armather napisał:
nikt nawet nie raczył zadzwonić do własciwej organizacji...
Zajdź nieco głębiej w tym temacie a przekonasz się, że telefoniczne rozmowy z pracownikami ZPAVu miały miejsce.
armather napisał:
Jak chcą wystosować przed sądową ugodę - niech wyślą ją pocztą.
I ta ugoda przedsądowa finalnie będzie zawarta w sposób klasyczny - mailowo uzgadniają warunki tej ugody.
armather napisał:
2. Nie posiadają informacji co do tego co im "ukradliście" - dziękuję, to kończy jakąkolwiek rozmowę z nimi, jak się dowiedzą to niech się odezwą
Tak jak mówiłem, poczytaj głębiej, a przekonasz się że wiedzą o jakie pliki chodzi. Z resztą na zdrowy rozsądek - wysyłają zawiadomienia do konkretnych użytkowników, więc chyba nie sądzisz, ze nie wiedzą z jakiego powodu to robią? Tym bardziej, że żadna z osób, która zwróciła się tutaj o pomoc, nie twierdzi, że zaszła jakaś pomyłka.
armather napisał:
3. Nie mamy obowiązku nigdy płacić nic dlatego, że ktoś kto mailowo podaje się za kogoś tego od nas żąda .
Oni wcale nie żądają pieniędzy. Możesz nic nie płacić, ale informują Cię, że w takim przypadku wkroczą na drogę sądową.
armather napisał:
5. Próba wyłudzenia pieniędzy
Art. 13. § 1. Odpowiada za usiłowanie, kto w zamiarze popełnienia czynu zabronionego swoim zachowaniem bezpośrednio zmierza do jego dokonania, które jednak nie następuje.
Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania,
Czy nie właśnie to co w paragrafie opisaliście ?
Rzecz w tym, że ugody przedsądowe są legalne, a ZPAV nie jest nowopowstałą organizacją, która próbuje coś wyłudzić, a jest skuteczna w egzekwowaniu swoich należności. Daję głowę, że nie ma najmniejszych szans na zasłanianie się próbą wyłudzenia przez nich pieniędzy. (I to przede wszystkim odróżnia ZPAV czy ZAIKS od pobieraczków i im podobnych).
Co do Twojej rady to całkowicie się zgadzam. Przede wszystkim warto się dowiedzieć, czy aby nie lepiej wejść z nimi na drogę sądową, poprzez nie podanie im swoich danych. Ale... no nie ma się co łudzić, że oni do tych danych nie dojdą. Zrobią to choć po odpowiednio długim czasie. Co potem? Nie mam doświadczenia, choć sam w tym wątku próbowałem poruszać pewne trudności w udowodnieniu winy, które teoretycznie mogłyby wystąpić.
W każdym razie, po co ta polemika? Boję się, że Twój stosunek do tej sprawy jest zbyt lekceważący, a nie ma pewności, czy to dobra droga.