communication napisał:
1. Oczywiście są tacy, którym zależy na rodzinie (...) stworzono zatem przepis, który osobom rokującym nadzieję na resocjalizację daje możliwość udowodnienia tego poprzez pracę a co za tym idzie otrzymania nagrody w postaci widzenia intymnego.
2. Tak, człowiek potrafi się zaadaptować do każdych warunków życia, oraz do wszelakich niedogodności...
3. Jest to również substytut - ale nie pomaga on skazanemu w uzyskaniu widzenia intymnego, oraz sprowadza na niego bardzo poważne kłopoty. (...) Gwałty na osadzonych mają trochę inne podłoże...
4. Jeśli bym nie miał wyboru, stłumił bym w sobie popęd. Na pewno nie dokonałbym gwałtu.
5. Tym właśnie Homo Sapiens (bez zaburzeń preferencyjnych) różni się od pozostałych zwierząt - potrafi zdominować instynkty rozumem i logiką postępowania.
Przykład - ksiądz katolicki - wytrzymuje całe życie tłumiąc swój popęd seksualny lub znajdując substytuty rozładowania takiego napięcia.
Zdarzają się także przypadki księży gwałcicieli (nie tylko księży ale traktuje to jako przykład) - jednakże są to osoby o osobowości dyssocjalnej (nie potrafią sprawnie "zarządzać" swoimi instynktami)
6. Wszystko ma swój substytut.... Człowiek bez jedzenia sam zacznie zdobywać pozywienie...
7. ... ale już o bardzo prawdopodobnej patologii względem dzieci, będących efektem takich widzeń to się nie odezwali
1. A nie wiesz Comm, że niektórzy idą do pracy, żeby mogli mieć przepustki, a te przepustki to po to, żeby płodzić na nich dzieci, a te dzieci to po to płodzą, żeby później prosić o przerwę w karze itd.
2. Owszem, tylko co mi powiesz na to, że taki osadzony, którego dotknęła prizonizacja kiedyś powróci do społeczeństwa i co myślisz, że będzie takim fajnym obywatelem, bo znowu raz-dwa przystosuje się do warunków "wolnościowych"? Jeśli tak myślisz to Ci mówię, że się mylisz

3. Ale ten substytut nie ma mu pomagać w zdobyciu widzenia intymnego... Normalnie dziad swoje i baba swoje! Comm taki substytut nie prowadzi do niczego dobrego rozumiesz? Jak taki osadzony wyjdzie po paru latach to się rzuci na pierwszą lepszą kobietę, a jak go oskarżą o gwałt to powie, że nie ma żony, ale tak nauczył się kompensować brak kontaktu fizycznego i nie widzi w tym nic złego, bo jak się nie ma w życiu co się lubi to trzeba sobie substytutów szukać!
Co do podłoża gwałtów w ZK - myślę, że znaczna ich część wynika właśnie z braku możliwości zaspokojenia potrzeb seksualnych, bo te Wasze opowiastki o tym jak to grypsujący gwałcą niegrypsujących tak dla zasady i tylko dlatego, że nie grypsują to naprawdę..., ale Wam się uroiły.
4 w zw. z 5 - Źle to sformułowałam, ale nie chodziło mi o gwałty, bo na widzeniach ogólnych jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby ktoś nie wytrzymał i zgwałcił tam swojego partnera/ partnerkę

Chodziło mi o to Comm, że nie jesteście w takiej sytuacji, że czekacie na kogoś i nie rozumiecie tego, że osadzeni i ich połówki potrzebują kontaktu fizycznego tak samo jak wszystkie inne osoby i chodziło mi o to, żebyś się postawił w takiej sytuacji i zobaczył czy to tak łatwo stłumić w sobie potrzeby seksualne - kurcze nie wiem jak to wytłumaczyć, no ale chodzi mi o to, że jest sobie taki osadzony, stara się, otrzymuje nagrody, ale w jego ZK nie ma widzeń intymnych i co? Ma sobie powiedzieć: "A dobra, ksiądz też nie ma kontaktu fizycznego z kobietą więc ja też dam radę i przez 10 kolejnych lat będę żył w celibacie, a moja żona jak znajdzie sobie w tym czasie kogoś innego to dobrze, jak wyjdę to postaram się ją odzyskać". I kończąc - czy to, że ktoś chce mieć kontakt fizyczny z bliską mu osobą to jest coś złego, to świadczy o tym, że nie potrafi żyć w społeczeństwie? A twierdzenie, że nasz gatunek różni się tym od wcześniejszych, że potrafi zapanować nad instynktami to dla mnie ma trochę inny wymiar - człowiek powinien potrafić zapanować nad takim czymś jak np. chęć rzucenia się na obcą kobietę, chęć rzucenia się na dziecko, ale jak są dwie osoby, które się kochają i pragną się nawzajem to dla mnie nie ma nic wspólnego z umiejętnością hamowania popędów. A osoby o osobowości dyssocjalnej stanowią pewien odsetek wśród osadzonych i co teraz?
6. Ten przykład to nie substytut, bo z tego co napisałeś wynika, że zamiennikiem jedzenia jest pożywienie

a samodzielne poszukiwanie jedzenia to substytut braku jedzenia dostarczanego przez kogoś innego.
7. Mimo wszystko myślę, że to na wolności powstaje ogrom przypadkowych dzieci, a nie w ZK.
P.S. A księdza tak w ogóle to owym darem natchnął Bóg więc ten przykład się nie liczy
