Witam! tak sobie siedzę i to wszystko czytam i powiem szczerze że załamałam się!Cieszę się że jest takie forum bo naprawdę dowiedziałam sie dużo interesujących mnie rzeczy,a jestem w tym wszystkim zupełnie zielona, ale widzę że moja sytuacja jest chyba beznadziejna. Napiszę krótko o niej a jeżeli ktos zechciałby mi chociaż troszkę pomóc będę bardzo wdzięczna! Mojego faceta zgarnęli tydzień temu, nie wiem dokładnie za co, nie jestem też pewna jak nazywa sie to miejsce gdzie jest. Wydaje mi sie że to zakład karny! Jest to w Przemyślu! Najlepsze jest to że spotykamy sie ponad 3 lata ale tak naprawdę prawie nikt o tym nie wie(poza jego dziećmi i moimi rodzicami)!W tej sytuacji pozbawiena jestem jakiegokolwiek kontaktu z nim! Wiem że on do nikogo z rodziny nie dzwonił, wiem że ma sprawę za m-c i wiem że zamiast mnie, jest tam na miejscu kobieta która kiedyś z nim mieszkała, a tak naprawde od dłuższego czasu to ja z nim jestem związana! Teraz to ona tam jest dla niego konkubiną i uzyskuje jakieś informacje a ja jestem nikim!Wariuję z tej bezradności! W jaki sposób mogę się z nim skontaktować? Porozmawiać, zobaczyć? Mam możliwość z jego dorosłymi dziećmi ale co ja mogę powiedzieć, że kim dla niego jestem?! Barzdo zależy mi na tym żeby wiedział, że ja wiem, jestem i czekam, tym bardziej że ostatni kontakt jaki z nim miałam był barzdo niemiły i praktycznie kończący nasz związek! Wiem że on bardzo chciałby żebym go wspierała tylko że on tak samo jak ja nie może nic zrobić! Poradźcie mi proszę czy jest jakieś wyjscie z tej sytuacji, czy mogę w jakiś sposób sie z nim skontaktować, czy ta jego Niby konkubina w niczym nie przeszkadza? Sama nie wierzę że mogę uzyskać jakąś pozytywną odpowiedźna te pytania, ale może jednak...!Błagam niech mi ktoś pomoże!!!