Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
no dobrze...czyli co..sytuacja jest beznadziejna??nie mozna z tym nic zrobic??
wychodzi na to ze sasiedzi z góry moga wszystko..dosłownie wszystko i nic z tym nie mozna zrobic..i znów(moze jestem niepoprawnym optymista)ale jakies wyjscie z tej sytuacji musi byc!
mimo wszystko chcialbym z sasiadami "zawalaczyc".
Bylem u prawnika w tej sprawie który "uczciwie" mi powiedzial ze sprawa jest nie taka prosta i daje mi szanse 50/50.:)kusi mnie zeby pojsc z nimi na wojne..ale tez nie chcialbym przegrac:)rozumiem ze nikt z Was nie poszedł z tym do sądu??
 
Nie poszłam do sądu , ale również byłam u prawnika, który nie był aż takim optymistą jak Twój , mi nie dał prawie w ogóle nadziei na wygraną .
Doprowadziłam jednak do kolejnej konfrontacji w spółdzielni z sąsiadami ...
Sąsiadce po rozmowie , zmiękła trochę "rura" -chociaż na początku poskakałyśmy sobie trochę do gardeł - przyszła do nas - wysłuchała swojego synka, psa i męża ... podczas "zabawy" .
Myślę ,że coś do niej dotarło .... dzieciak już tak nie szaleje, a psa obiecała "wygłuszyć " wykładziną ... zobaczymy czy się wywiąże ....
W każdym razie, nie wolno odpuszczać !
Powodzenia :)
 
Nie wolno, absolutnie :!: Ty Struna masz chociaż sąsiadów, którzy zechcieli zejść do Twojego mieszkania i wysłuchać wydawane przez nich odgłosy. Ja próbuję podanej przez Ciebie private metody (za którą dziękuję), ale na moich mało skutecznej
aaalson jest tak jak piszesz, ja oststnio rozważam wyprowadzkę - poddaję się
 
heheh kizd , co za brak konsekwencji - na początku pulsujący wykrzyknik , a zakończenie - "poddaje się " ?
.. u mnie ta metoda z priva też nie zdała egzaminu .
Groziła mi sądem bo jej dziecko stresuję, tak jakby oni nas nie stresowali pfff
 
chyba sasiedzi z góry czytaja to forum bo(oby nie zapeszyc)jest zdecydowanie lepiej...czyli wnioskuje z tego ze jednak mozna.owszem dziecko przebiegnie sie czasem...ale to jest jak najbardziej normalne zachowanie dziecko w wieku 3 lat.
ale jezdzenia rowerkiem,deskorolka po nie rownym parkiecie,meczy pilkarskich juz nie ma...poki co:D
struna..kazdy prawnik pewnie inaczej ci powie:)moze ten mój chcial co nieco zarobic na mnie a pozniej powiedziec "przepraszam nie udalo sie"tego nie wiem..
natomiast duzy plus dla tej pani z gory od ciebie za to ze jednak pofatygowala sie na dol..wysluchala i dotarło co nie co..
zyczee Wam wszystkim spokoju i wyrwalosci!!
 
Struna, to nie tak jak piszesz, a może mój przekaz był nie do końca jasny (jak to czasami bywa). Chodzi o to, że nie można odpuszczać i trzeba sprawdzić każdy możliwy sposób żeby sobie pomóc. Walczyć, walczyć..... ale jeśli okazuje się, że masz do czynienia z prostakami, betonami, to sorry, ale mądry nad głupim ma przewagę i wie, że głową muru nie przebijesz i jeszcze inne takie ......
Aaalson, może czyta czego życzę, ale u mnie też były takie (krótkie) chwile po każdej próbie zawalczenia o spokój, tylko jak napisałem krótkie:rolleyes:
 
Ok. Panowie, trzymam za Was i za siebie kciuki ...
..a jeśli aaalson zdecydujesz się na sąd ( bo kizd może mieć niestety rację w poście wyżej), daj znać .. bo ja też do końca nie mogę być pewna, czy któregoś dnia "moim z góry" nie znudzi się zachowywanie względnie cicho .
Pozdrawiam :)
 
kidz struna i reszta milych Państwa..moze przemawia przeze mnie niepoprawny optymizm graniczacy z naiwnoscia dziecka ale...po to sa te paragarafy ktore w tym temacie zostaly przytoczone mowiace w wspolnym wspolmieszakniu,zaklocaniu spokoju,imisjach itd..i wszystko to po co jest??prawny bubel??nie mozan wyegzekfowac swoich praw w minimalnym stopniu??stan faktyczny jest taki: ktos ci notorycznie zakłoca spokoj,neka cie tym,wplywa na twoje zdrowie..i co???nic z tym nie mozna zrobic??(przepraszam za ten wywód..ale tak mnie jakos naszlo)to wszystko powoduje iz nabieram smialosci do "wojny w sądzie"
na ta chwile u mnie jest "nie zle"a jak u was??
 
U mnie jest coraz gorzej. Oczywiście o wszystkim jest informowana administracja i dzielnicowy. Ale ten ostatni twierdzi, że on nic nie może, bo nie jest zakłócana cisza nocna od 6 do 22, a administracja twierdzi, że to policja powinna się tym zająć. Po prostu cyrk. Udało nam się dowiedzieć tylko tyle, że ci ludzie wynajmują to mieszkanie nad nami. Nikt jednak nie chce nam udzielić informacji, kim są właściciele, bo jest ochrona danych osobowych - oczywiście wszystko jasne, ale ja się pod swoimi pismami i skargami podpisuję, z adresem włącznie, ale nie mam szans nawet na porozmawianie z właścicielem mieszkania, przez którego nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować. -Dzieciarnia skacze z kanapy/mebli itd., jeździ na rowerze, stuka w podłogę, wali w rury i kaloryfery. I tak od bladego świtu. Nie ma opcji, by w weekend spać dłużej niż do 6 rano, bo się po prostu nie da. Jasne, nikt się nie poddaje, ale zaczynam mieć wrażenie, że naprawdę to nikogo nie obchodzi i państwo z góry mogą nas terroryzować...
 
Ochrona danych osobowych.... ble, ble , ble ....
Zadzwoń , albo idź do administracji i powiedz, żeby skontaktowali Cię z właścicielami mieszknania. Wcale nie muszą podawać Ci nr telefonu do nich (jak już tak bardzo ochraniaja te "dane osobowe"), tylko oni niech zadzwonią do właściciela i podadza Twój nr telefonu, co by właściciel tamtego mieszkania skontaktował się z Tobą. Niekoniecznie musza mówić w jakiej sprawie.
Ja tak załatwiałam sprawę, gdy musiałam się skontaktować z rodzicami (właścicielami mieszkania) "cichych inaczej" studentów.
 
Ja bym to pisemnie zrobiła.
I tak. Masz rację, wszyscy mają to w dupie. Do czasu aż ich nie dosięgnie.
 
zmocej a byłes do góry rozmawiac??dzielnicowy wg mnie powinien podjac chociazby "próbe" inerwencji..a moze mimo wszystko sprobuj raz wezwac policje??jak przyjada i bedzie hałas beda musieli( to jest ich obowiazek) udac sie do góry..poiwedz ze ta sytuacjia jest nagminna i nie pozwala ci normalnie funkcjonowac w mieszakniu!
U mnie ostatanio( i to odbieram jako ewidentny przejaw robienia mi po złosci) tatus dziecka o godz. 7.15 jak zaczał walic młotkiem to oczywiscie wszysytkich u mnie pobudził...co za kompletny brak wyobrazni..i wlasnie w takich chwilach marzy mi sie manadat dla tatusia w wysokosci 1 tys zł na ten przykład:)...a tak poza tym w miare spkojnie..ale mimo wszystko jak sie nadarzy okazja z bólem serca sprzedsam to mieszakanie(bo poza sasiadami absolutnie wszystko mi odpowiada w nim:(((..)
 
Chce się z Wami podzielić, że ostatnio nasiliły się u mnie stany lękowe (boje się wracać do domu, rano po wybudzeniu pierwsza myśl to jak dzisiaj będzie - bardzo głośno czy umiarkowanie, wytrzymam czy nie) i postanowiłem jeszcze zawalczyć :!::!: Za pośrednioctwem mojego adwokata, któremu dałem pełnomocnictwo wysyłamy do moich kulturalnch sąsiadów pismo przedprocesowe. Jesli i to oleją pójdę z nimi do sądu.
 
brawo kidz!!!jestem twoim najwiekszym fanem w tej chwili..napisz jaki był odzew.
 
Wolfin --> pisemnie poprosić o kontakt z właścicielką? Może faktycznie to dobry pomysł, tylko ja mam wrażenie, że te pisma są pisane w próżnię... W dodatku to strasznie długo trwa, a ja się boję poranków, boję się, że zaraz zacznie się huk, boję się wracać po pracy do domu, bo sufit "chodzi" od "zabaw" tych zdziczałych ludzi... Nie wiem, czy jestem w stanie wytrzymać dłużej i nie wiem też co robić.
marwika---> dziękuję za podpowiedź, chyba zrobię tak, jak napisałaś, zresztą nic nie tracę.

aaalson----> tak, byłam dużo wcześniej, prosiłam grzecznie, to mnie pan sąsiad tak zwyzywał, że mi uszy zwiędły i więcej tam nie pójdę, bo się po prostu boję, a męża nie puszczę, bo by się pewnie na wymianie słownej nie skończyło. Jeśli chodzi o mandat, to też mi się marzy, ale pan dzielnicowy twierdzi, że oni nawet nie musza go przyjąć... A co do stukania młotkiem na złość, to u mnie codziennie o6 albo i chwilę wcześniej jest walenie czymś w kaloryfer, który mamy tuż przy łóżku w sypialni. Umarłego by na nogi postawiło. I tak codziennie, z weekendami włącznie.

kizd ---> z całego serca życzę, aby udało się wygrać!!! Trzymam kciuki.

Zastanawiam się jeszcze nad opieką społeczną, bo wg mnie oni się tam biją, słychać wrzaski, huki i płacze, tudzież wyzwiska często...
 
Ostatnia edycja:
Ja juz pisałam, że MOPS i sąd rodzinny tylko! Prosba o wgląd w sytuację dzieci. I piszesz co podejrzewasz - przemoc , alkohol itd. Muszą zareagowac i to jedyne instytucje, które zareagują.

A pisemnie - informacja do wspólnoty z prośbą o powiadomienie właściciela. Oczywiscie z pieczątka wspólnoty, że wpłynęło albo pocztą poleconą. W informacji też możesz zawrzeć to, co pismie do MOPSu lub sądu rodzinnego.
 
zmocej faktycznie sytucj wydaje sie byc beznadziejna..a ci ludzie z góry to jakies oszołomy!!maskara..doskonale cie rozumiem kiedy piszesz nie masz ochoty wrcac do domu po pracy i ten strach co bedzie rano dnia nastepnego..a moze sprobujesz tego co zrobił kidz??ja mam oficjalne pismo do Państwa z gory przygotowane..tylko sie jeszcze wstrzymalem z uwagi na to iz byc moze uda mi sie sprzedac to mieszaknie..niestety..jesli nie ide z nimi na wojne na bank..
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra