M
mirror89
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2014
- Odpowiedzi
- 102
No i masz racje. A skoro ja dostalem to mi sie nalezy. A jak moja ex dostala odmowe to jej sie nie nalezal. I wszystko w temacie.
A jezeli mowisz ze kindergeld nie ma nic wspolnego z alimentami to jestes w bledzie. Niemka po rozwodzie dostaje polowe kindergeldu. Tzn ojciec pomniejsza sobie alimenty o polowe kindergeldu. Jako ze oboje maja prawo do zasilku na to dziecko i oboje je utrzymuja dostaja po polowie. Jakby moja ex tu przyjechala i pracowala byloby to samo.
i inaczej jest w przypadku malzenstw rozwodnikow czy osob bez slubu. My nie mahac slubu musimy oboje wyrazic zgode na kindergeld. Bez podpisu jednego sie nie obejdzie. I ja tez bym nie dostal jakby ona nie podpisala... no chyba ze sam bym sie za nia podpisal - pomijajac kwestie falszerstwa...
I spojrz, musialas ruszyc pupke aby cos zapewnic swojemu dziecku. Szacunek za to.
Ale nie powiesz ze w moim przypadku nie mam prawa byc rozzalony. Matka sama sie zawinela... buntowala dziecko.. ktore mowilo mi ze tatus jest zly bo krzywdzi mamusie... jak ja ja krzywdzilem?
I w malzenstwie jest decyzja obojga - czy stac nas na to aby jedna osoba nie pracowala... a samotna matka sama decyduje... czy odpowiada jej i jej dziecku poziom zycia za alimenty i zasilki. Sama tak wybrala.
A jezeli mowisz ze kindergeld nie ma nic wspolnego z alimentami to jestes w bledzie. Niemka po rozwodzie dostaje polowe kindergeldu. Tzn ojciec pomniejsza sobie alimenty o polowe kindergeldu. Jako ze oboje maja prawo do zasilku na to dziecko i oboje je utrzymuja dostaja po polowie. Jakby moja ex tu przyjechala i pracowala byloby to samo.
i inaczej jest w przypadku malzenstw rozwodnikow czy osob bez slubu. My nie mahac slubu musimy oboje wyrazic zgode na kindergeld. Bez podpisu jednego sie nie obejdzie. I ja tez bym nie dostal jakby ona nie podpisala... no chyba ze sam bym sie za nia podpisal - pomijajac kwestie falszerstwa...
I spojrz, musialas ruszyc pupke aby cos zapewnic swojemu dziecku. Szacunek za to.
Ale nie powiesz ze w moim przypadku nie mam prawa byc rozzalony. Matka sama sie zawinela... buntowala dziecko.. ktore mowilo mi ze tatus jest zly bo krzywdzi mamusie... jak ja ja krzywdzilem?
I w malzenstwie jest decyzja obojga - czy stac nas na to aby jedna osoba nie pracowala... a samotna matka sama decyduje... czy odpowiada jej i jej dziecku poziom zycia za alimenty i zasilki. Sama tak wybrala.