Mysle, ze do tych spraw podchodzi sie na zasadzie zdroworozsadkowej. A wiec zaswiadczenie o obywatelstwie NIE jest dokumentem stanu cywilnego, po przyjedzie do Niemiec
mozna, ale nie trzeba zwrocic sie do niemieckiego USC o wystawienie niemieckiego dokumentu stanu cywilnego.
W przypadku osob urodzony za czasow Rzeszy niemieckiej, posiadajacych pierwotnie niemiecki akt urodzenia, pozniejsze zmiany nie graja dla wladz niemieckich roli.
W przypadku osob urodzonych po roku 1945, ktorym dokumenty stanu cywilnego wystawiolo
pierwotnie panstwo polskie, obowiazuje ta pisownia, chyba ze delikwent po przyjezdzie do Niemiec zglosi sie do USC i poprosi o jej zmiane.
A wiec konkretnie: Robert Schmidt urodzil sie w roku 1970 w Polsce, po uzyskaniu pelnoletnosci w Polsce zmienil sobie nazwisko na Robert Kowalski i dopiero potem wystapil o zaswiadczenie obywatelstwa. To zaswiadczenie wystawiono mu na nazwisko Robert Kowalski. Po przyjezdzie do NIemiec melduje sie jako Robert Kowalski, pokazujac polski akt urodzenia na to nazwisko plus zaswiadczenie o obywatelstwie. To loklalnym wladzom wystarcza i same z siebie nie beda sie niczym wiecej interesowal.
Przypadek drugi: Robert Schmidt urodzil sie w roku 1934 na terenie Rzeszy niemieckiej (np. w woj. opolskim) jako Robert Schmidt. Po wojnie by unknac przesladowan zmienil nazwisko na Kowalski.
Wystepujac o zaswiadczenie obywatelstwa musi przedstawic dokumenty na pochodzenie, gdzie wszedzie figuruje Schmidt, a wiec nie sadze, zeby to zaswiadczenie o obywatelstwie dostal na Kowalski, raczej by je dostal na pierwotne Schmidt.
Jesli chce koniecznie sie mimo wszystko nazywac Kowalski, moze po przyjezdzie do Niemiec zwrocic sie do USC o zmiane nazwiska na Kowalski argumentujac, ze tak dlugo go uzywal, ze ma prawie wszystkie dokumenty na taka pisownie itd itp. Nie sadze, zeby niemiecki USC odmowil mu takiej zminay.
Mam nadzieje, ze teraz ja wyrazilem sie w miare klarownie
