Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
po_egz napisał:
Ja to widzę tak. Taki sędzia siada sobie wieczorem do mojej pracy. W kluczu ma, że to błąd w ustaleniach faktycznych. Klucz przygotowało ministerstwo sprawiedliwości i cała komisja. I sobie myśli, sprawa nie jasna, ważne że z pracy wynika, że aplikant wie o co chodzi. uchybienie wychwycił, opisał, wystarczy. No i niech mi da db, przeżyję... A jak mam dobrze to bdb. Że miałby mnie niby uwalić? Za co? Jak to wytłumaczy. Bo przecież to pracy nie dyskwalifikuje w żaden sposób. Poza tym większość u mnie miało materialne, więc ponad połowę musieliby uwalić

Wolałybym Cię mieć w komisji niż wśród zdających;)
 
po_egz napisał:
Poza tym większość u mnie miało materialne, więc ponad połowę musieliby uwalić

Ok, w razie jak mnie obleją, to w odwołaniu zawnioskuję o przeprowadzenie dowodu z prac z Poznania :D
 
Ja teraz zajarzyłem, że nie wnosiłem o koszty radcowskie za I instancję w cywilu (zaskarżyłem oczywiście w tej części wyrok - w której nie przyznał sąd pełnych kosztów) + zje...m odsetki.

Mam nadzieję, że trójcyna będzie :)
 
W karnym pisałem też trochę o bezprawności. Bo w tych wszystkich okolicznościach odepchnięcie nie było bezprawne. A retorsja powinna być bezprawna (zemsta), tak przynajmniej zakładam. Kwestia, czy coś jest bezprawne, czy miał do tego uprawnienie, jest kwestią prawa materialnego. Dla mnie to się nie sprowadzało do ustaleń faktycznych. Bo nawet jakby koleś odepchną tego drugiego z zamiarem retorsji, to i tak nie można powiedzieć, że bezprawnie naruszył nietykalność cielesną. On miał go prawo odepchnąć, miał prawo się bronić. Nawet jakby przy tym chciał się zemścić (choć i tak nie chciał). Jak mnie gościu obraża i podskakuje z pięściami, to mogę go walnąć. Nawet myśląc sobie, mam prawo się bronić, ale przy okazji przywalę gościowi i pomyśli następny raz zanim to zrobi. Nie można przyjąć, że to była retorsja. Dlatego mnie czyste ustalenia faktyczne nie przekonywują. Bo nawet jak sąd przyjął, że w celu retorsji, to nie znaczy, że takie zachowanie trzeba zakwalifikować jako retorsję.
 
Ja też myślę, że jakkolwiek prawidłowy jest zarzut błędu w ustaleniach fakt to raczej błąd materialny - nie spowoduje oceny negatywnej, gdy czyn pierwszy jest zaskarżony ok. Najwyżej nie będzie z tego 5, ale 3. I tyle.
Gorzej będzie z tą bezwarunkową umową - bo faktycznie, jest sporo wątpliwości co z tym zrobić; a przy dobrej warunkowej - te wątpliwości się omija. ale pozyjemy - zobaczymy (trzeba by zbierać orzecznictwo, i doktrynę o tych skutkach bezwarunkowej - ale chyba mimo wszystko poczekam do ogłoszenia wyników. nie mam chyba teraz na to siły). nam obiecali wyniki dopiero 22 lipca.
 
A wracając do odsetek (cywil) - nikt nie poparł mojej autorskiej koncepcji, że odsetki należą się od 90 dni licząc od dnia zgłoszenia szkody.

Wg mnie, w oparciu o ustawę o ubezpieczeniach obowiązkowych - a nie KC (bo dochodziliśmy od ZU z OC sprawcy), takie powinno być prawidłowe rozwiązanie (dziś się wkurzyłem i dokopałem się jeszcze do uzasadnienia II CSK 434/09), a nie 30 dni, czy też od dnia wniesienia pozwu. Na razie mocno obstaję przy swoim, ale jeżeli ktoś mnie wyprowadzi z błędu to lepiej dla mnie na przyszłość.
 
I jeszcze co do karnego - ja właśnie zarzuciłem (co do retorsji) błąd formalny, z tego względu, iż w uzasadnieniu Sąd nie ustalił (tak jak opisywał nasz Klient, którego zeznania w tej części uznał za wiarygodne), że oskarżony nie tylko zachodził drogę i wyzywał, ale również miał zaciśnięte pięści = wzbudził uzasadnioną obawę Klienta, że dojdzie do drugiego pobicia -> obrona konieczna, a nie retorsja.

Mam nadzieję, że zważywszy na uzasadnienie zarzutu nie spotkają mnie przykre konsekwencje
 
KANTapli napisał:
A wracając do odsetek (cywil) - nikt nie poparł mojej autorskiej koncepcji, że odsetki należą się od 90 dni licząc od dnia zgłoszenia szkody.

Wg mnie, w oparciu o ustawę o ubezpieczeniach obowiązkowych - a nie KC (bo dochodziliśmy od ZU z OC sprawcy), takie powinno być prawidłowe rozwiązanie (dziś się wkurzyłem i dokopałem się jeszcze do uzasadnienia II CSK 434/09), a nie 30 dni, czy też od dnia wniesienia pozwu. Na razie mocno obstaję przy swoim, ale jeżeli ktoś mnie wyprowadzi z błędu to lepiej dla mnie na przyszłość.

To przedstaw swoją koncepcję. Dlaczego nie można było wypłacić w 30 dni? Jakie okoliczności przemawiały za tym, że sprawy nie można było wyjaśnić w 30 dni? Co takiego po tej dacie jeszcze robił ZU? Napisał, że nie można ustalić, czy napisał, spadaj babo na drzewo, bo Ci się nie należy? 90 dni, to jakby jeszcze jakieś postępowanie prowadził, a on wydał ostateczną decyzję i stwierdził, że jej się więcej nie należy. Poza tym 30 dni jest korzystne dla klienta. Niech teraz ZU udowadnia, że nie można było post. likwidacyjnego w tym terminie przeprowadzić. A tak idziesz tym krwiopijcom na rękę
 
Kończąc wątek co do umowy - zdaje mi się, że czynienie założenia, że wspólnicy zrezygnowali z prawa pierwszeństwa jest działaniem mającym na celu ubezskutecznienie założenia zadania i stąd istnieje duże prawdopodobieństwo ndst, ale nie wykluczałbym, że będzie premia za "szczwaność".

PS - do tego, co pisał umowę zastawu - w założeniach było, żeby jej nie pisać, więc nie siej aniki
 
KANTapli napisał:
PS - do tego, co pisał umowę zastawu - w założeniach było, żeby jej nie pisać, więc nie siej aniki

W założeniach było, żeby nie sporządzać załączników. Ustanowienie zastawu w tym wypadku to nie osobna umowa, tylko klauzula w tej umowie. Równie dobrze można było zrobić umowę sprzedaży udziałów o treści wynikającej z załącznika. Tak samo, jakby był weksel do umowy, to w treści umowy należałoby zrobić deklarację wekslową (tak było rok temu na adwokackim), a nie wywalić to do załącznika
 
po_egz napisał:
To przedstaw swoją koncepcję. Dlaczego nie można było wypłacić w 30 dni? Jakie okoliczności przemawiały za tym, że sprawy nie można było wyjaśnić w 30 dni? Co takiego po tej dacie jeszcze robił ZU? Napisał, że nie można ustalić, czy napisał, spadaj babo na drzewo, bo Ci się nie należy? 90 dni, to jakby jeszcze jakieś postępowanie prowadził, a on wydał ostateczną decyzję i stwierdził, że jej się więcej nie należy. Poza tym 30 dni jest korzystne dla klienta. Niech teraz ZU udowadnia, że nie można było post. likwidacyjnego w tym terminie przeprowadzić. A tak idziesz tym krwiopijcom na rękę

Twoje zdanie jest OK, ale bezsporna i tak była wypłacona po upływie tych 30 dni (ale to już małe piwo); Ale skoro później ustalono, że należało się więcej (vide wyrok SR) to okres odsetkowy należy jakoś wyliczyć -> stąd te 90 dni jako ostateczny termin, a kwotę już wypłaconą należy, moim zdaniem, traktować jako bezsporną. Przeczytaj może treść uzasadnienia (ostatnie 3 akapity zwłaszcza) wpierw. art 14 ust.2 właśnie jest lex specialis do 455 i ogólnych przepisów z KC o umowie ubezpieczenia
 
Ostatnia edycja:
po_egz napisał:
W założeniach było, żeby nie sporządzać załączników. Ustanowienie zastawu w tym wypadku to nie osobna umowa, tylko klauzula w tej umowie. Równie dobrze można było zrobić umowę sprzedaży udziałów o treści wynikającej z załącznika. Tak samo, jakby był weksel do umowy, to w treści umowy należałoby zrobić deklarację wekslową (tak było rok temu na adwokackim), a nie wywalić to do załącznika

zgadzam się!!
 
KANTapli napisał:
Kończąc wątek co do umowy - zdaje mi się, że czynienie założenia, że wspólnicy zrezygnowali z prawa pierwszeństwa jest działaniem mającym na celu ubezskutecznienie założenia zadania

Czy naprawdę sądzisz, że celem tego zadania było sprawdzenie czy aplikant umie napisać, że "sprzedawca sprzedaje a kupujący kupuje pod warunkiem" ?

Umowa warunkowa od bezwarunkowej różni się jednym zdaniem. A w zadaniu chodziło o prawidłową reprezentację i oświadczenia żony co do majątku wspólnego małżonków.

Na 100 % to nie jest powód do ndst - no chyba, że w jakiejść hadcorowej komisji.
 
KANTapli napisał:
Twoje zdanie jest OK, ale bezsporna i tak była wypłacona po upływie tych 30 dni (ale to już małe piwo); Ale skoro później ustalono, że należało się więcej (vide wyrok SR) to okres odsetkowy należy jakoś wyliczyć -> stąd te 90 dni jako ostateczny termin. Przeczytaj może treść uzasadnienia (ostatnie 3 akapity zwłaszcza) wpierw.

A dlaczego premiować ZU za to, że zaniżył zadośćuczynienie? Miał wszystkie dowody dołączone do wniosku, powinien sprawę wyjaśnić w 30 dni. Inaczej ten przepis byłby martwy, bo zawsze byłoby 90 dni, gdyż w wyroku sąd przyjął inną wysokość odszkodowania (zadośćuczynienia).
 
loyd30 napisał:
Umowa warunkowa od bezwarunkowej różni się jednym zdaniem. A w zadaniu chodziło o prawidłową reprezentację i oświadczenia żony co do majątku wspólnego małżonków.

Jak jednym zdaniem? Trochę się trzeba namęczyć, by taki warunek stworzyć. Bo musi on zakładać, ze złożą oświadczenie o skorzystaniu albo upłynie termin do jego złożenia. Trzeba zabezpieczyć interesy klienta, by wspólnik w tym czasie np. nie wyprowadzał siana ze spółki. Trzeba określić sposób zwrotu przedmiotu zastawu, jakby umowa nie doszła do skutku. Jak pisałem, na końcu robi się z tego inna umowa
 
po_egz napisał:
W założeniach było, żeby nie sporządzać załączników. Ustanowienie zastawu w tym wypadku to nie osobna umowa, tylko klauzula w tej umowie. Równie dobrze można było zrobić umowę sprzedaży udziałów o treści wynikającej z załącznika. Tak samo, jakby był weksel do umowy, to w treści umowy należałoby zrobić deklarację wekslową (tak było rok temu na adwokackim), a nie wywalić to do załącznika

na własne uszy usłyszałem, żeby umowy zastawu NIE PISAĆ. Bezpośrednio od członka komisji do tej części.
 
to po co w ogóle podawali, że ma być zabezpieczona zastawem rz. ruchomej - żeby sprawdzić, czy się umie numerować załączniki?
 
Przyjąć niektóre założenia i umowa wyglądałaby tak:

1. Sprzedający sprzedaje, a Kupujący nabywa 150 udziałów po 100 zł po cenie 150.000 zł płatnej w 7 dni od zawarcia umowy na rachunek sprzedającego znany sprzedawcy.
2. Małżonka kupującego wyraziła zgodę na umowę, zgoda w załączeniu.
3. W celu zabezpieczenia roszczeń wynikających z zawartej umowy, kupujący zawrze z sprzedającym umowę zastawu, o treści wskazanej w załączniku.
4. Pozostali wspólnicy w spółce oświadczyli o rezygnacji z prawa pierwszeństwa (oświadczenie w załączniku).
5. Sprzedający oświadcza, że w jego imieniu działa pełnomocnik ustanowiony uchwałą WZA sprzedającego (zgoda w załączniku).
6. Sprzedający składa oświadczenia co do stanu prawnego udziałów spółki i udziałów o treści wskazanej w załączniku i oświadcza, że są zgodne z prawdą.

To po co ja napisałem 7 stron umowy, jak można było tak prosto? Czy na pewno o to chodziło w zadaniu?
 
po_egz napisał:
Przyjąć niektóre założenia i umowa wyglądałaby tak:

1. Sprzedający sprzedaje, a Kupujący nabywa 150 udziałów po 100 zł po cenie 150.000 zł płatnej w 7 dni od zawarcia umowy na rachunek sprzedającego znany sprzedawcy.
2. Małżonka kupującego wyraziła zgodę na umowę, zgoda w załączeniu.
3. W celu zabezpieczenia roszczeń wynikających z zawartej umowy, kupujący zawrze z sprzedającym umowę zastawu, o treści wskazanej w załączniku.
4. Pozostali wspólnicy w spółce oświadczyli o rezygnacji z prawa pierwszeństwa (oświadczenie w załączniku).
5. Sprzedający oświadcza, że w jego imieniu działa pełnomocnik ustanowiony uchwałą WZA sprzedającego (zgoda w załączniku).
6. Sprzedający składa oświadczenia co do stanu prawnego udziałów spółki i udziałów o treści wskazanej w załączniku i oświadcza, że są zgodne z prawdą.

To po co ja napisałem 7 stron umowy, jak można było tak prosto? Czy na pewno o to chodziło w zadaniu?

Stojąc w kolejce do WC przy komisji przygądałem się z uwagą rozmowie członków, którzy część gospodarczą sprawdzać będą. Ktoś oddał wcześniej umowę pisaną ręcznie i akutat ją sprawdzali. Miała może 10 punktów w brzmieniu generalnie zgodnym z tym co napisałeś. I skomentowali - no i dobrze, no i wystarczy, po co więcej;)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra