Po pierwsze nawet jeśli sprawa trafi do sądu, a może się to stać gdy:
- chomik poda prokuraturze, do której zwrócił się twórca/reprezentant twórcy twoje dane, którymi są albo numer IP, albo jakieś tam dane z płatności (o ile takie były),
- w jakiś inny sposób (np. wyłudzeniem) otrzymają twoje dane osobowe.
Bardziej prawdopodobna jest pierwsza opcja, niemniej chomik nie jest firmą polską tylko cypryjską, więc nie musi nic wydawać polskim organom ścigania.
Załóżmy, że sprawdziło się i prokuratura namierzyła twój adres. Teraz następuje zbieranie dowodów, które mają na celu sprawdzenie czy rzeczywiście "z twojego komputera, z użyciem twojego łącza" zostało coś udostępnione (coś czyli te nielegalne utwory/programy/kraki/blabla).
I tutaj masz ciekawą opcję - przed wtargnięciem policji (z nakazem), która zabierze twoje laptopy i router (jeśli udostępniasz w formie hotspotu internet) - musisz wyczyścić dyski z jednokrotnym nadpisaniem (np. wypalasz na usb system live cd partition magic - wszystko do pobrania, a tam używasz komendy "fdisk -l" do sprawdzenia, jak nazywa się dysk, który chcesz nadpisać, a potem używasz komendy "shred -vn1z /dev/sdb", żeby usunąć dane z dysku /dev/sdb dzięki czemu twoje dane są nie do odzyskania - nawet z użyciem mikroskopu elektronowego, co zostało wielokrotnie udowodnione, że nie da się odzyskać żadną metodą tak usuniętych danych).
Druga opcja - twój dysk mógł zostać zaszyfrowany programem TrueCrypt (full system encryption) i ty jeden znasz na pamięć hasło. Gwarantuję, że nikt tego hasła nie złamie (o ile nie są to słowa polskie/angielskie tylko jakiś kompletnie wybujały losowy ciąg około 8 znaków) szybciej niż za miliard lat (a wtedy nie będzie Ziemi, prawdopodobnie ciebie też, więc nikt cię już nie ukaże).
Okej, załóżmy że policji jednak udało się zabrać twoje laptopy niezaszyfrowane i z nienadpisanymi danymi. Technikom udało się znaleźć jakieś ślady (np. w logach od twojego isp), które by potwierdzały, że z twojego komputera owe dane wyszły.
Teraz prokurator musi udowodnić przed sądem, że to twoje ręce wysłały te dane. W związku z czym z braku dowodów zostaniesz uniewinniony (o ile sam się nie przyznasz), bo obecnie jedynym dowodem jaki mógłby cię skazać to nagranie ciebie, twoich rąk i monitora jednocześnie, w momencie wysyłania i udostępniania plików, a i wtedy mógłbyś powiedzieć, że to co działo się na monitorze to "był wygaszacz ekranu", a ty po prostu pstrykałeś sobie w klawisze. Może pojawić się pytanie - to jak na chomiku znalazły się w tym czasie dane z twojego adresu ip, kiedy tak sobie klikałeś, a wygaszacz pokazywał udostępnianie - odpowiadasz, że ktoś ci się włamał na komputer - masz gwarancję, że nikt nie udowodni ci, że nikt ci się nie włamał, bo zawsze można się włamać poprzez np. zgadnięcie hasła, etc.
Summa summarum - nikt cię nie skaże za udostępnianie danych dopóki sam się na to nie zgodzisz (często organizacje/policja/prokuratura wymuszają na tobie złożenie zeznań, że coś zrobiłeś, bo mają związane ręce i jak im się nie przyznasz to nic ci nie zrobią).
Mam nadzieję, że wyjaśniłem wszystkie kwestie i nie będziecie kretyńsko dawać jakimś idiotycznym organizacjom pieniędzy, ani przyznawać się przed sądem do czegokolwiek.
Pamiętajcie - skoro twórca nagrał utwór to on jest odpowiedzialny za nielegalne rozpowszechnianie danych, bo nie zabezpieczył swojego utworu w sposób, który uniemożliwiłby jego skopiowanie i rozpowszechnianie.