zycie po wyroku

  • Autor wątku Autor wątku luberad
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
luberad
musisz być silna...dla dzieci..sama piszesz, ze to przełomowy okres w ich życiu..nie ma kto im stanowic oparcia...dasz radę..nie masz wyjścia

ja zaczynam pukac do drzwi od poniedziałku
mój mąż ma mnóstwo nie zakonczonych spraw..4samochody...z kórych 2 sprzedałam a jeszcz nie wszystkie są przerejestrowane czy też wyrejestrowane...piszę prośby oświadczenia..pozwy...i też jestem zmeczona.pracuję w póxnych godzinach wieczornych i fizyczne zmeczenie nawarstwia się z psychicznym..czasem wybucha pretensjami do świata..do zycia...a potem znów ucicha po to tylko aby za chwilkę znów wybuchnąc
cieszę się, ze tu jestem
 
Tak psychiczne zmęczenie jest chyba gorsze od fizycznego.
U mnie najgorzej było na początku stycznia kiedy wszyscy dowiedzieli się , że mąż poszedł odsiadywać wyrok , i to taki. :(
Ludzie od których mąż pożyczał pieniądze , zaczęli mnie nachodzić
i zgodnie z umowami, które posiadali "brali co chcieli". :(
Nawet nie chcę za dużo o tym pisać. Ale było to straszne.
Codziennie dochodził jakiś pretendent do pieniędzy, których ja nie miałam i nie mam. :(
Właściwie teraz dopiero się dowiedziałam ile mąż narobił długów.
Mąż pieniędzmi rządził niepodzielnie, ja nie miałam na niego żadnego wpływu. Mam straszny żal do niego za ten bałagan.
Mnie też mówią i mówili ,m. daj sobie już spokój z nim a ja mu dałam
szansę, którą zmarnował nie licząc się z rodziną. :(

Piszę to nie żeby was straszyć, ale więzienie, areszt zmieniają naszych
chłopaków, jednych na lepszych drugich na gorszych.
Ja mojemu mężowi bardzo ufałam, jest znacznie starszy odemnie.
Myślałam, że to co robi jest słuszne. :(
 
tak własnie bywa....kobieta mysli, że starszy to bardziej odpowiedzialny..a jesli pomiauczy trochę, że stracił zone i dzieci..to sobie wmawia, ze facet wie co stracił i teraz , skoro ja mu daje szansę to jej nie zmarnuje...a tu nagle okazuje się, że jest zupełnie inaczej.Przez to też przeszłam...gdy jednak zrozumiałam szybko spakowałam jego walizkę...stare czasy
 
Mam sporo do przemyślenia, mam na to trochę czasu.
Dobrze, że jest to forum przynajmniej nie czuję się taka osamotniona,
A przede wszystkim radzą nam osoby kompetentne, ja o wielu sprawach nie wiedziałam, ale czytajac posty i porady jestem więcej uświadomiona. :)
 
Ja nie mam złych wspomnień związanych zmężęm.Może gdyby był ciężarem dla dzieci i dla mnie to byłoby mi łatwiej.Było zupełnie odwrotnie i dlatego jestem taka obolała.Dzieci były też bardzo z nim związane.Nie wiem jak to eszystko nas wszystkich zmieni, ale wierzcie mi mam bardzo wiele do stracenia.
To racja,że posty pomagają przetrwać.ja nawet nie potrafię przypomnieć sobie jak tu trafiłam.Byłam w takim szoku,nie mogłam z nikim rozmawieć,nie wychodziłam z domu przez trzy dni,nie chciałam płakać przy dzieciach i szukałam na oślep pomocy.



Jestem z wami dziewczyny!
 
Mojego męża dzieci też uwielbiają, my też byliśmy sobie bliscy.
Tylko otworzyły mi się oczy na jego podejście do spraw finansowych.
Nie można żyć na kredyt, nie płacić rachunków żerować na kimś, ja tak nie chciałam i nie chcę. :)
 
Ja nie mogę czuć żalu do męża z różnych powodów.... :( Jestem z nim cały czas myślami,a nasze życie po wyroku to emigracja
 
2miesiące temu zastanawiałam sie jak żyć..mineły dwa miesiące...zyję..bez perspektywy na lepsze jutro..bez planów..zawieszona w próżni..i od adwokata do urzędu, od urzedu do pracy...i boje sie tego co przyniesie jutro
 
życie po wyroku

Czy regulaminy zk są inne dla każdej placówki?W Rozp. wyczytałam,że niektóre punkty w szczególnych przypadkach można złagodzić.Konkretnie interesuje mnie system przepustkowy.Regulamin przewiduje dopiero po 1/4 kary.Mnie uratowałoby np.10 godz. na załatwienie pilnych spraw urzędowych,których nie ruszę bez męża.Pierwsza przepustka regulaminowo przysługiwałaby mu pod koniec maja.Czy można coś zrobić?
 
:what: nic mi na ten temat niie wiadomo
 
Luberat mozesz sie starac o przepustke losową. Jest trudno ale moze sie uda czego z całego serca ci zycze.
 
cześć jak czytam nie które wypowiedzi mam wrażenie jak bym je sama pisla co prawda nie mam męża ale o wiele starszego chłopaka, któremu ufalam bezgranicznie teraz zostałam z długami ktore mnie przerastają z samymi nie zakonczonymi sprawami z mieszkaniem na glowie on się zajmował finansami ja studiowalam teraz nie wiem czy bede miała za co żyć do końca miesiąca adwokat juz nie wie co ma mi powiedzieć jak do niego dzwonie rodzinie nic nie mówiłam narazie ale wiem czym to sie skonczy nie chce tego wysłuchiwać. Każdy dzien jest coraz gorszy a ból zamiast jakoś zmalec ciagle rośnie. Zawiodlam się na nim, odkryłam że nie jest tylko tym czlowiekiem którego "ja znałam" jakby miał dwie osobowości ale kocham go najmocniej jak jest to możliwe i staram się zrobić wszystko co w mojej mocy żeby wyszzedł tylko czemu reszta jest przeciwko. Niewiem co bedzie jak zniknie ostatnia nadzieja nie wiem jaki bedzie jak wyjdzie i co w tedy

Dziewczyny trzymajmy się (musi być dobrze) :serce: :serce: :serce:
 
pamiętaj też o sobie i swoim życiu.Jakie ono będzie po jego wyroku.Pozdrawiam
 
Poradzisz sobie,jestem pewna.Pierwszy krok to taki,że napisałaś na forum,a więc próbujesz walczyć.Mnie też się świat zawalił.Każdy dzień jest smutny i samotny.Bardzo chcę pomóc mężowi.Jednak nie zapominam o sobie i o dzieciach.Wiele spraw mnie przerosło nawet proste czynności,których wcześniej nie musiałam wykonywać.Kwestie finansowe też w pierwszej chwili wydawały się nie do przebrnięcia.
Powoli zaczynam organizować sobie życie w nowej sytuacji.Najgorsza jest przerażliwa samotność i świedomość,że muszę liczyć tylko na siebie.Usiądż i pomyśl racjonalnie,zawsze jest jakieś rozwiązanie-najpierw dorażne,póżniej ,kiedy poczujesz,że sobie radzisz,przyjdą nowe pomysłyi możliwości.I tak jesteś wyjątkową kobietą,mimo,że się zawiodłaś ,wciąż kochasz i wiele robisz.Pozdrawiam.
Mam teraz więcej czasu na rozmyślania i doszłam do wniosku,że kiedy już jestem na dnie to nic gorszego mnie nie może spotkać-jest tylko jedna możliwość-odbić się mocno i wypłynąć.
 
A ja nie mogę dzisiaj nic pozytywnego napisać o moim facecie, zdołował mnie totalnie.Mam wrażenie , że zamiast dwoje dzieci, to mam troje, w tym jedno niepełnosprawne fizycznie i umysłowo :( Jak sięgne teraz pamięcią wstecz , to dopiero widzę jakie klapki nosiłam na oczach.Wiec już nie oglądam sie za siebie i przed siebie nie patrze.żyje dniem...a raczej wegetuje....Ponoć pójdzie do tartaku do pracy , ponoć pisze o przepustkę(20 maja nasza córka ma komunie)...zobaczymy co przyniesie jutro...Teraz mam gigantyczny problem z jego pracą za granicą - musi się rozliczyć z podatku, ale siedząc w ZK nie jest to mozliwe....eh
 
Ja już mam dość czekania na jutro, fakt jestem w innej sytuacji mój facet niczym nie zasłużył na to że tam jest, dlatego ból chyba jest jeszcze większy i nic nie da się zrobić tylko wiecznie czekać, na przesłuchania, na wizyty adwokata, na posiedzenie sądu, na sprawę, wiecznie wszędzie każą mi czekać. Ile można? Też nie patrzę do tyłu bo wspomnienia są zbyt piękne i bolesne, współczuję wszystkim które rozczarowały się swoimi mężczyznami, nic nie usprawiedliwia przestępstwa ale z drugiej strony może robili to dla was? Musimy się wszystkie trzymać i jakoś dać sobie radę z przeciwnościami losu. :serce:
 
No, nie pisze o tym , za co tam jest-( za głupote, za niedopilnowanie swoich spraw, nie spłacenie w czasie swoich zobowiązań....)nie o to się teraz wściekam. :P Po prostu życie ,życie..... :(
Ale już mi przechodzi powoli....nawet juz go zaczynam lubieć ..... :)
Zmykam na listy aresztowanego
 
Wszystkie najpierw się wściekamy na nich, później na prokuratorów, później same na siebie, a potem i tak przechodzi i tak się teskni i czeka z niecierpliwością na wiadomości. Wieczna huśtawka nastrojów.
 
13a kiedy mąż przebywał w AŚ, nasza córka też szła do komuni, pisaliśmy prośby o uchylenie sankcji , nic to nie dało, jednak najdziwniejsze jest to ,że trzy tygodnie po komuni go zwolnili, siedział dwa lata w AŚ . :(
Teraz jest w ZK na dłużej a mój żal do niego jest coraz większy.
 
magdziu poddałaś mi pomysła..jest powyżej
 
Powrót
Góra