Niestety, nie znam treści tych bardzo istotnych dokumentów medycznych, tzn. tych dotyczących czasu leczenia stacjonarnego, rodzaju przebytych operacji i zabiegów, a także sposobu i rodzaju dalszej terapii pozaszpitalnej, przez cały okres po opuszczeniu szpitala do chwili obecnej. Nie znam też najnowszej opinii lekarskiej na temat aktualnego stanu zdrowia, którą dysponuje spółka ubezpieczeniowa regulująca szkodę. Zakładam jednak, że na postawie tego, co w tej sprawie już było napisane, że Twój syn jest trwale i zupełnie (100%) niezdolny do jakiegokolwiek zatrudnienia, a nawet jeśli jako inwalida obiektywnie był w stanie wykonywać jakąś pracę, z rynku pracy jest faktycznie wykluczony, ponieważ jest pewne, że jakiekolwiek starania o pracę będą bezowocne. Zakładając taki stan rzeczy uważam, że zadośćuczynienie, czyli odszkodowanie za szkody niematerialne nie może być niższe niż 150 tys. Euro. Dalszym ważnym składnikiem całkowitego odszkodowania jest przecież także odszkodowanie za utracone w przeszłości (od dnia wypadku do dzisiaj), a także w przyszłości zarobki. Należy założyć, że syn pracowałby do 67 roku życia, i że jakaś miesięczna kwota zarobku może być przyjęta do wyliczenia utraconego zarobku także w przyszłości, aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Jak już pisałem, nawet przy przyjęciu niekorzystnych faktorów kapitalizacyjnych (otrzymuje kwotę, która byłaby wymagalna później, a zatem korzyść z oprocentowania), które obniżają wysokość wyliczonej sumy zarobków przyszłych, za 35 lat, a zatem za 420 miesięcy, i przy założeniu, że za podstawę należy przyjąć mies. zarobek w niskiej wysokości 800,- Euro, to kwota utraconych zarobków wynosiłaby 336 tys. 336 tys. Euro. Nawet jeśli życiowe ryzyko nie uzyskiwania tych zarobków w przyszłości (przyszłość jest zawsze niepewna) uzasadniałoby pomniejszenie tej kwoty o 1/3, to pozostaje kowta 224 tys. Euro z tytułu utraconych zarobów jako składnik odszkodowania. A zatem: 150 tys. zadośćuczynienie za szkody niematerialne plus 224 tys. utracone zarobki, to już kwota 374 tys. Euro, a przecież doszłyby jeszcze skapitalizowane odszkodowanie za dotychczasowe i przyszłe zwiększone potrzeby i zwiększone koszty gospodarstwa domowego (pisałem o tym już wcześniej), które w takich negocjacjach nie powinny w sumie wyność łącznie mniej niż ok. 80 tys. Euro. I już z tego wynika, że łączne odszkodwanie nie powinno być niższe niż 400 tys. Euro, jeśli syn ma się zrzec jakichkolwiek roszczeń na przyszłość, a spółka ubezpieczeniowa chce przez to mieć raz na zawsze sprawę zamkniętą. To co tu napisałem, odnosi się do całkowitej odpowiedzialności sprawcy wypadku i ubezpieczyciela pojazdu sprawcy, tzn. że ze strony nie było żadnego przyczynienia do własnej szkody; np. poprzez nieprzypięcie się pasem bezpieczeństwa. Ale nawet jeśli takie przyczynienie miałoby mieć miejsce, to obniżenie całkowitego odszkodowania nie może przekraczać 25%. Miejmy nadzieję, że Wasz adwokat nie poprzestanie na tej ostatniej propozycji spółki ubezpieczeniowej. Takie negocjacje trwają czasami długo, bo spółki ubezpieczeniowe liczą na to, że strona przeciwna się zmęczy i połakomi się na szybkie pieniądze. W każdym razie 270 tys. to zbyt mała oferta. Podkreślam, że kalkuluję to, w odniesieniu do utraconych zarobków, nie znając zarobków syna przed wypadkiem; dlatego przyjmuje małą kwotę, tylko 800,- Euro mies. zarabiane w Niemczech, gdzie na długo przed wypadkiem pracował. Jeśli jego systematyczne zarobki były wyższe, to i rzetelne wyliczenie utraconych zarobków będzie odpowiednio wyższe. To co tu piszę, ma być tylko wskazówką, w jaki sposób rozumować i wyliczać; to nie jest w żadnym wypadku konkretne wyliczenie, bo do tego potrzebne byłyby precyzyjne dane dot. zarobków syna przed wypadkiem.