Czy - podobnie jak ja - macie wrażenie, że wystąpi dość poważny strumień odwołań? Już w zeszłym roku miałam wątpliwości co do formuły tego egzaminu - nawet patrząc na wytyczne i budowę treści zadań, ale miałam nadzieję, że właśnie to były te tzw. pierwsze koty za płoty i MS się przygotuje w tym roku. A oni przekombinowali. Dla korporacji to doskonała pożywka. W Katowicach funkcjonowało o aplikantach przyjmowanych od roku 2005 powiedzenie "dzieci ziobrowe" i chyba teraz nikt nie będzie ubolewał nad tym, że wynik jest taki. Przeciwnie - można ministerstwu udowadniać, że jak korporacja przyjmuje na aplikację, to robi taki odsiew, że szkolenie odbywają tylko ci, których się da coś nauczyć, więc wyniki ostatecznego egzaminu są zawsze pozytywne ( w ogromnej części - nie to, co teraz...), znowu jak MS otworzyło zawód, to na aplikacje wstąpiły matołki, których nawet przez prawie 4 lata niczego się nie da nauczyć, czemu dowodzi wynik egzaminu radcowskiego. Ciekawe, prawda?