Dzień dobry.
Na wstępie proszę o właściwe zrozumienie moich intencji - nie chcę uchylać się od zapłaty długu, lecz działanie PRESCO wydaje mi się być niezgodne z normami społecznymi i sprawiedliwością.
Sprawa wygląda następująco.:
Pod koniec 2009 roku wygasała moja umowa o świadczenie usługi TV z Cyfrowym Polsatem. Niestety, z niewiedzy (niedoczytania lub zapomnienia warunków), nie złożyłem wypowiedzenia 3 m-ce przed planowanym zakończeniem dwuletniej umowy. Sądziłem, ze umowa wygasła wraz z zakończeniem okresu, na jaki została zawarta, odstawiłem dekoder do szafy i podpisałem nową umowę z innym operatorem. W lutym 2010 odezwał się CP, twierdząc, że nie złożyłem wspomnianego wypowiedzenia i umowa przeszła na czas nieokreślony. Natychmiast wysłałem stosowne pismo, od dnia wpłynięcia pisma naliczano mi przez dalsze 3 m-ce abonament, pomimo że sygnał był już - w/g oświadczenia pracownika CP - wyłączony z powodu braku płatności w styczniu.
Około czerwca zażądano ode mnie zapłaty niecałych 200zł tytułem zaległego abonamentu za w/w okres. W rozmowie z CP stwierdziłem, że owszem zapłacę, ale tylko za okres, przez jaki usługa była świadczona, natomiast za czas, w którym sygnał był wyłączony płacic nie zamierzam, gdyż CP wiedział, że z TV już nie korzystam i nie chcę korzystać. Polsat zamilkł. Pod koniec 2012 roku odezwało się do mnie Presco, na które został scedowany dług. Naliczono ponad 200zł z odsetkami. Wystąpiłem z propozycją porozumienia, oczywiście na piśmie (podpisany załącznik do email) - spłata w czterech ratach. Oddzwoniono do mnie, nie wyrażając zgody na taki układ. Później dzwoniono jeszcze z 2 razy, po czym Presco na rok ucichło.
Kilka dni temu odebrałem list z Sądu Rejonowego: Wezwanie na pierwszą rozprawę ! - pozew Presco przeciwko mnie o sto kilkadziesiąt zł plus odsetki. W tym pismo od pełnomocnika - Radcy Prawnego z mojego miasta. Obecność obowiązkowa. Wysłałem kolejne pismo do Presco o wskazanie bieżącej kwoty do zapłaty z deklaracją natychmiastowego jej uiszczenia oraz wycofanie pozwu, czyli załatwienie sprawy bez udziału Sądu. Niestety, Presco już jest głuche na moje pisma.
Ponieważ uważam, że jest to przerost formy nad treścią, mam kilka pytań:
Po pierwsze: policzę odsetki i wpłacę na konto Presco całą kwotę, aby roszczenie zostało spełnione w całości. Po drugie: wraz z załączonym dowodem przelewu, chcę wysłać do Sądu odpowiedź na pozew napisaną w taki sposób, aby Sąd miał podstawy podstawy pozew ten oddalić. Proszę o poradę, w jaki sposób to umotywować, aby miało jakąś moc prawną. Rzecz kolejna: jeżeli Sąd nie oddali pozwu, a Presco go nie wycofa (a wszystko wskazuje na to, że nie), to co mam zrobić, żeby sprawa nie była normalną rozprawą, na której muszę być obecny, lecz jakimś uproszczonym postępowaniem upominawczym? Chodzi o to, żeby nie powstały jakieś koszty przekraczające wielokrotnie samą podstawę zadłużenia. Czy jeżeli nie uda się nic z powyższego i fizycznie do tej "rozprawy" dojdzie w wyznaczonym terminie, pomimo wcześniejszego spełnienia żądania powoda, to: co mi grozi, jeżeli na niej się nie stawię oraz czy jest możliwość proszenia Sądu o umorzenie kosztów i w jaki sposób to zrobić?
Proszę Przyjaciół Forum o jakieś wskazówki, gdyż spór o sto kilkadziesiąt złotych nabrał rozmiarów filmu kryminalnego, pomimo że chcę te - choć niekoniecznie słusznie naliczone - pieniądze zapłacić.
Poza tym na wezwaniu jest napisane, ze odpowiedź mogę złożyć we wskazanym na tymże wezwaniu terminie. Terminu jednak to pismo żadnego nie podaje, a bodajże w Piątek mijają dwa tygodnie od doręczenia. Czy mam się trzymać tych 14 dni?