaje rozpatrzone pozytywnie, bo pierwsza decyzja jednak nie została podjęta obiektywnie. znam przypadek kiedy sędzina chciała "utrzeć nosa" dyrektorowi i każdy wniosek z jego poparcia odrzuciła a ci, którzy nie mieli tegoż wyszli na wolność. po odwołaniu część z tamtej grupy też wyszła. ładnie by wyglądało prawo gdyby nie można się było odwołać od żadnego wyroku...

Forg doszliśmy do porozumienia, bo czasem mam przebłyski myślenia.
tylko dlaczego nie wyczerpać wszystkich opcji i nie próbować? przecież jeśli złamie warunki przedterminowego zwolnienia to wraca i odbywa karę dalej, ale to by oznaczało, że zmarnował daną mu szansę i konsekwencje były by o wiele poważniejsze. tylko nie pisz mi zaraz: a co jak kogoś w tym czasie zabije? bo równie dobrze może to zrobić jak wyjdzie terminowo...
po prostu nie widzę nic złego w tym, że skoro wychowawca wespół z psychologiem proponuje wpz, żeby z tego spróbować skorzystać...
i w razie niepowodzenia wątpię żeby rozniósł klasztorne mury z ok. XIV w., bo za jakiś czas - chyba 3mies. może ponowić próbę?
 
Ostatnia edycja:
guest_user napisał:
Postanowienia Sądów najczęściej są utrzymywane w mocy z uwagi na fakt, iż nie posiadają żadnych uchybień merytoryczno - proceduralnych a skarżący najczęściej piszą zażalenia dla samego napisania - "bo może się uda", przy okazji nie mając absolutnie żadnych argumentów przemawiających za uchyleniem takiego postanowienia.

Ale skarżącym w tym przypadku jest dyrektor który też wystąpił o wpz.
 
Ostatnia edycja:
Nie wiem czy są "legalne" metody degradacji z podgrupy 2 na 1, ale ja się z tym nie spotkałem. Odmowa awansu na komisji penitencjarnej = wniosek o ukaranie, chęć wyjazdu z 2 na 1 = wniosek o ukaranie. Sprawa jest prosta: "...nie chcę tu siedzieć..." i tyle. Mogą być różne powody "niechcenia" odbywania kary na "połotworku" ale ja znam tylko dwa: odległość od domu i tym samym brak kontaktu z rodziną (czy nie rozumiecie, że dla kogoś godzina czy dwie spędzone razem na sali widzeń mogą być ważne i nie doprowadzą do rozpadu rodziny a to chyba jest ważne). Drugi powód to "nieumiejętność" odbywania kary w takich warunkach. Na "połotworku" każdy skazany ma jakieś obowiązki a niektórym to nie pasuje. Niektórzy nie chcą się wyjeżdżać na takie ZK bo się poprostu boją. Kogo? A np. wspólników. Co do wpz w takich przypadkach bywa różnie. Jedni dostają pierwszą wokandę inni nie. To już zależy od opinii wystawionej przez ZK. Ja osobiście się dziwię takim co na własne życzenie "degradują się". Chyba już o tym pisałem ale Dyrektor jak awansował mnie z R1 na R2 powiedział żebym jechał tam gdzie wyjdę szybko a nie tam gdzie będę blisko i odbędę karę w całości. Nawet kilka dni urwane z wyroku i spędzone z osobami bliskimi powinno być ważne dla osoby zwalnianej warunko. Niektórzy twierdzą że dostanę "kilka dni" warunkowego a zawiasy i kuratora będę miał bardzo długo. A co to przeszkadza jak ktoś się zmienia i nie ma zamiaru powracać na drogę przestępstwa?
 
Ptasior napisał:
Nie wiem czy są "legalne" metody degradacji z podgrupy 2 na 1, ale ja się z tym nie spotkałem.

(...)

Drugi powód to "nieumiejętność" odbywania kary w takich warunkach. Na "połotworku" każdy skazany ma jakieś obowiązki a niektórym to nie pasuje.

Nie znasz "legalnych" powodów a później jeden wymieniasz. To co napisałeś jest bardzo istotnym powodem - brak umiejętności egzystowania w warunkach zmniejszonej izolacji, gdy trzeba wykazać się samokontrolą i ogólnie "samodyscypliną". Tyle tylko, że po pierwsze trzeba to przedstawić umiejętnie a po drugie nie może być wyssane z palca.
 
Nie znasz "legalnych" powodów a później jeden wymieniasz. To co napisałeś jest bardzo istotnym powodem - brak umiejętności egzystowania w warunkach zmniejszonej izolacji, gdy trzeba wykazać się samokontrolą i ogólnie "samodyscypliną". Tyle tylko, że po pierwsze trzeba to przedstawić umiejętnie a po drugie nie może być wyssane z palca.
Tylko że nie ma czegoś takiego "...panie wychowawco nie chcę tu siedzieć bo nie umiem" albo "...jestem za daleko domu...". Degradacja z podgrupy 2 na 1 = zawsze wnioskiem o ukaranie. Jeśli osadzony jest za daleko domu to pisze prośbę o przetransportowanie (tylko że bez zmiany podgrupy) do zakładu położonego bliżej miejsca zamieszkania i w miarę mozliwości prędzej czy później jest tam przewożony. Oczywiście jak ma ku temu powody (rodzina, dzieci). Jeśli ktoś jest samotny i nie ma nikogo to chyba obojętne gdzie będzie odbywał karę. Na wniosek o ukaranie przy "samodegradacji" sądy bardzą zwracają uwagę przy rozpatrywaniu wniosku o wpz. Skoro skazany nie umie żyć w takich warunkach to po co ma wychodzić na wolność?
 
Ptasior napisał:
Tylko że nie ma czegoś takiego "...panie wychowawco nie chcę tu siedzieć bo nie umiem" albo "...jestem za daleko domu...". Degradacja z podgrupy 2 na 1 = zawsze wnioskiem o ukaranie.

Mylisz się. I to bardzo.
Podałbym wiele przypadków zmiany typu zakładu z półotwartego na zamknięty bez "przewinienia" no ale nie mogę, bo bohaterowie z całą pewnością sobie tego nie życzą.
 
Ptasior napisał:
Tylko że nie ma czegoś takiego "...panie wychowawco nie chcę tu siedzieć bo nie umiem" albo "...jestem za daleko domu...". Degradacja z podgrupy 2 na 1 = zawsze wnioskiem o ukaranie. Jeśli osadzony jest za daleko domu to pisze prośbę o przetransportowanie (tylko że bez zmiany podgrupy) do zakładu położonego bliżej miejsca zamieszkania i w miarę mozliwości prędzej czy później jest tam przewożony. Oczywiście jak ma ku temu powody (rodzina, dzieci). Jeśli ktoś jest samotny i nie ma nikogo to chyba obojętne gdzie będzie odbywał karę. Na wniosek o ukaranie przy "samodegradacji" sądy bardzą zwracają uwagę przy rozpatrywaniu wniosku o wpz. Skoro skazany nie umie żyć w takich warunkach to po co ma wychodzić na wolność?

najbliższe zk naszego miejsca zamieszkania są zk zamkniętymi więc nie bardzo widzę możliwość bycia R2 ze wszystkimi przywilejami w towarzystwie R1 to 1. po 2 do Tarnowa z mojego miejsca zamieszkania jest 1 autobus w piątek o godz. 17.45 - nijak zgodne z rozpisanymi widzeniami w tym zk, więc koszt jazdy na widzenie jest niewspółmierny do kosztu bycia R1 i siedzenia do końca. mało tego siedząc na półotwartym i nie mieć gwarancji na wpz, i przez 10miesięcy w ogóle się nie widzieć z nikim z rodziny? na tym polega resocjalizacja? że muszę siedzieć tam gdzie mnie dadzą i nie mieć prawa głosu w żadnej kwestii? jak jesteś sam to siedź gdzie chcesz, nawet w Bieszczadach, ale nie w sytuacji kiedy planujesz przyszłość czy to w związku zalegalizowanym czy wolnym. mam się wyrzec siebie bo sędziowie na to krzywo patrzą, mam poświęcić wszystko żeby nie było do czego się czepić przy wpz? a od kiedy wyrzeknięcie się bliskich jest pożądanym celem resocjalizacji i potwierdzeniem gotowości do życia w społeczeństwie? poza tym przy podejmowaniu decyzji o wpz było by znowu problemem, że z osadzonym nikt nie utrzymuje kontaktu osobistego, bo co sędziego obchodzi to, że ktoś nie ma jak dojechać...więc chyba czegoś tu nie rozumiem, albo Twojego myślenia albo definicji procesu resocjalizacji w czasie odbywania kary pozbawienia wolności. a nawet jeśli mój R będzie siedzieć do końca to przeżyjemy, grunt, że możemy się widzieć choć przez godzinę czy dwie w miesiącu. dla mnie to jest ważniejsze niż to czy to się komukolwiek podoba czy tego nie rozumie.

wpz jest szansą na skrócenie wyroku, ale nie dostajesz go obligatoryjnie tylko jak zasłużysz, albo ktoś się za Tobą wstawi jak Twoja żona, ale ona też nie zrobiła tego bezinteresownie czy dla Ciebie tylko dla swoich dzieci!
 
Ostatnia edycja:
Mylisz się. I to bardzo.
Podałbym wiele przypadków zmiany typu zakładu z półotwartego na zamknięty bez "przewinienia" no ale nie mogę, bo bohaterowie z całą pewnością sobie tego nie życzą.
Podaj. Przecież nie musisz podawać nazwisk. Ja się nie spotkałem z przypadkiem aby ktoś zjeżdżał z półotworka na zamek bez wniosku o ukaranie. No chyba że na jakieś postępowanie procesowe.
więc chyba czegoś tu nie rozumiem, albo Twojego myślenia albo definicji procesu resocjalizacji
To nie jest moje myślenie tylko to co widziałem. Ja odbywałem karę 300 km od domu z perspektywą wyjścia na wpz. Jeśli tą karę odbywałbym 50 km od domu z perspektywą odbywania całego wyroku to chyba musiałbym być chory. Nie musiałem mieć widzeń aby mój związek przetrwał. Wystarczyły rozmowy telefoniczne i listy aby było OK. Jeśli miałbym wyrok 6 lat i możliwość wyjścia po 3 siedząc 500 km od domu to co bym wybrał? Jeszcze jedno: kiedyś skazani odbywający karę na Pomorzu starli się o transport w Bieszczady bo mieli 99 procent szans na wpz.
 
Ptasior napisał:
To nie jest moje myślenie tylko to co widziałem. Ja odbywałem karę 300 km od domu z perspektywą wyjścia na wpz. Jeśli tą karę odbywałbym 50 km od domu z perspektywą odbywania całego wyroku to chyba musiałbym być chory. Nie musiałem mieć widzeń aby mój związek przetrwał. Wystarczyły rozmowy telefoniczne i listy aby było OK. Jeśli miałbym wyrok 6 lat i możliwość wyjścia po 3 siedząc 500 km od domu to co bym wybrał? Jeszcze jedno: kiedyś skazani odbywający karę na Pomorzu starli się o transport w Bieszczady bo mieli 99 procent szans na wpz.

ja też nie będę czekać X lat tylko kilka miesięcy, i nie jemu ma być dobrze tylko mnie, jak chce żebym do niego jeździła. mógł myśleć co wtedy robi a nie żebym ja po czasie (dostał wyrok po 4latach od popełnienia czynu zabronionego i wtedy jeszcze mnie nie znał) miała cierpieć raz, że teraz siedzi a dwa tylko go słyszeć, poza tym mam go na oku i nikt mu nie podsunie panny do towarzystwa na moje zastępstwo, bo taki numer też widziałam... ma do niego dotrzeć co zrobił i więcej tego nie powtórzyć a czy stało się to już? na to wygląda skoro potrafi zrezygnować z przyjemności R2 i ma poparcie zk do warunku.

celem odbywania kary nie jest kombinowanie jak wyjść najszybciej tylko żeby dotarło, że tak nie wolno robić.

może Tobie wystarczyły telefony i listy, nam nie wystarczą.
 
Ostatnia edycja:
Kompletny brak zaufania do partnera w dodatku przebywającego w więzieniu. Zabawne. No tak masz go na oku w ZK to miej go na oku na wolności. Jak Tobie nie wystarczą telefony i listy tylko czekanie aż wyrok się skończy to gratulacje. A to że ma poparcie do wpz to nie znaczy że go otrzyma. Jeśli przyjemniejszą sprawą jest 2 godziny widznia w sali widzeń niż kilka dni na wolności spędzone razem to gratuluję toku myślenia. Nie wiem za co siedzi Twój chłopak, który raz i jaki ma wyrok, nie wiem też gdzie siedział na R2 ale domniemywam, że w Mościcach, bo piszesz o Tarnowie. A teraz gdzie odbywa karę?
 
Ptasior napisał:
Podaj. Przecież nie musisz podawać nazwisk. Ja się nie spotkałem z przypadkiem aby ktoś zjeżdżał z półotworka na zamek bez wniosku o ukaranie. No chyba że na jakieś postępowanie procesowe.

R2 i pół roku do końca kary. Wpływa wyrok 6 lat za przestępstwa w zorganizowanej grupie przestępczej. Prosty przykład.
Inny - z wywiadów, które wpłynęły do jednostki administracja dowiaduje się, że skazany miał potężne problemy z alkoholem i narkotykami. Zmiana typu zk.

Wystarczy?

Ptasior napisał:
Kompletny brak zaufania do partnera w dodatku przebywającego w więzieniu. Zabawne.

Mam to samo zdanie. W sensie - zabawne. I naiwne. Jeśli ktoś będzie miał ochotę na "inną pannę" to dopnie swego choćby nawet na oczach dotychczasowej.
I tak na marginesie - "biedactwo, on nie chciał mnie zdradzić, to źli koledzy wsadzili mu tą lafiryndę do łózka; do tego rozpięli rozporek i doprowadzili do wzwodu".
 
Ostatnia edycja:
R2 i pół roku do końca kary. Wpływa wyrok 6 lat za przestępstwa w zorganizowanej grupie przestępczej. Prosty przykład.
Inny - z wywiadów, które wpłynęły do jednostki administracja dowiaduje się, że skazany miał potężne problemy z alkoholem i narkotykami. Zmiana typu zk.
No tak. A jak sam by chciał zmienić ZK z r2 na r1 bez żadnych spraw co piszesz?
 
Ostatnia edycja:
forg napisał:
Mam to samo zdanie. W sensie - zabawne. I naiwne. Jeśli ktoś będzie miał ochotę na "inną pannę" to dopnie swego choćby nawet na oczach dotychczasowej.
I tak na marginesie - "biedactwo, on nie chciał mnie zdradzić, to źli koledzy wsadzili mu tą lafiryndę do łózka; do tego rozpięli rozporek i doprowadzili do wzwodu".

Forg nie bądź obrzydliwy...
napisałam tak, bo to "biedactwo" molestuje mnie telefonami typu: spotykasz się z kimś? na pewno nie? stąd moja refleksja w kierunku zamiennika, nic poza tym. i to nie mój brak zaufania tylko jego co sprawia, że coraz bardziej mam dość...bo co mi po słowach: "kochanie, ok, ja ci ufam, ale nie ufam kolegom..." to jest śmieszne...

Ptasior wcale nie jest mi dobrze z całą tą sytuacją - że w ogóle siedzi.
prosi to przyjeżdżam kiedy mogę - nie muszę się tłuc autobusem i wynajmować hotel na jedną noc, żeby od rana koczować pod bramą tak - Mościc, tylko jadę 45min. do N.Wiśnicza...nikogo nie zabił, nie zgwałcił, nie pobił ani nie okradł, nie ma też zobowiązań alimentacyjnych...
nawet jeśli z poparciem zk nie dostanie warunku to ziemia nie przestanie się kręcić. minęło 5miesięcy, do końca mamy 7miesięcy, bez 4dni...
 
forg napisał:
R2 i pół roku do końca kary. Wpływa wyrok 6 lat za przestępstwa w zorganizowanej grupie przestępczej. Prosty przykład.
Inny - z wywiadów, które wpłynęły do jednostki administracja dowiaduje się, że skazany miał potężne problemy z alkoholem i narkotykami. Zmiana typu zk.

Wystarczy?



Mam to samo zdanie. W sensie - zabawne. I naiwne. Jeśli ktoś będzie miał ochotę na "inną pannę" to dopnie swego choćby nawet na oczach dotychczasowej.
I tak na marginesie - "biedactwo, on nie chciał mnie zdradzić, to źli koledzy wsadzili mu tą lafiryndę do łózka; do tego rozpięli rozporek i doprowadzili do wzwodu".

Wiem,że odbiegam od tematu ale to jest po prostu rewelacja,skutecznie forg poprawiłeś mi humor:D;)
 
Mam do was pytanie.jak jest liczona połowa kary, jak ktoś był wcześniej tymczasowo aresztowany 1 m-c. w tej samej sprawie ma do odbycie 12 m-cy, rozumiem ze ten 1 m-c mu sie wlicza. to kiedy jest połowa kary po 6 m-cach pobytu w więzieniu czy po 5 m-cach pobytu?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra