wyjazd na stale

  • Autor wątku Autor wątku robousek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
w jakim urzedzie zmienia sie polski znak"sz" w nazwisku na niemiecki"sch"? bede wdzieczna za odpowiedz.
 
Generalnie urzad stanu cywilnego w miejscu zamieszkania i generalnie jest tak, ze jesli to jest nazwisko po przodkach, ktorzy byli Niemcami i ktore bylo pisane pierwotnie przez "sch", a dopiero po wojnie zostalo spolszczone przez wladze polskie, to obowiazuje pierwotna pisownia niemiecka.

Majac obywatelstwo niemieckie mozna sie zglosic w USC miejsca zamieszkania w Niemczech i poprosic o wydanie niemieckiego aktu urodzenia, nawet jesli samemu sie urodzilo w Polsce, wtedy wszystkie urzedy niemieckie bedzie obowiazywala pisownia zawarta w takim niemieckim akcie stanu cywilnego.

Zmiana nazwiska "z wlasnego widzimisie", ze sie tak wyraze, tez jest mozliwa, ale to moze kosztowac dosyc slono, kilkaset euro
 
Pogodniak napisał:
Zmiana nazwiska "z wlasnego widzimisie", ze sie tak wyraze, tez jest mozliwa, ale to moze kosztowac dosyc slono, kilkaset euro

Pozwolę sobie na mały off topic.

Czy Państwo niemieckie ma obowiązek uznać zmianę nazwiska swojego obywatela, jeśli ta zmiana została dokonana przez formalnym potwierdzeniem obywatelstwa niemieckiego.

Chodzi mi o to, że Pan Xiński zmienia sobie w Polsce nazwisko na Xmann, a później składa papiery do Köln o potwierdzenie obywatelstwa niemieckiego podając się jako Xmann.

Sytuacja wydaje mi się o tyle kłopotliwa, gdyż w przypadku potwierdzenia obywatelstwa niemieckiego, obywatelem niemieckim jest się od urodzenia. Czy w takim wypadku Państwo niemieckie może nie uznać takiej zmiany nazwiska, uznając że Pan Xmann był w tym czasie obywatelem niemieckim i obowiązują go przepisy niemieckie.

Mam nadzieję, że dość klarownie wyraziłem moje wątpliwości.


Pozdrawiam,
 
Mysle, ze do tych spraw podchodzi sie na zasadzie zdroworozsadkowej. A wiec zaswiadczenie o obywatelstwie NIE jest dokumentem stanu cywilnego, po przyjedzie do Niemiec mozna, ale nie trzeba zwrocic sie do niemieckiego USC o wystawienie niemieckiego dokumentu stanu cywilnego.

W przypadku osob urodzony za czasow Rzeszy niemieckiej, posiadajacych pierwotnie niemiecki akt urodzenia, pozniejsze zmiany nie graja dla wladz niemieckich roli.

W przypadku osob urodzonych po roku 1945, ktorym dokumenty stanu cywilnego wystawiolo pierwotnie panstwo polskie, obowiazuje ta pisownia, chyba ze delikwent po przyjezdzie do Niemiec zglosi sie do USC i poprosi o jej zmiane.

A wiec konkretnie: Robert Schmidt urodzil sie w roku 1970 w Polsce, po uzyskaniu pelnoletnosci w Polsce zmienil sobie nazwisko na Robert Kowalski i dopiero potem wystapil o zaswiadczenie obywatelstwa. To zaswiadczenie wystawiono mu na nazwisko Robert Kowalski. Po przyjezdzie do NIemiec melduje sie jako Robert Kowalski, pokazujac polski akt urodzenia na to nazwisko plus zaswiadczenie o obywatelstwie. To loklalnym wladzom wystarcza i same z siebie nie beda sie niczym wiecej interesowal.

Przypadek drugi: Robert Schmidt urodzil sie w roku 1934 na terenie Rzeszy niemieckiej (np. w woj. opolskim) jako Robert Schmidt. Po wojnie by unknac przesladowan zmienil nazwisko na Kowalski.
Wystepujac o zaswiadczenie obywatelstwa musi przedstawic dokumenty na pochodzenie, gdzie wszedzie figuruje Schmidt, a wiec nie sadze, zeby to zaswiadczenie o obywatelstwie dostal na Kowalski, raczej by je dostal na pierwotne Schmidt.
Jesli chce koniecznie sie mimo wszystko nazywac Kowalski, moze po przyjezdzie do Niemiec zwrocic sie do USC o zmiane nazwiska na Kowalski argumentujac, ze tak dlugo go uzywal, ze ma prawie wszystkie dokumenty na taka pisownie itd itp. Nie sadze, zeby niemiecki USC odmowil mu takiej zminay.

Mam nadzieje, ze teraz ja wyrazilem sie w miare klarownie;)
 
Myślałem, że w świetle Art. 47 zmiana z Kowalski na Schmidt jest niemożliwa, natomiast możliwa jest tylko zmiana z Szmit na Schmidt.

Oczywiście mogę się mylić.
 
a dlaczego nie, przeciez tam jest napisane:

eine deutschsprachige Form ihres Vor- oder ihres Familiennamens annehmen; gibt es eine solche Form des Vornamens nicht, so kann sie neue Vornamen annehmen.
 
Pogodniak napisał:
eine deutschsprachige Form ihres Vor- oder ihres Familiennamens annehmen; gibt es eine solche Form des Vornamens nicht, so kann sie neue Vornamen annehmen.

Wg mojego amatorskiego tłumaczenia chodzi o to, że można przyjąć nowe imię jeśli posiada się imię, które nie ma swojego niemieckiego odpowiednika.

Wybacz moje wątpliwości w interpretacji tego art., ale jestem dopiero po kilku lekcjach nauki języka niemieckiego.
 
"....przyjac niemieckojezyczna forme imienia lub nazwiska; o ile taka forma imienia nie istnieje, moze przyjac nowe imie...."

A wiec moze przyjac niemieckojezyczna forme nazwiska, imie to inna historia, bo jak ktos ma na imie Slawomir, to w ogole nie ma niemieckiej formy takiego imienia.

Ale jak ktos sie nazywa Olszewski, to bez problemow moze przyjac forme Olschewski
 
ale czy Kowalski może stać się Schmidtem?
 
tak, bo do jest tlumaczenie tego nazwiska z polskiego na niemiecki, czyli "niemieckojezyczna forma" tego nazwiska
 
Witam,
Moja sytuacja wygląda tak: mam obywatelstwo niemieckie, wyższe wykształcenie, mąż także, ale nie ma obywatelstwa niemieckiego.Mamy dwuletnie dziecko. Chcielibyśmy wyjechać na stałe do Niemiec. Proszę mi powiedzieć, jak wygląda sytuacja na miejscu,jeżeli zjawię się w Niemczech, jak długo muszę czekać na mieszkanie socjalne?Czy muszę je sama znaleźć?Czy podstawą dostania mieszkania socjalnego jest wcześniejszy meldunek? Jak wygląda sprawa z pracą w Niemczech dla Polaka? Nie mamy nikogo znajomego ani rodziny w Niemczech. Nie znamy języka niemieckiego. Proszę o odpowiedź.
 
Ostatnia edycja:
maartusia
poczytaj od początku temat bo pytania już były i odpowiedzi.
nie masz problemu z pobytem inaczej maż-na początek
powodzenia
 
jestem w sytuacji podobnej jak maartusia;niemieckie obywatelstwo,wyzsze studia ale znam niemiecki.czy jak znajde mieszkanie na wlasna reke to mnie zamelduja i czy bedzie nalezec mi sie zasilek i jaki moze byc metrarz mieszkania?a moze lepiej u znajomej sie zameldowac?.w sumie to musze miec meldunek zeby isc do urzedu pracy czu odwrotnie.jak to wyglada krok po kroku?chcialabym pracaowac ale najpierw musze zrobic kurs zeby lepiej sie dogadac.czy jest szansa na taki kurs z urzedu?
 
i czy jest duza roznica w zarobkach bo wolalabym blizej granicy(berlin albo cottbus)czy moze lepiej juz od razu uciekac w gląb niemiec?
 
O takich miastach jak Cottbus , Görlitz, Frankfurt nad Odra od razu zapomnil, tam albo nie ma w ogole pracy albo jest tylko b. slabo platna.

W Berlinie 25% mieszkancow utrzymuje sie albo kompletnie z zasilkow albo z dodatkow panstowych do zycia, ale za to jest w miare latwo znalezc na poczatku jakies tam tanie lokum.

Co do zameldowania: to jest potrzebne, tak jak w Polsce, zeby urzad, kto ktorego sie zwrocisz o pomoc, w ogole sie toba zajal, bo ulubionym slowem niemieckich urzednikow jest "Zuständigkeit" czyli "wlasciwosc (miejscowa do zalatiania sprawa).
Mozesz sobie oczywiscie najpierw znalezc na wlasna reke mieszkanie i dopiero potem zameldowac, ale kto ci wynajmie mieszkanie w Niemczech, skoro nie masz tu ani pracy ani meldunku? To bedzie raczej trudne.
Mozesz sie zameldowac u znajomej, ale nie u takiej, ktora sama pobiera jakies zasilki, bo jej wtedy obetna jej zasilek a tobie nie dadza calej kwoty.

Co do mieszkan: sa dwie zasady: maksymalny metra i maksymalny czynsz. To troche zalezy od miejscowych urzedow, czym sie bardziej kieruja, generalnie osoba samotna nie moze brac mieszkania wiekszego niz 45 m, a w Berlinie nie moze byc drozsze chyba niz ok. 360 euro z oplatami (ale to kwoty orientacyjne, bo nie znam sie na szczegolach)

Nie wiem, jakie masz studia, ale najwieksze szanse na prace sa w poludniowych i zachodnich Niemczech, ale z drugiej strony tam tez sa wysokie czynsze (szczegolnie Monachium i Stuttgart, gdzie stosunkowo latwo o prace)
 
ja nie chce zyc na zasilkach,nawet mam odlozone pieniadze na start ale najpierw chce zrobic kurs zeby dostac lepsza prace i nie wiem jak to wszysko najlepiej rozegrac.w sumie to mam 2 mozliwosci hannover i berlin.mam tam znajome ktore same sie utrzymuja.wiec jak sie u jednej zamelduje i pojde do ALG2 to mam szanse na dostanie wlasnego mieszkania?ukonczylam AWF ze sportem osob niepelnosprawnych.interesowala by mnie praca w rodzaju opiekunki w domu starcow albo cos w tym kierunku.wiec gdzie bedzie latwiej?
 
Ja wszystko rozumiem, ze TY nie chcesz na zasilkach, ale musisz zrozumiec dzialanie biurokracji: zanim ktos ci wyplaci ALG2, musi stwierdzic wlasciwosc miejscowa (Zuständigkeit).
A wiec jak masz znajome, ktore sie same utrzymuja, i masz obywatelstwo, zamelduj sie u jednej z nich, to jest zupelnie proste i potrwa 10 minut. Z zameldowaniem pojdziesz do Arbeitsagentur i zglosisz sie jako osoba szukajaca pracy, przedstawisz im sytuacje, ze potrzebujesz kursu jezuykowego itd, to cie skieruja pewnie najpierw na jakis kurs jezykowy i dostaniesz zasilek na utrzymanie. Ale od razu mow, ze jestes grzecznosciowo tylko u znajomej do czasu znalezienia wlasnego mieszkania, oni ci powiedza, jakie mieszkanie mozesz sobie szukac, ile moze maksymalnie kosztowac itd. Ale bedziesz musiala szukac mieszkanina na wlasna reke. Najwyzej ci rzeczywiscie dadza zaswiadczenie, ze przysluguje ci pomoc panstwa na oplacenie czynszu.

Jak masz wybor miedzy Berlinem a Hannoverem, to moze Hannover bedzie troche lepszy, bo stamtad blizej do innych miast (Hamburg, Kassel itd.), gdzie ewentualnie bedzie jakas praca. A wokol Berlina jest tylko rolnicza prowincja.
Z drugiej strony w Hannoverze mieszka dosyc duzo przesiedlencow z Polski i z Rosji, wiec latwo tam tez nie bedzie.
 
pogodniak bardzo mi pomogles,na taka odpowiedz czekalam.wiec chyba raczej hannover.jeszcze raz bardzo dziekuje:)w nastepnym tyg jade do tam i zostaje .mam nadzieje ze wszystko pojdzie po mojej mysli.dzieki
 
To trzymam kciuki, z zabierz ze soba wszystkie papiery, a szczegolnie swiadectwa szkolne dobrze przetlumaczone, jak bys miala problemy, zwroc sie do b. kompetentnej tlumaczki, ktorej nazwisko ci moge podac na prvia
 
Powrót
Góra