Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Wczoraj w bloku gdzie mieszkam małe dziecko chciało sobie pobiegać po mieszkaniu około godz. 23 i biegało tak z pół godziny, wszyscy mocno spali mnie przeszkadzało ale sąsiadka-babcia powiedziała że jest u siebie!!!
 
Tak się zastanawiam, czy hałas generowany przez "milusińskich" ,trwający np. 3-4 godziny, potem 1-1,5 godziny przerwy i znowu ok. 2-3 godzin hałasu, to jest .... normalne, czy jestem przewrażliwona może ??? Powiecie, że zależy jak nasilony jest ten hałas. Hmmm.... każdy ma tez inny próg wytrzynałości hałasu.
Mnie to okropnie przeszkadza. Przyznam, że czasami mam tego serdecznie dość.
Jak zbliża się godzina powrotu "generatorów" hałasu, mam ochotę wyjść z mieszkania i wrócić późnym wieczorem, marzy mi się, baaaaardzo przeprowadzka na ostatnie piętro.
A jak prychodzi weekend, to już całkiem źle, poczynając od tego, że nie można pospać dłużej, nawet niedzielę
Myslałam, że jak dzieciaki podrosną, to będzie lepiej, ale jest gorzej.
Rodzice tych dzieci są raczej miłymi osobami, a ja boje się iść na górę i powiedzieć, że juz nie wytrzymuję hałasu :(
Budownictwo (nowe, 5 letnie) tez jest do bani. I wszyscy o tym wiedzą.
Ja wiem , że nie można z kogoś robić "więźnia" we własnym mieszkaniu, ale.... ja też chciałabym czuć się w swoim mieszkaniu w miarę komfortowo. A tak nie jest, niestety.
Ostatnio przeżyłam mały stres, bo sąsiedzi z góry zaopatrzyli się w... pianino :o
Narazie używane sporadycznie. Ale przecież pianino nie kupione na ozdobę.
Na starym mieszkaniu miałam "przygodę" z pianinem sąsiadki (z dołu ). Poprostu... masakra była. Chyba żaden instrument (tak mi się wydaje) , nie przenosi drgań tak bardzo jak pianino (fortepian). Choć uwielbiam muzykę, to jednak wolałabym jej słuchać wtedy, kiedy mam na to ochotę.
Jestem chyba zbyt wymagająca .... :(
 
Bardzo grzeczne!!!!!!Ja jestem kłębkiem nerwów, mój mąż jest niepełnosprawny po wypadku , nie da rady wychodzić z mieszkania a gówniarze się tłuką zwłaszcza wieczorem i teraz jeszcze taki obywatel z którym sąsiaduję robi remont w użyciu wiertarka , młotek itp.:mad::mad::mad:
 
marwika napisał:
Ostatnio przeżyłam mały stres, bo sąsiedzi z góry zaopatrzyli się w... pianino :o
Narazie używane sporadycznie. Ale przecież pianino nie kupione na ozdobę.
Na starym mieszkaniu miałam "przygodę" z pianinem sąsiadki (z dołu ). Poprostu... masakra była. Chyba żaden instrument (tak mi się wydaje) , nie przenosi drgań tak bardzo jak pianino (fortepian). Choć uwielbiam muzykę, to jednak wolałabym jej słuchać wtedy, kiedy mam na to ochotę.
Jestem chyba zbyt wymagająca .... :(

Marwiko, to wszystko zależy od kultury ludzi z którymi mieszkamy. Tak się składa, że jestem po podstawowej muzycznej i jako dziecko też musiałem wiele godzin spędzić przy instrumencie. Ale moi rodzice wpajali we mnie, że najlepiej będzie jak będę ćwiczył zaraz po szkole i najdłużej do 17, bo później sąsiedzi wracają z pracy i moje granie (ćwiczenie, szczególnie mało melodyjnych, technicznych utworów/gam) może przeszkadzać. Ale teraz kto myśli o innych :-(
 
faktycznie, wrzaski z tarasu to co innego niż bieganie komuś nad głową - drgania, huk. Drgania huk to dźwięk bardzo negatywny dla człowieka i zdrowia a krzyk to neutralny.
Instrument też moim zdaniem to nie problem czy nawet muzyka.
Najgorsze to tupanie, rzucanie przedmiotami czy bieganie i jedyny sposób w tym kraju to nie pisanie po spółdzielniach tylko brać sprawy w swoje ręce i odpukiwać debilom. Jak im zacznie przeszkadzać to powiedzieć "przestajesz ty - przestaje ja". odpukiwać można mocno albo leciutko interwałem co jest irytujące. Swoją drogą to najlepsze rozwiązanie bo w tym czasie kiedy ktoś wam przeszkadza to i tak nic się nie da w domu zrobić - popracować, pouczyć, odpocząć , pooglądać film
jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie - ktoś chce się zachowywać jak chce we własnym domu...zgoda to niech traktuje odpukiwanie nasze jako echo generowanych przez siebie dźwięków.
 
Ostatnia edycja:
Był tu użytkownik który z nieznanych mi powodów zniknął z forum, a który to poszedł na wojnę z hałasującymi wyżej sąsiadami. Nie wiem, czy wygrał (sądzę że nie) ale wiem, że była to wyniszczająca wojna. To nie działa tak. Wystarczy, że sąsiad z góry powiadomi policję, i nikt nie będzie się zastanawiał, czy odstukujesz, odpukujesz w słusznej sprawie. Zamiast tego okaże się, że dzieci sąsiadom stresujesz, straszysz, a i ich rodziców też. My tu w znakomitej większości odstukiwaliśmy, odpukiwaliśmy itd. Ja np kilka razy ustawiałem kolumny w kierunku sufitu kiedy już "wyskakiwały mi bezpieczniki" i włączałem sąsiadom z dedykacją odgłosy z płyty "głośny sąsiad", albo Rammstein. I wiem, że trzęsły im się kryształy w regale, bo moje kolumny schodzą basem niziutko...Owszem, skutkowało, na zasadzie szoku, ale problem wracał, ponieważ matka dzieci nie widziała problemu w tym, że te hałasują. I to jest clue.
 
Dzieci lubią rammstein, także musisz chyba zmienić na kocią muzyke ;)
 
Justin Bieber ? ;)
"Moje" dzieci już mi się wyprowadziły z nad głowy i zamieszkały sobie w domu. Jak je zobaczę na mieście z ich mamą to mam chęć 3 x splunąć przez lewe ramię...
Mam nowych sąsiadów, czasem odwiedzają ich dzieci znajomych, czasem więc bywa głośno, ale ja nie o tym - kilka razy miałem taką sytuację, że już stałem u nich pod drzwiami z dobrym słowem, i okazywało się, że u nich cisza, a piętro nad nimi mieszkają mistrzowie z dwójką synów małoletnich, którzy wspólnie generują taki hałas, że praktycznie masz wrażenie, że nie dzieli nas nic - a jednak jest to jedno piętro które powinno nas od siebie wystarczająco izolować (ja drugie, oni 4). Jak się mieszka więc moim nowym sąsiadom z 3go piętra ? Nie pytałem ;)
 
wielka.woda napisał:
Justin Bieber ? ;)
"Moje" dzieci już mi się wyprowadziły z nad głowy i zamieszkały sobie w domu. Jak je zobaczę na mieście z ich mamą to mam chęć 3 x splunąć przez lewe ramię...
Mam nowych sąsiadów, czasem odwiedzają ich dzieci znajomych, czasem więc bywa głośno, ale ja nie o tym - kilka razy miałem taką sytuację, że już stałem u nich pod drzwiami z dobrym słowem, i okazywało się, że u nich cisza, a piętro nad nimi mieszkają mistrzowie z dwójką synów małoletnich, którzy wspólnie generują taki hałas, że praktycznie masz wrażenie, że nie dzieli nas nic - a jednak jest to jedno piętro które powinno nas od siebie wystarczająco izolować (ja drugie, oni 4). Jak się mieszka więc moim nowym sąsiadom z 3go piętra ? Nie pytałem ;)

:lol: Dobre, dobre ....

A wiesz, że u mnie to samo. "Moich" dzieciaczków nie ma w domu , zawsze słychać jak wychodzą , a chyba dwa piętra wyżej (tylko nie wiem które to mieszkanie dokładnie) , to taki łomot robią , że u mnie słychać. Oczywiście trochę ciszej, ale jednak słychać. To nieźle muszą dawać czadu.....
 
Mój młody aktualnie skończył rok. Wiadomo, w myśl zasady że "nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy", najchętniej naparzałby zabawkami w podłogę, rzucał nimi, itd, itp. Ale ja mam duży dywan w pokoju to raz, ja z nim siedzę i z nim się bawię, to dwa, jak widzę że młody za bardzo się wciąga w temat - to reaguje natychmiast. To czym rzuca znika, i dostaje to czym on nie lubi rzucać, bo lubi za tym chodzić, et cetera. Et tecera, of kors. A porusza się młodzieniec po domu w skarpetkach z abs-em. Pytana przeze mnie na okoliczność hałasu sąsiadka z dołu mówi że jej się pod nami mieszka bezproblemowo. Nie żeby mnie oraz mojej ładniejszej połówki to nie kosztowało czasu i zabiegów - ale da się.
 
Wielka Wodo, tylko życzyć sobie takie sąsiada (z góry) jak Ty :)
Mam nadzieję, że wystarczy Ci cierpliwości dla swojego milusińskiego.
Jego zdrówko :winko: No i Tatusia też :winko:
 
Z tą cierpliwością to bywa różnie...:help:
Dziękuje w imieniu Młodego;)
 
Dzwońcie na Policję po 22.00 , ci z góry dostana mandat i wam się odwdzięczą na drugi dzień od 6.00-22.00 mściwie. A w dzień to już graniczy z cudem aby dostać mandat bez koalicji sąsiadów popierających. To jest błędne koło dlatego brać w swoje ręce sprawy najlepiej
 
Witam, przeczytałam wiele wątków dotyczących dzieci i sąsiadów.Mój problem polega na tym, ze mam dziecko w wieku 1 i 2m-ce. Notorycznie przychodzi do nas sąsiadka mieszkająca piętro niżej z awanturami, że moje dziecko ciągle czymś uderza lub my (Ja i mąż) ciągle czymś rzucamy o ściany (sic!). Mój maluch jest nadzwyczaj spokojnym i mało problematycznym dzieckiem, weźmie zabawkę i będzie się nią bawić, i jak dziecko tu stuknie tam puknie a tam coś z rzuci. Jeśli zachowuje się naprawdę głośno a czasem się to zdarza( zazwyczaj jak tata wraca na weekendy z delegacji) staramy się go wyciszać zabierając zabawki tzw głośne i zajmujemy czymś innym. Jednakże nie są to hałasy uporczywe, dotkliwe w jakiś sposób dla drugiej osoby. Maluch zaczyna chodzić a czasem i nawet pobiegnie, to również przeszkadza. Na głowie ciągle mamy policje z interwencjami i ciągłe nachodzenia z awanturami, ostatnia skończyła się rękoczynami w moja stronę, przed drzwiami mojego domu. Sąsiadka nie zważała, że dziecko krzyczy ze strachu jak opętane, pchała mnie w stronę mieszkania na dziecko, które kurczliwie trzymało się mojej nogi. Wzywałam pomocy na klatce, bo szarpaniny nie było końca, dostałam po twarzy, sąsiadka ode mnie również otrzymała po twarzy w celu wypchnięcia jej z mieszkania i zamknięcia drzwi. Byłam w takim szoku, ze na policje dzwoniła sąsiadka z naprzeciwka. Cała akcja działa się o 19:30. Jednakże problematyczna sąsiadka potrafi przychodzić w południe, w ciągu całego dnia i zazwyczaj jak nie ma męża w domu, domofonem wydzwania i wygraża jak maż jest. Sprawę zgłosiłam do administracji,panie były na wizji, zobaczyły czym dziecko się bawi i w jakich warunkach, stwierdziły, ze z mojej strony nie ma żadnych uchybień, bo dywan i wykładziny w mieszkaniu posiadam a dziecko ma prawo do zabawy. W sprawę również jest włączony dzielnicowy, który stwierdził to samo co panie administratorki. Zaproponował spotkanie w 4 osoby, aby dojść do kompromisu. Szczerze wątpię w intencje zawarcia ugody ze strony tej Pani. Dodam tylko, że sąsiadka musi chyba mieć coś z psychika, ponieważ robi awantury dorosłym synom, bije ich metalowym prętem, wybija szyby w drzwiach i używa wulgaryzmów pod ich adresem w najgorszym wypadku wyrzuca z domu tak jak stoją, Awantury w jej domu trwają od co najmniej 15-u lat jak nie dłużej, kilka razy w tyg zazwyczaj po godz. 22. Nie wiem co zrobić z taka osoba, bo moja psychika już nie wytrzymuje, dziecko rośnie wiec będzie bawić się innymi zabawkami,nie stać nas na kupno nowego mieszkania, czy istnieją jakieś paragrafy na uciszenie tej kobiety?? by nie marnowała nam życia?? Co będzie kiedy na świat przyjdzie drugie dziecko? Proszę poradźcie?!
 
Ja bym poszedł w tą stronę (stalking):
Art. 190a

§ 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.

§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
 
Problem jest jednak taki, ze Pani wypiera się,ze mnie uderzyła i twierdzi,ze to Ja ją pierwsza zaatakowałam, mówi również, ze zawierała ze mną ugodę w sprawie naszego malucha i była u nas w domu(jednak ja niczego podobnego nie odnotowałam w kalendarzu) pomimo upomnień policji Pani i tak dalej nachodzi, od początku tygodnia każdego wieczora. Dziecko już prawie fruwa pod sufitem, maż kazał mi porozkładać koce na podłogę i dać maskotki do zabawy. Czujemy się zastraszeni i zaszczuci. Czy poza sprawa sadowa istnieją jakieś możliwości rozwiązania tego problemu. Ja już myślę nawet o zamontowaniu mini kamery w drzwiach, która by rejestrowała jej ciągłe nachodzenia.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra