mysz821130 napisał:
a tamten syn biznesmena, znajomy sędziny
To czemu oskarżony nie wnioskował o wyłączenie sędziego, skoro poszkodowany jest rzekomo jego znajomym?
mysz821130 napisał:
i
nie prokurator przedstawił dowody, bo chciał wyroku w zawieszeniu
tylko sędzina dała wiarę komuś, kto teraz siedzi za składanie fałszywych zeznań!!!! bo jak sama stwierdziła:
nie ma jednoznacznych dowodów, że oskarżony to zrobił, ale w ocenie sądu jest to prawdopodobne - to jaki to jest dowód niepozostawiający żadnych wątpliwości????!!!!
Zatem trzeba było trzymać się terminów do złożenia apelacji - w tej chwili skazany jest winien i nie ulega to żadnej wątpliwości.
mysz821130 napisał:
i co, wnosić o rewizję? na jakiej podstawie? jak ktoś powie, że może w innym postępowaniu skłamał ale o moim R mówił prawdę! no zastanów się człowieku jak ma recydywista udowodnić swoją niewinność jak po prostu nie ma jak! nie ma swoich świadków a nawet jeśli by kogoś namówił to i tak byłby to ktoś z szemraną przeszłością....
więc nie kombinuje, siedzi i czeka albo na wpz albo na koniec, ale oficjalnie został uznany za winnego! ma kolejny kamyczek w ogródku i jak coś się stanie podobnego to pierwsze do niego przyjdą, nawet jeśli ja mu dam prawdziwe, niepodwarzalne alibi to i tak nikt nam nie uwierzy!
Ja bym raczej polecił Tobie zastanowić się nad tym, co sama piszesz, ponieważ nakazujesz mi myśleć w taki sposób:
- został skazany, nie posiada żadnej sensownej linii obrony ani żadnych argumentów za tym, że tego nie popełnił czynu karalnego, za to Prokuratura dysponowała dowodami pozwalającymi na uznane Go winnym (pomijam już kwestię wymiaru kary, bo nie o to mi chodzi), odwlekał złożenie apelacji, - ale jest niewinny...
Co za bełkot... wybacz, ale w Twojej relacji jest ogrom zwykłego, jakże prostego we wywnioskowaniu, totalnego absurdu, w który (o zgrozo) sama wierzysz.
Dyskusja ta jest dla mnie zbędna, ponieważ kompletnie nie rozumiesz oraz sama nie chcesz przyjąć do wiadomości, na czym polega postępowanie karne...