Aplikacja komornicza cz. III

  • Autor wątku Autor wątku Bielas23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Na prośbę (ekhm) użytkownika otwieram wątek.
Przypominam, że ten temat dotyczy aplikacji komorniczej. Proszę o merytoryczną dyskusję.
 
O nic nie prosiłem. Zauważyłem po prostu totalny brak podstaw do zamknięcia wątku.
 
Dobrze. Na brak prośby- otworzyłam.
Powód był znany. Masz prawo się z nim nie zgadzać.
Życie.
 
Nastąpiło to o czym również na tym forum pisano od dawna, jest za dużo aplikantów. W okręgu apelacji katowickiej znalezienie patrona graniczy niemal z cudem. Wątpię także, aby Izba wyznaczyła go z urzędu - prawie wszyscy komornicy wypełnili obowiązek ustawowy.
 
Ciekawe kiedy to "za dużo aplikantów" i "za mały rynek" przełoży się w końcu na skuteczność egzekucji.

Reprezentuję wierzyciela instytucjonalnego, który egzekwuje wierzytelności pierwotne (tzn. nie z wtórnego obrotu), łącznej wartości kilkaset tys. zł co roku, od kilku lat (a więc uzbierał się niezły portfel). Z jednej strony to nie tak wiele, z drugiej strony na pewno nie są to wspomniane wyżej "bilety" czy "rachunki za telefon", bo pojedyńczej wartości po kilka tys. złotych.

Znalezienie komornika którego da się namówić na czynności terenowe w woj. kujawsko-pomorskim lub południowej części pomorskiego graniczy z cudem. Nikomu się nie chce.

Z utęsknieniem czekam aż za kilka lat tzw. niewidzialna ręka wolnego rynku w końcu zmiecie kancelarie którym się nie chce. Tak samo jak stało się to z adwokatami czy radcami. Robota jest, dłużnicy z pieniędzmi także, trzeba tylko chcieć ruszyć d.pę lub głową, żeby bez problemu dobić ze skutecznością do ok. 50%. Problem w tym, że mało komu się chce, bo są zajęci jeżdżeniem po mieście tym swoim Porsche czy Loganem, po co się wysilać skoro doba i tak ma tylko 24h.

ps. jakby ktoś był zainteresowany to zapraszam na priv.
 
Ostatnia edycja:
rewt napisał:
Ciekawe kiedy to "za dużo aplikantów" i "za mały rynek" przełoży się w końcu na skuteczność egzekucji.

Reprezentuję wierzyciela instytucjonalnego, który egzekwuje wierzytelności pierwotne (tzn. nie z wtórnego obrotu), łącznej wartości kilkaset tys. zł co roku, od kilku lat (a więc uzbierał się niezły portfel). Z jednej strony to nie tak wiele, z drugiej strony na pewno nie są to wspomniane wyżej "bilety" czy "rachunki za telefon", bo pojedyńczej wartości po kilka tys. złotych.

Znalezienie komornika którego da się namówić na czynności terenowe w woj. kujawsko-pomorskim lub południowej części pomorskiego graniczy z cudem. Nikomu się nie chce.

Z utęsknieniem czekam aż za kilka lat tzw. niewidzialna ręka wolnego rynku w końcu zmiecie kancelarie którym się nie chce. Tak samo jak stało się to z adwokatami czy radcami. Robota jest, dłużnicy z pieniędzmi także, trzeba tylko chcieć ruszyć d.pę lub głową, żeby bez problemu dobić ze skutecznością do ok. 50%. Problem w tym, że mało komu się chce, bo są zajęci jeżdżeniem po mieście tym swoim Porsche czy Loganem, po co się wysilać skoro doba i tak ma tylko 24h.

ps. jakby ktoś był zainteresowany to zapraszam na priv.

takie życie właśnie, że jak trzeba popracować to chętnych nie ma. jakos w ogole nie dziwi mnie to co piszesz i to jest tym bardziej straszne..
 
Kij ma dwa końce ... co do wierzycieli - jak już złoży wniosek to "idzie na ugodę z dłużnikiem" czy odsyła do komornika ? Czy często zwalnia spod egzekucji zajęte mienie ? Czy za każdym razem składa wniosek o egzekucje w nieruchomości, bez wyjątków. Czy wpłaca sensowne zaliczki, jak często zawiesza postępowanie lub umarza z danego składnika majątku, czy wpłaca zaliczkę na 814 często ? czy w ogóle.
Zainteresowani wiedzą, że uciąć chcą komornikom tyle ile można a nawet więcej, sądy traktują komorników jak traktują, fabryki też trochę mieszają, zbiegi są upierdliwe .
Nie uogólniam, są tacy i tacy. A dyskusja co do za dużo aplikantów i za mały rynek jest zbyt obszerna i złożona, no i przede wszystkim nie w tym temacie.
 
Ja mam świadomość do czyjej bramki gramy, nie umarzamy postępowań, wnosimy zaliczki, niczego nie negocjujemy sami z dłużnikiem i zdajemy sobie sprawę że 15% to więcej niż 8%. Nawet jeśli to nie jest nasze 7% różnicy.
 
rewt napisał:
Z utęsknieniem czekam aż za kilka lat tzw. niewidzialna ręka wolnego rynku w końcu zmiecie kancelarie którym się nie chce. Tak samo jak stało się to z adwokatami czy radcami. Robota jest, dłużnicy z pieniędzmi także, trzeba tylko chcieć ruszyć d.pę lub głową, żeby bez problemu dobić ze skutecznością do ok. 50%. Problem w tym, że mało komu się chce, bo są zajęci jeżdżeniem po mieście tym swoim Porsche czy Loganem, po co się wysilać skoro doba i tak ma tylko 24h.

Do ilu?:D Widać po której stronie jesteś... Tu jest Polska. Szkoda nawet komentować.
Podobnie MS argumentowało deregulację. Niby większa ilość komorników ma wpłynąć na większą skuteczność. Oczywiście to brednia bo wiele innych czynników na to wpływa. I można się co do tego spierać, ale warto podać jeden ważny fakt. Kilka lat temu kiedy komorników było grubo poniżej tysiąca skuteczność wynosiła ok. 30% obecnie jest to ok. 20% przy prawie 1300. Cuda normalnie cuda...:D
Zamknijcie ten temat raz na zawsze bo tych wypocin nie da się czytać.:mad:
 
Może być i 5000 komorników, a skuteczność i tak nie wzrośnie. To nie jest tak, że skuteczność egzekucji jest niska, bo komornikowi się nie chce ruszyć tyłka. Skuteczność spada i będzie spadała, bo populistyczny ustawodawca wprowadza coraz to nowe narzędzia ochrony dla dłużnika, wyłączenia spod zajęcia itd. Choćby minimalne wynagrodzenie za pracę, co roku jest większe. I ci ludzie, którzy zarabiają 1200 na rękę od kilku lat, 5 lat temu mieliby z tej pensji potrącenia. Dzisiaj oni nie dostali podwyżek tylko dlatego, że się minimalna podniosła, a już im pensji komornik nie tknie. Podobnie jest ze sprzętem rolniczym w wypadku rolnika. Z niewiadomych względów np. taksówkarzowi można zająć taksówkę, a rolnikowi ciągnika już nie, jeśli ma jeden. Przykłady można mnożyć.

Kolejna sprawa to, że statystyki skuteczności strasznie zakłamują rzeczywistość. W statystyckach spraw jest coraz więcej, a skuteczność coraz mniejsza. Tyle, że większość z tych spraw to sprawy wierzycieli masowych, które są trwale bezskuteczne, a co jakiś czas po prostu wracają jako "nowa sprawa". Z nich się już nigdy nic nie wyciągnie, bo dłużnik za granicą, albo trwale bezrobotny i klepie bidę. No ale oczywiście winy nieskuteczności komornik, bo pewnie powinien z własnej kieszeni wyciągnąć i zapłacić za tego dłużnika.

Inna sprawa, że jest taka nagonka nie tylko mediów, ale również ze strony ministerstwa, czy polityków, że komornik czasem woli odpuścić niż być grillowany tygodniami. Przykładem mogą być słynne zajęcie psa, przetworów, rowerków dziecięcych, sprzętu rehabilitacyjnego. Wszystkie te zajęcia były zgodne z prawem, a media przejechały się po komornikach za nie, jako głupich, bezdusznych, bez wyobraźni urzędasów, co to biednych niewinnych ludzi gnębią. Nikt nie wziął w obronę funkcjonariusza publicznego, ktory wykonuje orzeczenia wydane w imieniu Rzeczpospolitej. No to na drugi raz komornik odpuści i machnie ręką, no bo po co się narażać.

A teraz hit z ostatnich dni. Ministerstwo Sprawiedliwości stwierdziło, że czas prowadzenia postępowania egzekucyjnego w Polsce jest za długi i komornicy mają go obniżyć do 6 miesięcy. Co tam skuteczność, co tam, że czasem postępowania ciągną się latami, bo egzekwujesz 30000 zł z emerytury 1100 zł, co tam, że dłużnicy dostają coraz to nowe narzędzia do przeciągania postępowań, a sądy rozpoznają skargi na czynność komornika zwykle kilka miesięcy, czasem nawet ponad rok, co tam, że egzekucja z nieruchomości ma swoje określone procedury i dynamikę itd. 6 miesięcy i koniec.

Kolejna kwestia to niepewność w jakiej komornik prowadzi coś na kształt działalności gospodarczej, gdzie nie ma żadnego wpływu na marżę, co więcej jest mu ona non stop obniżana. Jak komornik ma inwestować w ludzi, sprzęt, nowe technologie, które mogą usprawnić egzekucję i podnieść jej skuteczność skoro słyszy, że zaraz mu obetną opłaty i może nie wyrobi na koszty. Zacznie zwalniać ludzi, przestanie inwestować, a na tym ucierpi skuteczność na pewno.
Ale najłatwiej przyjąć, że komornik ma tyle kasy, że nią w piecu pali i dlatego mu się nie chce tyłka ruszyć do dłużnika.
 
Ostatnia edycja:
pistorius napisał:
Do ilu?:D Widać po której stronie jesteś... Tu jest Polska. Szkoda nawet komentować.

Kilka lat temu podobnie płakali radcy prawni i adwokaci. Wtedy, radca prawny za "wzięcie" sprawy brał 3 tys, a potem jeszcze trzeba było zabiegać o jego uwagę.

Na całe szczęście te czasy już minęly. W zasadzie poznikali z rynku 'starzy' adwokaci którzy brali sprawy + honorarium, a potem wysyłali do sądu substytutów którzy nie mieli o sprawie bladego pojęcia. Albo się zreformowali, albo poszli na zasłużoną emeryturę. I bardzo dobrze.

Z komornikami będzie podobnie. Jeśli ktoś nie potrafi skutecznie prowadzic kancelarii, to zawsze może zająć się robieniem w życiu czegoś innego, np. łowieniem śledzi. Na szczęście nie ma "w tym kraju" obowiązku bycia komornikiem, ani nikim innym - jak ktoś sobie nie radzi, to na jego miejsce znajdą się inni, najczęściej młodzi, którzy sobie poradzą. Nie ma strachu, taka kolej rzeczy.

A bzdury o warunkach prawnych zostawmy komu innemu. Znam osobiście kancelarie z którymi współpraca jest świetna, oraz takie gdzie do komornika trzeba umówić się na audiencję miesiąc do przodu, a potem i tak audiencja się nie odbędzie bo coś-tam. Oba typy działają w tych samych warunkach prawnych. Pierwszy typ w długim okresie przetrwa, drugi zniknie. I bardzo dobrze.
 
@kom86 niegłupio pisze.

Co to znaczy skutecznie? Skutecznie dla kogo? Nie ma opóźnień w niczym, czy nie zalega z odpowiedziami na skargi, czy zero zaległości w rejestracji, czy ma teren wyrobiony, czy może brać sprawy z poza obszaru sr bez skrępowania?
Gdybać możemy, ale ocenić jak po 3-5 latach bycia komornikiem.
Bo przecież fabryki opóźnień w niczym wcale nie mają ... a przecież ich stopień skuteczności jest dużo niższy niż przeciętnej kancelarii.
Audiencja miesięczna to jakaś kpina ze strony komornika ...
Pomijając fakt choroby, urlopu itd to każdy dzień przyjęć ...
 
Rewt nie porównuj naprawdę radców i adwokatów z komornikami.
Po pierwsze komornik ma z góry narzucone opłaty i nie może wziąć więcej, tu nie ma wolnego rynku jak u radców i adwokatów.
Po drugie jakie koszty prowadzenia kancelarii ma radca, czy adwokat, a jakie komornik. Radca nie musi zatrudniać kilku, zwykle kilkunastu osób, posiadać pojazdów, utrzymywać spory lokal, wyposażyć w sprzęt i oprogramowanie. Radca, czy adwokat nie wydaje co miesiąc kilkadziesiąt tysięcy zlotych na pocztę.
Po trzecie adwokat i radca nie ma nigdy tak, że pracuje za darmo "ku chwale ojczyzny".
Komornik de facto charytatywnie obrabia setki spraw alimentacyjnych i w dużej części KMS, które korzystają z przywileju pierwszeństwa załatwienia przed innymi, a które obciążają potężnie nie tylko finansowo ale i czasowo. Do tego komornik ma obowiązek przyjąć nawet sprawy oczywiście beznadziejne, które również obrabia za darmo, bo przecież nie ma żadnej opłaty za wniesienie wniosku, co jest chore, bo sąd bez opłaty od pozwu, czy znaczka opłaty skarbowej nawet palcem nie ruszy. A komornik całe postepowanie ma przeprowadzić.
Co do audiencji u komornika to jest to rzeczywiście co najmniej niewłaściwe, jeśli to prawda, natomiast na pewno nie jest to reguła. A czarne owce znajdą się wszędzie.
 
Nie porównuję korporacji z komornikami, twierdzę natomiast, że tzw. niewidzialna ręka wolnego rynku zmiecie z rynku kancelarie które sobie nie radzą. Rynek to ureguluje, jeśli do załatwienia spraw wystarczy dwóch komorników w rejonie, to tak się stanie. Jeśli potrzeba 10, to tak się stanie. Istotne jest to, że tych 2 lub 10 to będą najbardziej skuteczni (w ocenie wierzycieli, bo to oni są klientami) ze 100 którzy są lub próbują być na rynku.

W zasadzie prawda prosta, sprawdza się w każdej innej dziedzinie obrotu gospodarczego. Sprawdzi się też i tutaj.

Przykro mi za swoje liberalne poglądy (tak się mówi, oczywiście nie jest mi przykro), ale przychodzę z zupełnie odregulowanego rynku, gdzie jeśli nie zadbam o klientów, to ich stracę. I nie jestem niestety w stanie zrozumieć, dlaczego w innych segmentach usług (tak, to są usługi, specyficzne, ale jednak) miało by być inaczej.
 
Ostatnia edycja:
rewt napisał:
Nie porównuję korporacji z komornikami, twierdzę natomiast, że tzw. niewidzialna ręka wolnego rynku zmiecie z rynku kancelarie które sobie nie radzą. Rynek to ureguluje, jeśli do załatwienia spraw wystarczy dwóch komorników w rejonie, to tak się stanie. Jeśli potrzeba 10, to tak się stanie. Istotne jest to, że tych 2 lub 10 to będą najbardziej skuteczni (w ocenie wierzycieli, bo to oni są klientami) ze 100 którzy są lub próbują być na rynku.

W zasadzie prawda prosta, sprawdza się w każdej innej dziedzinie obrotu gospodarczego. Sprawdzi się też i tutaj.

Przykro mi za swoje liberalne poglądy (tak się mówi, oczywiście nie jest mi przykro), ale przychodzę z zupełnie odregulowanego rynku, gdzie jeśli nie zadbam o klientów, to ich stracę. I nie jestem niestety w stanie zrozumieć, dlaczego w innych segmentach usług (tak, to są usługi, specyficzne, ale jednak) miało by być inaczej.

ja sie zgadzam z każdym Twoim postem. masz słuszne podejście jak na realia w jakich się znajdujemy, jak sie nie da czegoś zmienić to się należy dostosować, żeby coś zyskać.
 
Rewt ale w moim poprzednim poście wskazywałem, że komornicy nie funkcjonują na wolnym rynku, bo nie można mówić o wolnym rynku gdzie masz ustaloną przez państwo "marżę", gdzie nie możesz odmówić prowadzenia sprawy, gdzie robisz coś "ku chwale ojczyzny". Komornik nie wykonuje usług, tylko jest funkcjonariuszem publicznym wykonującym orzeczenia sądów. Nie można mówić o rynku usług, w sytuacji, w której komornik nie ma prawa dobierać sobie kontrahentów, wybierać jedynie "usługi", które przyniosą mu zysk, określać cenę swoich "usług". To tak jakbyś w PRL zostawił przedsiębiorstwom narzucane odgórnie ceny towarów, narzucił poziom zatrudnienia, kazał wyprodukować jakąś partię towaru gratis dla państwa i powiedział- macie wolny rynek. Przecież to absurd. Nie można wprowadzać zasad wolnego rynku mając na uwadze tylko jeden z jego aspektów, tam gdzie jest szereg ograniczeń narzuconych odgórnie, które są zupełnie obce wolnemu rynkowi.
Jak do adwokata przychodzi klient bez kasy, który ma sprawę beznadziejną w dodatku pracochłonną, to czy adwokat tę sprawę weźmie? Jasne, że nie, bo on może odmówić. Do komornika przyjdziesz z najgorszym syfem i on to musi łyknąć mimo, że do tego dopłaci z własnej kieszeni.
Sytuacja komornika jest podobna do szpitala. Każdy szpital w Polsce chciałby mieć tylko kardiologię, okulistykę, porodówkę, bo to się opłaca, te dziedziny są wysoko dochodowe. Niestety musi mieć też pediatrię, oddział wewnętrzny, czy OIOM, które zawsze przynoszą straty. Dlatego w prywatnych klinikach tych oddziałów nie ma.
Ty mówisz spoko, niech rynek ureguluje ilość kancelarii. A zastanowiłeś się może co ze sprawami, które prowadziła kancelaria która zbankrutowała? A co z aktami tych spraw? A co z kasą wierzycieli na koncie komornika? A co z alimentami? Kto to będzie przerabiał?
A co do tego, że jak nie zadbasz o klientów to ich stracisz, to i dziś tak jest. Zaczynają się niestety brudne gierki w podbieranie wierzycieli, nieprzekazywanie akt po zbiegu, zakazana reklama itd. Dzisiaj naprawdę już jest ciężko na tym rynku. Szczególnie w czasach spowolnienia gospodarczego, kiedy spraw jest znacznie mniej.
 
Ostatnia edycja:
Funkcjonuje w ramach wolnego rynku który jest - co naturalne - silnie regulowany. Natomiast ma takie same możliwości jak inny komornik wykonywać swoją pracę w taki lub inny sposób i tylko z tym innym komornikiem konkuruje (zakładam, że wszyscy działają w ramach tych samych przepisów).

Komornik konkuruje z innymi komornikami i jeśli jest ich na rynku powiedzmy 10, a pracy jest tylko dla 5, to tych 5 najsłabszych z rynku wypadnie, z korzyścią dla wierzycieli. I tak właśnie być powinno.

I każdy kto zdobędzie uprawnienia, powinien móc otworzyć swoją własną kancelarię, żeby z tymi 5 najlepszymi konkurować. Znowu, zostanie i tak 5 najlepszych.

Nie ma żadnego powodu, dla którego ktoś kto już zdobył rewir, miałby być na nim chroniony przed innymi, którzy chcą konkurować i mają formalne do tego uprawnienia.
 
Ostatnia edycja:
Informacja dla osób niezorientowanych: w izbie krakowskiej wniosek o wpis na listę aplikantów należy składać do końca grudnia . Wynika stąd, że izba nie będzie wyznaczać patronów. Pani w sekretariacie powiedziała, że do wpisu potrzebne są: wniosek, zaświadczenie o niekaralności, oświadczenie, że nie jest prowadzone przeciwko kandydatowi postępowanie w sprawie o przestępstwo/przestępstwo skarbowe. Ktoś mógłby potwierdzić tę informację? Czy tylko te dokumenty są potrzebne do wpisu? Bardzo proszę o udzielenie rzetelnej informacji.
 
Jeszcze inna kwestia- wierzyciel nie jest klientem komornika. Komornik jest tak jak sąd bezstronny i ma naprzeciw dwie strony- wierzyciela i dłużnika. Komornik nie jest również stroną żadnej umowy, nie wykonuje żadnych usług, co więcej ma w stosunku do stron przymioty władcze nadane przez prawo.
A co do niewidzialnej ręki rynku to ona się w tym wypadku nie sprawdza zupełnie. Najwięcej akurat spraw mają komornicy z największych miast, dostajemy od niech często przekazane akta i uwierz mi, że nie są to najlepsi komornicy. To co oni robią to jest windykacja, a nie egzekucja. Wszystko zza biurka, żadnego terenu, szybko i tanio. Przerabiają takich spraw setki tysięcy, a dostają je bo są blisko firm- wierzycieli, takich jak operatorzy telefonii, internetu, kablówek itp. Powiedz mi jak ma konkurować komornik z Suwałk z komornikiem z Warszawy? Może zaproponujesz, żeby wszystkie kanclearie były w dużych miastach? Co wobec tego z wierzycielami z pojedynczymi sprawami, co z alimentami, co z eksmisjami, co ze spisami inwentarza? Dzisiaj nie ma, tak jak ty mówisz rynku, na którym działa kilku komorników. Dzisiaj rynek to cała Polska odkąd nie ma rejonizacji i tak naprawdę konkurencja jest nie miedży 5-10 komornikami, a między 1300 komorników. Tylko, że o ile dochodowe sprawy dzielą się bardzo nierówno, to już KMP i KMS wiszą u szyi każdemu.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra