Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Rzepak napisał:
No i przy okazji wzmacniając Aglaię będę do znudzenia powtarzać - dlaczego, jakie ratio legis za tym przemawia, by egzamin był raz w roku i w sztywnej dacie???

:ok:. Też się zastanawiam. Współczuję tym co zajmują się litigation. Rok na bezrobociu (ale przynajmniej do egzaminu można się porządnie przygotować :D:D:D).
 
szukanie ratio legis nic wam nie pomoże w odwołaniach.
myslcie za wczasu nad skargą konstytucyjną i obaleniem tych przepisów. tylko ze wtedy nie bedzie w ogole podstaw do egzaminu. i nie bedziecie radcami.
kolejny kwiatek: pytanie czy w zalozeniach bylo powiedziane, ze zakaz ma być bez wynagrodzenia i jak egzaminator mogl klauzule o wynagrodzeniu uznac za niezgodną z interesem klienta. no żenujące, interes klienta polega na tym, zeby zyskal on jak najwiecej jak najtaniej, a przy tym zgodnie z prawem!
 
Przecież gdyby następny egzamin, nawet trudniejszy był np. w grudniu czy co kwartal (no ale dobrze bez zbytniej fantazji - 2 razy w roku), wpadłaby opłata jeszcze raz od egzaminowanych za organizacyjny trud, to porażka lipcowa nie byłaby ani taka bolesna, a i nawet wielu nie zadałoby sobie trudu odwoływania się i skupiło na dalszej nauce ku dobru jakości wymiaru sprawiedliwości. A tak - ustawowy zapis, że egzamin raz w roku, ma charakter rzeczywistej bariery w dostępie do zawodu.
 
Rzepak napisał:
Przecież gdyby następny egzamin, nawet trudniejszy był np. w grudniu czy co kwartal (no ale dobrze bez zbytniej fantazji - 2 razy w roku), wpadłaby opłata jeszcze raz od egzaminowanych za organizacyjny trud, to porażka lipcowa nie byłaby ani taka bolesna, a i nawet wielu nie zadałoby sobie trudu odwoływania się i skupiło na dalszej nauce ku dobru jakości wymiaru sprawiedliwości. A tak - ustawowy zapis, że egzamin raz w roku, ma charakter rzeczywistej bariery w dostępie do zawodu.

tak, egzamin jest barierą w dostępie do zawodu.
gratuluję przenikliwości!
na szczescie jest furtka: egzamin sędziowski :confused:
 
Skargi konstytucyjnej nie da się wyprowadzić z przepisu o tym,że egzamin raz w roku, nie będzie takiego orzeczenia, nie ma do tego podstaw.

Ale środowisko, zwłaszcza młodsze roczniki, mogą postulować zmiany legislacyjne w tym zakresie.
 
Rzepak napisał:
Przecież gdyby następny egzamin, nawet trudniejszy był np. w grudniu czy co kwartal (no ale dobrze bez zbytniej fantazji - 2 razy w roku), wpadłaby opłata jeszcze raz od egzaminowanych za organizacyjny trud, to porażka lipcowa nie byłaby ani taka bolesna, a i nawet wielu nie zadałoby sobie trudu odwoływania się i skupiło na dalszej nauce ku dobru jakości wymiaru sprawiedliwości. A tak - ustawowy zapis, że egzamin raz w roku, ma charakter rzeczywistej bariery w dostępie do zawodu.

matura raz w roku, nabór na studia raz w roku, egzamin na aplikację radcowską raz w roku, takie przykałdy mozna mnożyć.

przystepując do egzaminu znaliśmy jego warunki.
 
dodajmy: urodziny raz w roku:D
toż to bariera dla życzeń i prezentów!
 
Ostatnia edycja:
Tomek3 napisał:
matura raz w roku, nabór na studia raz w roku, egzamin na aplikację radcowską raz w roku, takie przykałdy mozna mnożyć.

przystepując do egzaminu znaliśmy jego warunki.
Tak - co do matury? Nie wiem, jak dzisiaj - gdy ja zdawałem, a kolega oblał, to poprawkę miał w lipcu (matura była w maju). Więc nie tak do końca - raz w roku.
 
Tomek3 napisał:
matura raz w roku, nabór na studia raz w roku, egzamin na aplikację radcowską raz w roku, takie przykałdy mozna mnożyć.

przystepując do egzaminu znaliśmy jego warunki.

Jesteś chyba człowiek starej daty, niepostępowy... nabór na studia dziś bez egzaminu, w zasadzie wieloetapowy - do skutku na niektórych kierunkach - miejsca się zwalniają. Chyba jest jakaś poprawka maturalna. Na syndyka częściej niż raz w roku, nie ma chyba ograniczeń ze raz w roku jak idzie o doradcę (ale nie wiem), no a na prawo jazdy... (podobno nadal musi minąć miesiąc od ostatniego, żeby się egzaminowany trochę poduczył).
 
Odchodząc na chwilę od wątku skargi konstytucyjnej i lobbing-u o zmiany w prawie.
Z opisywanych na forum przypadków negatywnych ocen wynikało, że stosowano raczej oceny w systemie zerojedynkowym – zdał/nie zdał. Tymczasem, jak wiemy, ocena negatywna jest tylko jedna, a pozytywne aż cztery. Tę skalę należy przekładać na swobodę decyzyjną komisji, tak żeby odszukać przypadki dowolności. Jakie mogę być więc kryteria przypasowane do każdej z ocen? Do niedostatecznej: W materialnym prawie cywilnym oczywiści naruszenie przepisów o ważności oraz działanie wbrew interesowi klienta, chyba że działało się z najwyższą starannością zawodową, a ocena działania wbrew interesowi jest czysto subiektywna. W postępowaniach błędy skutkujące odrzuceniem, oczywista bezzasadność, przeoczenie nieważności postępowania, pominięcie utrwalonej linii orzeczniczej i, ponownie, działanie wbrew interesowi. Te kryteria warunkują właśnie samodzielność i należyte przygotowanie zdającego oraz wiedzę i umiejętności. Jak na moje wyczucie w pozostałych przypadkach jest obszar, w którym wykazuje się prawnik lepszą lub gorszą biegłością, ponieważ podlega on interpretacji, umiejętności skutecznego argumentowania. Oczywiście, jeżeli argumentacja jest słaba, interpretacja zawiera błąd w subsumcji, to nie ma co się oszukiwać, że praca egzaminacyjna dowodzi spełnia kryteria samodzielności i należytego przygotowania.
Jakie jest wasze zdanie? Czy uważacie, że to dobry kierunek? Staram się bazować na kryterium normatywnym.
 
ja żartowałem z tą skargą konstytucyjną
mnie w ogole nalezy czytać w wyczuciem, bo staram sie byc ironiczny. nie wychodzi mi?
jak chcecie częsciej albo bez egzaminu - to poczekajcie pare lat, może to wszystko pojdzie w tym kierunku. choć nie dla przyszłych generacji i nie dla doktrynerów działa rząd, ale dla ludzi tu i teraz.
a i no wlasnie: a może postawcie w izbie krzyż (w katowicach stoi w środku budynku drzewo!) i oświadczcie, że krzyża nie usuniecie, chyba że w zamian za uchwały o zdanym egzaminie. może będzie prosciej i szybciej niż z odwołaniem?
 
Chains - dobrze myślisz, ja konstruuje swoje odwołanie na bazie jedynie zarzutów merytorycznych i tezy o tym, że apelacja by chwyciła, a zarzuty typu: mozna bylo wiecej, mozna bylo opisac jeszcze raz elementy odszkodowania, ze niepotrzebnie zajalem sie zadatkiem i odszkodowaniem na zasadach ogolnych, ze analizowalem czy odstapili czy tez nie, to se mozna podnosić na uzasadnienie 3,4,5,6.

Mnie rece opadaja, ze mozna bylo zdac wnoszac o 10 tysiaczkow, chocby nie wiem jak to bylo uargumentowane, podczas gdy mozna bylo klientom wyszarpac ponad 100 tysiaczkow....

ze mozna bylo zdac dajac naruszenie materialnego w karnym, itd....

Ale zycie jest niesprawiedliwe, choc dla tych, ktorzy zdali - jest cholernie sprawiedliwe:)

Zapewne gdybym zdał też bym był zgryzliwy i dostał wiatru w zagle by oceniac i komentować i czuc się wypasionym radca prawnym.
 
Ostatnia edycja:
chains napisał:
Odchodząc na chwilę od wątku skargi konstytucyjnej i lobbing-u o zmiany w prawie.
Z opisywanych na forum przypadków negatywnych ocen wynikało, że stosowano raczej oceny w systemie zerojedynkowym – zdał/nie zdał. Tymczasem, jak wiemy, ocena negatywna jest tylko jedna, a pozytywne aż cztery. Tę skalę należy przekładać na swobodę decyzyjną komisji, tak żeby odszukać przypadki dowolności. Jakie mogę być więc kryteria przypasowane do każdej z ocen? Do niedostatecznej: W materialnym prawie cywilnym oczywiści naruszenie przepisów o ważności oraz działanie wbrew interesowi klienta, chyba że działało się z najwyższą starannością zawodową, a ocena działania wbrew interesowi jest czysto subiektywna. W postępowaniach błędy skutkujące odrzuceniem, oczywista bezzasadność, przeoczenie nieważności postępowania, pominięcie utrwalonej linii orzeczniczej i, ponownie, działanie wbrew interesowi. Te kryteria warunkują właśnie samodzielność i należyte przygotowanie zdającego oraz wiedzę i umiejętności. Jak na moje wyczucie w pozostałych przypadkach jest obszar, w którym wykazuje się prawnik lepszą lub gorszą biegłością, ponieważ podlega on interpretacji, umiejętności skutecznego argumentowania. Oczywiście, jeżeli argumentacja jest słaba, interpretacja zawiera błąd w subsumcji, to nie ma co się oszukiwać, że praca egzaminacyjna dowodzi spełnia kryteria samodzielności i należytego przygotowania.
Jakie jest wasze zdanie? Czy uważacie, że to dobry kierunek? Staram się bazować na kryterium normatywnym.

moim zdaniem należy napisać prosto (lubie prosto, choć nie zawsze wychodzi). zatem musicie bronić swojego rozwiązania, że było ono poprawne, choc inne. że zgodne z prawem i interesem klienta, a błędy wskazane przez egzaminatorów to "rzekome" błędy, które w istocie błędami nie są. pewne dowolność oceniania jest określona w ustawie, bo kryteria są mało ostre, więc nie ma sie tu co dziwić, że poszczególne osoby w komisji róznie do ocen podchodziły. Pamietajcie, że radcy starali sie wykosić przyszłą konkurencję, a sędziowie tych, którzy by ich w sądzie wkurzali takim a nie innym pisaniem. natomiast urzędnicy są przyzwyczajeni do błędów i więcej wybaczają, no i perspetywa Warszawy też każe spojrzeć na wszystko ciut liberalniej...
 
Heh napisał:
Chains - dobrze myślisz, ja konstruuje swoje odwołanie na bazie jedynie zarzutów merytorycznych i tezy o tym, że apelacja by chwyciła, a zarzuty typu: mozna bylo wiecej, mozna bylo opisac jeszcze raz elementy odszkodowania, ze niepotrzebnie zajalem sie zadatkiem i odszkodowaniem na zasadach ogolnych, ze analizowalem czy odstapili czy tez nie, to se mozna podnosić na uzasadnienie 3,4,5,6.

Mnie rece opadaja, ze mozna bylo zdac wnoszac o 10 tysiaczkow, chocby nie wiem jak to bylo uargumentowane, podczas gdy mozna bylo klientom wyszarpac ponad 100 tysiaczkow....

ze mozna bylo zdac dajac naruszenie materialnego w karnym, itd....

Ale zycie jest niesprawiedliwe, choc dla tych, ktorzy zdali - jest cholernie sprawiedliwe:)

Zapewne gdybym zdał też bym był zgryzliwy i dostał wiatru w zagle by oceniac i komentować i czuc się wypasionym radca prawnym.


To co lepiej było wnosić tylko o 10tys u Ciebie, ale jedno dobrze uzasadnić, niż wskazać na problem i podstawy prawne dochodzenia większej kwoty, bo narażasz się, że to i owo potem masz za mało i za słabo? Dobrze rozumiem Twój problem?
To co organizujemy konkurs na najlepszą powieść przygodową, a potem nagradzamy najlepszy felieton, bo tam najlepszy język i styl?
W gospodarczym zarzuca się, że takie a nie inne postanowienie jest lub nie w interesie klienta, a tu jak się mu zamyka drogę do dochodzenia tylu pieniędzy to nadal jesteśmy w prymacie filozofii kwiecistego uzasadnienia? Nie mają ci egzaminatorzy schizofrenii? Czy w sądach nie jest sędziom dość quasi naukowego ale zbytecznego bicia piany?
 
Hehe, racja:) widzisz u mnie najpierw dostalbys pale, ale teraz doszedlem ze jednak piatke:)
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra