Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Byłam w administracji po raz kolejny. Dowiedziałam się, że podobno nasze pisma poszły gdzieś "wyżej" i że jakaś pani odpowiedzialna za "spory sąsiedzkie" ma się udać do naszych ulubieńców. Póki co jednak, chyba żadnej interwencji nie było. Za to teraz mam nad głową znowu mecz piłkarski i od 6 rano walenie klockami i innymi zabaweczkami w sufit... Doszły dodatkowe atrakcje - wiecznie szczekający pies, lanie wody z ich balkonu podczas podlewania kwiatów pani sąsiadki (i nie są to kropelki), wyrzucanie petów, które lądują na naszym balkonie, zamiatanie śmieci, które spadają na nasz balkon i np. na wiszące na nim pranie, wyzwiska kierowane pod adresem dzieci z ust siedzącego na balkonie i pijącego piwko tatusia, których trzeba wysłuchiwać non stop itd. itp.
 
Witam!
Przeczytałam wszystkie posty i chcę napisać coś od siebie. Mam zaburzone dziecko, które dosłownie szaleje, pomimo terapii nie jestem w stanie zapanować nad jego wieloma zachowaniami. Zaliczyć tu należy: krzyki przez kilka godzin bez powodu, skakanie, bieganie od sciany do sciany, walenie pięścią w podłogę o każdej porze dnia i nocy. Mieszkaliśmy na 9 tym piętrze pod nami sąsiedzi wiadomo szału dostawali. Nie wyobrażałam sobie by tam dalej mieszkać i ludziom zatruwać życie. Sprzedaliśmy mieszkanie i wyprowadziliśmy się na...parter, na domek nas nie stać, i tu się zaczęło...Sąsiedzi z góry też mają dzieci, cały dniami walenie, stukanie, rzucanie czymś o podłogę szuranie krzesłami. Trzeba tu zaznaczyć, że ich dzieci są w normie, rozmowy i prośby nic nie dają. Teraz jak się zrobiło ciepło to jeszcze psa na balkon wystawiają żeby sobie poszczekał. Wyprowadziliśmy się by nie przeszkadzać innym i trafiliśmy na buractwo, z którym mieszkać się nie da! Nie będę kolejny raz sprzedawać mieszkania, na piątek jesteśmy umówieni z dzielnicowym.
 
Poświęciłam kilka godzin na to co tu czytam... i chyba jestem 'mamuśką" Moje dzieci nie grają w piłke po domu nie skaczą po ścianach a jednak sasiadce przeszkadzały........czemu? bo tak bo ma małe dziecko...... Moje dzieci tez były małe awantury odbywające sie w mieszkaniu pode mną w środku nocy krzyki rzucanie rzeczami przez okno imprezy itd......Nie odzywałam się słowa...młodośc tez ma swoje prawa.Poza tym az mi szkoda było rodziców tej pani bo u nich mieszkali.oni mieli dopiero wesoło we własnym domu. Wyciszyłam dzieciom pokój i miały mozliwie ciche noce i dzieciństwo bo latem było gorzej....A potem cudowne małżeństwo zrobiło sobie dziecko. Super cisza spokój :) tak tylko że chwilowe a potem zaczeli nekać sasiadów pod i nad i w innym pionie nawet,w tym mnie typu dzieci za głosno chodza szuraja po podłodze za głośno sie smieja, za póżno sie kapią a oni maja małe dziecko.................któregoś dnia jak pani mi powiedziała żebym swojemu 3 letniemu dziecku zrobiła operacje mózu skoro rozumie że ona ma małe dziecko nie wytrzymałam!!! Kazałam jej najpierw sobie zrobić. zaczeła mnie straszyc ze pracuje w prokuraturze ze opieke mi nasle itd. Miałam dość jej zachowania a reszta sąsiadów poprostu się bała bo faktycznie pani w prokuraturze pracuje. Złozyłam doniesienie o nekanie mnie i moich dzieci bo np. krzyczała jak wchodziliśmy po schodach ze za głosno po nich wchodza a jej dziecko śpi. BEZ PRZESADY!!! szkoda ze darcie buźki tej pani jakos dziecka nie budzą. kilkakrotnie mimo ze dzieci juz wieksze wezwałam na "dyskusję" nocną tych państwa policję. U mnie az dudniło tak cicho "rozmawiali" i wtedy nie przeszkadzało im że ich małe dziecko śpi? Finał jest taki że przyszli poprostu przeprosić poprosić o wycofanie wniosku. I nagle można z nimi było spokojnie mieszkać i cała klatka odetchneła z ulga :) JA też:) Wyprowadzili się zresztą wiec i rodzice tej pani tez już odetchneli pewnie z ulgą :) Powiem tak moi drodzy Kazdy ma prawo do spokoju i ciszy w swoim mieszkaniu szkoda tylko że punkt widzenia w wiekszości zalezy od punktu siedzenia NIESTETY. Dla mnie jest jasne że trzeba zyc dzieci musza miec swoje dzieciństwo wybryki i mamy prawo do prywatności we własnym domu ale trzeba pamietać że aby funkcjonowac w społeczeństwie trzeba pozwolić zyc innym.Dlatego uważam że jak sie mieszka w bloku a mieszkam od urodzenia tzreba do pewnych norm i zdarzeń przywyknąć a niestety w wiekszosci to jest tak że nie mam swoich to mi wolno mam swoje to innym nie wolno a jak jestem starszy to nic nikomu nie wolno. wiec albo problem rozwiazac samemu i sie dogadac lub prawnie.Inaczej sie nie da.
 
Bo trzeba żyć i dac żyć innym ... Tylko nie każdy to rozumie.
Pani z prokuratury zmiękła, bo mogła stracić zawodowo. Szczęście! :-)
 
Im więcej będziecie pisać tym bardziej będą was uważać za pieniaczy. Po 2 pisma wystarczą, rozmowa z sąsiadami, nagranie kilka godzin tupania, skakania i do archiwum na wszelki wypadek. Dalej trzeba załatwić sprawę po swojemu czyli oko za ok... i odpukiwać buractwu, robić to samo - niech zobaczą jak to jest mieszkać w hałasie. Jak nie zrozumieją to mnie to rybka, dzieciaczki będą dorastać przy niemiłych dźwiękach przez głupotę i buractwo rodziców. Za jakiś czas to się odbije na ich psychice i będą "tyle" mieli z "mądrości" rodziców

Mówienie, że 6 letnie dziecko nie rozumie, żeby nie hałasowało jest debilizmem i kłamstwem i nie dajcie się nabrać. Proste nie rzucaj, nie wolno biegać albo wymyślenie im zajęcia żeby usiadły i coś porobiły to kwestia paru sekund.
Zrozumienie przez dorosłych jak 20 cm betonu przewodzi drgania jeżeli nie ma dywanów na podłodze też powinno zająć kilka sekund, Wystarczy wpisać w google i poczytać.
Walczcie koledzy i koleżanki i nie liczcie na interwencje w tym kraju.
 
jak chcecie wiedzieć jak ja po części rozwiązałem problem (minuta biegania = sajgon dla nich i nerwy) to piszcie na priva
 
tala201 no chyba sobie sąsiedzi nie wymyślili dźwięków. Jak chodzisz jak słonica to nic dziwnego, że mają pretensje. Albo odkurzasz po 22.00
 
Witam! Też tak miałam, dziecko na dole jeździło po płytkach takim rowerkiem na plastikowych kółkach , na górze dwoje dzieci grało w piłkę i była zabawa w chowanego , sąsiad z boku trzy razy w tygodniu urządzał popijawy do 1-2 w nocy. Rozmowy z tymi ludźmi to nic nie dają bo " oni są u siebie". Sąsiad z góry i z dołu i z boku robili dyskoteki do czasu. Teraz jak zaczynają głośno grać radyjka , to moje gra jeszcze głośniej i dłużej, jak dzieci się tłuką ja tłukę się , biegam itp.Pomaga a że nie rozmawiam z sąsiadami to nic! Pozdrawiam!!::D:D
 
Ludzie sposób jest prosty - odpukiwać na każdy ich dźwięk ponad miarę. Niech sobie słuchają i denerwują i stwierdzą sami czy to fajnie.
 
matematyk1966 napisał:
jak chcecie wiedzieć jak ja po części rozwiązałem problem (minuta biegania = sajgon dla nich i nerwy) to piszcie na priva

Tak, chce wiedziec, bo już nie mogę, powiedz tylko jak i gdzie Cie znaleźć?
 
Matematyk poszedł z nimi na "wojnę".
A właśnie, zniknął nam z forum czy został "zniknięty"...
 
no to wielka szkoda :-? ale wojna na decybele ? ale co włączać bo w sobotę włączyłem IRA "Mój dom" i chyba w ogóle im to nie przeszadzało, może coś cięższego?
 
kizd , a mnie matematyk zdążył napisać "jak " ;)
Tylko wymaga to wytrwałości, zacięcia ... uporu - no i nie wiadomo czy akurat na Twoich sąsiadach zrobiłoby to wrażenie ...
Pozdrawiam
 
wielka.woda napisał:
Matematyk poszedł z nimi na "wojnę".
A właśnie, zniknął nam z forum czy został "zniknięty"...

A kurcze, teraz dopiero zauważyłam, że Matematyka "zniknęło".
Usunięto mu chyba konto, bo nie sądzę, żeby sam zdecydował o odejściu z forum.
Szkoda :what:
 
Struna* napisał:
kizd , a mnie matematyk zdążył napisać "jak " ;)
Tylko wymaga to wytrwałości, zacięcia ... uporu - no i nie wiadomo czy akurat na Twoich sąsiadach zrobiłoby to wrażenie ...
Pozdrawiam

To proszę o radę "jak", bardzo :help:
 
Witam serdecznie wszystkich.
Bardzo uwaznie czytam wszystkie posty w tym temacie.
Mam podobny problem...jestem po stronie tych ktorym notorycznie i uciazliwie uniemozliwia sie normalne mieszaknie w swoim mieszkaniu.
Mianowicie...ilosc dzieci od 1 do 7....(córki przywoza dzieci do mamusi i znikaja)...w okresie wakacyjnym 7 dzieci byla do gory przez 2 miesiace...w tym czasie odybywaly sie regularne mecze pilkarskie,jazdy na rowerze,maratony,skoki z mebli...itd!!Trzy razy bylem do gory by rozmawiac..bez skutku.Babcia wyraznie sobie nie radzi z ta sytuacja i poinformowala mnie "ze moge sobie pojsc gdzie z tym..ona z tym nic nie zrobi"
i tu pojawia sie moje pytanie.Czy ktos kto jest w podobnej sytuacji do mojej trafil z tym problem na wokande??jak Sądy orzekaja w takich przypadkach??czy sedzina "majaca dzieci" nie zbagatelizuje sprawy??
 
a ja mam nad sobą sąsiada starego byka , który codziennie rzuca piłkę bo bawi się ze swoim psem bokserem !!!:mad::mad:
 
aaalson , był taki wyrok -przynajmniej jeden - pisała tutaj o tym marwika ;)
Pozdrawiam
 
Wszyscy to oleją. Napisz do MOPSu lub sądu rodzinnego prosbe o wgląd w sytuację dzieci. Tylko to.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra