Tak się zastanawiam, czy hałas generowany przez "milusińskich" ,trwający np. 3-4 godziny, potem 1-1,5 godziny przerwy i znowu ok. 2-3 godzin hałasu, to jest .... normalne, czy jestem przewrażliwona może ??? Powiecie, że zależy jak nasilony jest ten hałas. Hmmm.... każdy ma tez inny próg wytrzynałości hałasu.
Mnie to okropnie przeszkadza. Przyznam, że czasami mam tego serdecznie dość.
Jak zbliża się godzina powrotu "generatorów" hałasu, mam ochotę wyjść z mieszkania i wrócić późnym wieczorem, marzy mi się, baaaaardzo przeprowadzka na ostatnie piętro.
A jak prychodzi weekend, to już całkiem źle, poczynając od tego, że nie można pospać dłużej, nawet niedzielę
Myslałam, że jak dzieciaki podrosną, to będzie lepiej, ale jest gorzej.
Rodzice tych dzieci są raczej miłymi osobami, a ja boje się iść na górę i powiedzieć, że juz nie wytrzymuję hałasu

Budownictwo (nowe, 5 letnie) tez jest do bani. I wszyscy o tym wiedzą.
Ja wiem , że nie można z kogoś robić "więźnia" we własnym mieszkaniu, ale.... ja też chciałabym czuć się w swoim mieszkaniu w miarę komfortowo. A tak nie jest, niestety.
Ostatnio przeżyłam mały stres, bo sąsiedzi z góry zaopatrzyli się w... pianino

Narazie używane sporadycznie. Ale przecież pianino nie kupione na ozdobę.
Na starym mieszkaniu miałam "przygodę" z pianinem sąsiadki (z dołu ). Poprostu... masakra była. Chyba żaden instrument (tak mi się wydaje) , nie przenosi drgań tak bardzo jak pianino (fortepian). Choć uwielbiam muzykę, to jednak wolałabym jej słuchać wtedy, kiedy mam na to ochotę.
Jestem chyba zbyt wymagająca ....
