Kofek napisał:
No cóż,odnośnie uniewinnienia zarzuciłem obrazę procesowego ale wydaje mi się, że można było formułować to jako błąd w ustaleniach. Naczytałem się rożnych komentarzy i w zasadzie nie ma jasności co do tego, jak traktować zbieganie się tych dwóch podstaw. O ile w przypadku kiedy błędnie ustalono stan i na skutek tego zastosowano niewłaściwe przepisy prawa materialnego to wszyscy są zgodni, że należy podnieść ustalenia. Natomiast w przypadku zbiegu obrazy procesowego oraz błędu w ustaleniach opinie są podzielone. Moim zdaniem błąd w ustaleniach skarżymy tylko wtedy, gdy np. doszło do dowolnej oceny dowodów. Natomiast jeżeli naruszono przepisy dotyczące postępowania i na skutek tego ustalono źle stan faktyczny, to naruszenie procedury ma charakter pierwotny i powinno stanowić podstawę zarzutu. Błąd w ustaleniach spowodowany w następstwie uzasadnia to, że mógł mieć on istotny wpływ na wynik sprawy. Natomiast są odmienne szkoły i chyba nie musi to stanowić błędu.
Łojewski np. twierdzi całkiem słusznie, że czysty zarzut błędu w ustaleniach stanu faktycznego w przyrodzie faktycznie nie występuje. Tzn. oczywiście jako naruszenie pierwotne. Ogranicza się on do sytuacji, gdy np. w aktach była karta karna, z której wynikało, że figuruje, a sąd ustalił, że nie figuruje. W pozostałych przypadkach wadliwe ustalenie stanu faktycznego jest konsekwencją naruszeń procedury. Zresztą w kpc jest bardzo analogicznie.
Dlatego w zakresie uniewinnienia zarzuciłem 7 kpk. Nie zarzucałem 410, bo wg mnie przepis ten dotyczy sytuacji, w której sąd nie odmówił danym dowodom wiarygodności ale i tak je pominął. Tutaj natomiast odmówił wiarygodności zeznaniom pokrzywdzonego i żony. Szczególnie w zakresie pokrzywdzonego to uzasadnienie było wewnętrznie sprzeczne. W czynie 1. uznał, że pokrzywdzony może mieć interes w kierowaniu oskarżenia przeciwko temu ziutkowi, a w czynie 2. uznał, że "nie byłby tak perfidny" by kierować fałszywe oskarżenia i bałby się odpowiedzialności za fałszywe zeznania. Tymczasem nie było żadnego kryterium realnego i obiektywnego, by dokonać takiego rozróżnienia.
Żona miała znaczenie wtórne, tzn. potwierdzała wiarygodność męża. Jej zeznania + reguły doświadczenai życiowego przywiodłyby sąd do uznania, że pokrzywdzony raczej nie wymyśliłby sobie historyjki przeciwko oskarżonemu, po tym jak kilka minut temu dostał od nieznanego sprawcy w mazak, był "cały rozstrzęsiony" (tak żona), uciekł do domu i jeszcze sprzedał żonie bajkę na temat tego, że kto inny go pobił niz go pobił.
+ ważne moim zdaniem było, żeby w zakresie zniesławienia żadać zmiany przez wymierzenie, a nie dochodzić uchylenia w całości, bo wtedy pierwsza instancja moglaby powyższą niekonsekwencje sprostować na ... niekorzyść naszego klienta i uznac, że calość jego zeznań to bujda.
Co do Igora - IMHO dowód niemożliwy do przeprowadzenia. Gość jest na UA i nikt nie wie jak ma na nazwisko...