N
nela18
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2011
- Odpowiedzi
- 1
Hej. Przeglądam to forum już od dłuższego czasu, czytam wypowiedzi i komentarze. Czasem mam wrażenie, że niektórzy pojawiają się lub istnieją tu od dłuższego czasu tylko w celu dokopania leżącemu. Ale są również optymistyczni forumowicze dający otuchę potrzebującym.
Konkretnie jeśli mogę się wypowiedzieć na temat ZK w Siedlcach, na podstawie moich doświadczeń, nie znalazłam tam jeszcze nic co nakłoniło by mnie do wydania pozytywnej oceny. Mam nadzieję, że jest to jedynie kwestia czasu
Moja pierwsza wizyta tam była koszmarem. Po godzinie spędzonej w poczekalni czułam się jak seryjny morderca, gwałciciel, wróg publiczny numer jeden i oprawca małych dzieci w jednej osobie. Wszystko za sprawą funkcjonariuszy, których sposób podejścia do osób odwiedzających, delikatnie mówiąc, był poniżej wszelkich norm. Nie chcę w tym przypadku wystawiać oceny całemu zespołowi, może miałam pecha i trafiłam na dziwną zmianę, albo "zupa była oj słona" na obiad. Niestety przy kolejnej wizycie sytuacja była identyczna, więc może coś jednak w tym jest. Jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne ( wizyty, talony itp ) bałagan, brak doinformowania w szeregach samych pracowników ZK. Kogo nie zapytasz, każdy mówi inaczej.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest więzienie nie kurort nad morzem, ale podstawowe warunki bytu jak np. warunki do utrzymania czystości - brak słów. Przyznam szczerze, że jest to moje pierwsze bliższe spotkanie z naszym ojczystym więziennictwem i po zagłębieniu się w temacie, stwierdzam, że wszelkie przesłanki o roli w resocjalizacji, kształtowaniu jednostek pozytywnie społecznych i innych tego typu pięknych hasłach, to bujda na resorach.
Życzę wszystkim osadzonym i ich rodzinom, wytrwałości, zmian na lepsze w podejściu do życia, tego co dobre i złe, wyciągnięcia wniosków na przyszłość i wzajemnej życzliwości, bo bez tego i po tej i po tamtej stronie muru będzie ciężko i destrukcyjnie.
Konkretnie jeśli mogę się wypowiedzieć na temat ZK w Siedlcach, na podstawie moich doświadczeń, nie znalazłam tam jeszcze nic co nakłoniło by mnie do wydania pozytywnej oceny. Mam nadzieję, że jest to jedynie kwestia czasu
Moja pierwsza wizyta tam była koszmarem. Po godzinie spędzonej w poczekalni czułam się jak seryjny morderca, gwałciciel, wróg publiczny numer jeden i oprawca małych dzieci w jednej osobie. Wszystko za sprawą funkcjonariuszy, których sposób podejścia do osób odwiedzających, delikatnie mówiąc, był poniżej wszelkich norm. Nie chcę w tym przypadku wystawiać oceny całemu zespołowi, może miałam pecha i trafiłam na dziwną zmianę, albo "zupa była oj słona" na obiad. Niestety przy kolejnej wizycie sytuacja była identyczna, więc może coś jednak w tym jest. Jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne ( wizyty, talony itp ) bałagan, brak doinformowania w szeregach samych pracowników ZK. Kogo nie zapytasz, każdy mówi inaczej.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest więzienie nie kurort nad morzem, ale podstawowe warunki bytu jak np. warunki do utrzymania czystości - brak słów. Przyznam szczerze, że jest to moje pierwsze bliższe spotkanie z naszym ojczystym więziennictwem i po zagłębieniu się w temacie, stwierdzam, że wszelkie przesłanki o roli w resocjalizacji, kształtowaniu jednostek pozytywnie społecznych i innych tego typu pięknych hasłach, to bujda na resorach.
Życzę wszystkim osadzonym i ich rodzinom, wytrwałości, zmian na lepsze w podejściu do życia, tego co dobre i złe, wyciągnięcia wniosków na przyszłość i wzajemnej życzliwości, bo bez tego i po tej i po tamtej stronie muru będzie ciężko i destrukcyjnie.