Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
z karnego też się walnełam z resztą wielu u mnie i zaskarżyłam wyrok w całości :(, mało tego zapomniałam jej podpisać, fakt że później rozmawiałam z oceniającymi z komisji od karnego i mówią że nie mam co się martwić , ale jak tu się nie martwić :((((
 
AgaDominika napisał:
:( jestem załamana

Kurcze - możesz Mieć rzeczywiście problem, z tego powodu, że skarżysz 20k, a zarzut odnosi się tylko do przyczynienia, czyli do 10k, ale poza tym to krótko, treściwie i na temat, jeżeli uzasadnienie jest podobne to może nie wszystko stracone
 
AgaDominika napisał:
z karnego też się walnełam z resztą wielu u mnie i zaskarżyłam wyrok w całości :(
Też tak mam, ale sądzę, że uzasadnienie mnie ratuje (jak się domyślam problem jest w gravamenie co do obciążenia oskarżonego opłatą i co do obciążenia lub nieobciążenia klienta kosztmi)
 
no co do karnego to też myślę że uzasadnienie mnie uratuje , ale z cywila się boję teraz a takie ładne orzeczenia dałam :((
 
Jeżeli chodzi o ten nieszczęsny punkt II w karnym, to taki miałem zarzut i uzasadnienie:

II. obrazę przepisów prawa materialnego, polegającą na niewłaściwym zastosowaniu art. 216 § 3 k.k. poprzez przyjęcie, iż zachowanie oskarżyciela prywatnego polegające na odepchnięciu nietrzeźwego i agresywnego oskarżonego, który podszedł bardzo blisko oskarżyciela prywatnego z zaciśniętymi pięśćmi, co wywołało uzasadnioną obawę u oskarżyciela prywatnego i następnie szybkie oddalenie się przez oskarżyciela prywatnego z miejsca zdarzenia, zakwalifikować można jako odpowiedź oskarżyciela prywatnego na zniewagę poprzez naruszenie nietykalności cielesnej oskarżonego i tym samym zrównoważenie wzajemnej krzywdy

Z uzasadnienia:

W zakresie zarzucanego oskarżonemu czynu z art. 216 § 1 k.k. wskazań należy, iż Sąd I instancji prawidłowo poczynił ustalenia faktyczne. Skutkowało to skazaniem oskarżonego za popełnienie czynu z art. 216 § 1 k.k. jednocześnie Sąd Rejonowy nieprawidłowo zakwalifikował działanie oskarżyciela prywatnego, polegające na odepchnięciu w czasie zajścia w dniu 21 września 2010 r. Skutkiem tego było przyjęcie przez Sąd I instancji, iż oskarżyciel prywatny wypełnił swoim zachowaniem dyspozycję normy zawartej w art. 216 § 3 k.k. Przepis ten stanowi, iż jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary. Sąd I instancji przyjął, iż odepchnięcie oskarżonego przez oskarżyciela stanowiło tzw. retorsję polegającą na naruszeniu nietykalności cielesnej oskarżonego przez oskarżyciela. Tymczasem zachowanie oskarżyciela prywatnego polegające na odepchnięciu nietrzeźwego i agresywnego oskarżonego, który podszedł bardzo blisko oskarżyciela prywatnego z zaciśniętymi pięśćmi, co wywołało uzasadnioną obawę u oskarżyciela prywatnego i następnie szybkie oddalenie się przez oskarżyciela prywatnego z miejsca zdarzenia nie można kwalifikować jako naruszenie nietykalności cielesnej. Oskarżyciel prywatny, zaatakowany przez oskarżonego, chciał jedynie uniknąć eskalacji zdarzenia i zapobiec konfrontacji z oskarżonym. Odepchnięcie agresora i oddalenie się z miejsca zdarzenia w żadnej mierze nie może być kwalifikowane jako "odpowiedź naruszeniem nietykalności cielesnej". Zachowanie oskarżyciela prywatnego nie było bezprawne, oskarżyciel odpierał bądź unikał bezpośredniego ataku na swoją osobę. W związku z tym, nie zaszły przesłanki do zastosowanie art. 216 § 3 k.k. i odstąpienia od wymierzenia kary oskarżonemu. Z tego względu wyrok Sądu I instancji w punkcie II powinien ulec zmianie, gdyż w tej części Sąd Rejonowy dopuścił się jedynie naruszenia prawa materialnego. W tym przypadku mamy bowiem do czynienia z tzw. błędem subsumpcji (subsumpcji ustalonych w sprawie okoliczności faktycznych pod pojęcie "odpowiedzi naruszenia nietykalności cielesnej" w rozumieniu art. 216 § 3 k.k.).
 
A tak w ogóle to do zarzutu wrzuciłem sobie okoliczności, które wynikały z twierdzeń oskarżyciela, a nie z poczynionych ustaleń przez sąd... może faktycznie lepiej do tego nie zaglądać
 
po_egz napisał:
Jeżeli chodzi o ten nieszczęsny punkt II w karnym, to taki miałem zarzut i uzasadnienie:

II. obrazę przepisów prawa materialnego, polegającą na niewłaściwym zastosowaniu art. 216 § 3 k.k. poprzez przyjęcie, iż zachowanie oskarżyciela prywatnego polegające na odepchnięciu nietrzeźwego i agresywnego oskarżonego, który podszedł bardzo blisko oskarżyciela prywatnego z zaciśniętymi pięśćmi, co wywołało uzasadnioną obawę u oskarżyciela prywatnego i następnie szybkie oddalenie się przez oskarżyciela prywatnego z miejsca zdarzenia, zakwalifikować można jako odpowiedź oskarżyciela prywatnego na zniewagę poprzez naruszenie nietykalności cielesnej oskarżonego i tym samym zrównoważenie wzajemnej krzywdy

Mam bardzo podobnie (z tego co pamiętam, bo postanowiłem sobie, że nie zaglądam do tych prac do ogłoszenia wyników). Tyle, że nie pisałem o tych zaciśniętych pięściach, bo to było jedynie w zeznaniach klienta - zauważyłem co prawda, że sąd to pominął w uzasadnieniu, ale uznałem, że nie ma to większego znaczenia, skoro dalej i tak stwierdził, że klient odepchnął oskarżonego "w obawie przed pobiciem". I takie ustalenie na pewno było. A z kolei na następnych stronach wywody o "ekwiwalentności" i (czego cholera nie pamiętam) o "wymierzeniu sprawiedliwości".

No i nie pisałem w uzasadnieniu wyraźnie, że nie kwestionuję ustaleń faktycznych. Z tego co pamiętałem z orzecznictwa, to lepiej jest wskazać wyraźnie zarzut (np. materialny), a potem ewentualnie wywodzić, że co prawda zarzut nie był trafny, ale prawidłowo zostało wskazane uchybienie (co wg licznego i chyba jednoznacznego orzecznictwa SN wystarcza, aby zarzut uwzględnić) - tj. że zauważyliśmy co trzeba było i w rzeczywistości chodziło nam np. nie o zarzut materialny a o błąd w ustaleniach faktycznych. A może być z tym problem w przypadku, gdy napiszemy wprost, że stanu faktycznego nie kwestionujemy (choć pozornie to może sprawiać wrażenie, że jesteśmy w karnym obeznani, bo wiemy, żeby nie łączyć tych dwóch zarzutów).


Reasumując - stan faktyczny ustalony przez sąd mamy taki, że klient odepchnął oskarżonego w obawie przed pobiciem, co stanowiło naruszenie nietykalności cielesnej oskarżonego oraz, tym samym, wymierzenie sprawiedliwości, ponieważ było ekwiwalentne do zniewagi.

Czy w sytuacji, gdyby przyjąć, że tak ustalony stan faktyczny jest prawidłowy, to można do niego zastosować art. 216 par. 3 kk?
 
Ostatnia edycja:
Rambubu__ napisał:
Reasumując - stan faktyczny ustalony przez sąd mamy taki, że klient odepchnął oskarżonego w obawie przed pobiciem, co stanowiło naruszenie nietykalności cielesnej oskarżonego oraz, tym samym, wymierzenie sprawiedliwości, ponieważ było ekwiwalentne do zniewagi.

Czy w sytuacji, gdyby przyjąć, że tak ustalony stan faktyczny jest prawidłowy, to można do niego zastosować art. 216 par. 3 kk?

Moim zdaniem nie można, bo wszystko rozbija się o bezprawność. Z jakim zamiarem by nasz klient nie działał, to nie można powiedzieć, że te odepchnięcie jest bezprawne. A kwestia bezprawności, jak dla mnie, to kwestia prawa a nie ustaleń faktycznych. Tak sobie myślę, że może specjalnie takie uchybienie na granicy dwóch zarzutów jest, by sprawdzić, czy zdający dobrze będą argumentować i będą konsekwentni. A tak naprawdę obie odpowiedzi są słuszne, zależy, od której strony się podejdzie. Nawet jak klucz opublikują, to i tak mi to nic nie wyjaśni, bo w zeszłym roku w kluczu było inne rozwiązanie, a sędziowie i tak uważali, że można znaleźć inne równie dobre, o ile nie lepsze.
 
Rambubu__ napisał:
Reasumując - stan faktyczny ustalony przez sąd mamy taki, że klient odepchnął oskarżonego w obawie przed pobiciem, co stanowiło naruszenie nietykalności cielesnej oskarżonego oraz, tym samym, wymierzenie sprawiedliwości, ponieważ było ekwiwalentne do zniewagi.

Z tego co piszesz wynika, że to była obrona konieczna (być może doszło do ekscesu) a nie retorsja. Ze stanu faktycznego wynikało również, że zaraz po odepchnięciu napastnika nasz klient się oddalił (odwrócił i uciekł szybkim krokiem) i poszedł rozmawiać z jakąś babką, która zeznała, że był roztrzęsiony, przestraszony i pytał się jej czy to widziała i będzie zeznawać. Odstępując od wymierzenia kary sąd uznał, że była to retorsja pomimo tego, że ze stanu wynikała obrona konieczna - nie chciał się zemścić czy na własną rękę wymierzyć sprawiedliwości a jedynie chciał uniknąć zamachu na swoje zdrowie/życie (w ustaleniach dokonanych przez sąd było również napisane, że na skutek tego, że zwrócił się do tej kobiety sąd dał wiarę jego wyjaśnieniom, bo skoro zwrócił się do świadka o pomoc w zakresie zeznań, to w przypadku gdyby to zmyślił, agresja z jego strony spowodowała by narażenie na odpowiedzialność karną). Idąc tym tropem należało formułować zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, bo materiał dowodowy został zebrany w sposób prawidłowy a jedynie jego ocena była wadliwa. Z rozmów po egzaminie wynika, że większość moich znajomych poszła w tym kierunku.

Tak na marginesie to kwestia obrona konieczna / retorsja jest zagadnieniem trudnym do oceny i są różne teorie na ten temat, nie powinno to być przedmiotem egzaminu radcowskiego :mad: Ale jak zwykle w naszym kraju, kogo to obchodzi :beer:

Sory za styl ale własnie :beer: :beer:
 
Przepraszam, że tak się wkradnę w te karne rozważania, ale ktoś wie, jakie są w końcu te wytyczne z admina (w szczególności oprócz 149 :() i jak do nich podchodzą komisje (szczególności, czy coś innego dopuszczają :))
 
Neffra napisał:
Przepraszam, że tak się wkradnę w te karne rozważania, ale ktoś wie, jakie są w końcu te wytyczne z admina (w szczególności oprócz 149 :() i jak do nich podchodzą komisje (szczególności, czy coś innego dopuszczają :))

właśnie, właśnie jak to jest z tym adminem? jak oceniają w stolicy?
 
W Katowicach, to ciężko mi sobie wyobrazić, żeby jakiś urzędas z ministerstwa w swoich wytycznych miał nakazać prof. Łaszczycy jak ma oceniać prace z admina...
 
Rambubu__ napisał:
W Katowicach, to ciężko mi sobie wyobrazić, żeby jakiś urzędas z ministerstwa w swoich wytycznych miał nakazać prof. Łaszczycy jak ma oceniać prace z admina...

To chyba jest kwintesencja prawa administracyjnego - jakiś urzędas zmusza obywateli do czegoś. Czemu na egzaminie ma być inaczej ?
 
Z tym, co napisałam to akurat u niego nie chciałabym być. czyli przecieków brak?
 
Kofek: Bo inną cechą charakteryczną prawa administracyjnego jest tzw. "luz decyzyjny", którym organ może dysponować. Tak jak egzaminujący u nas. A wytyczne ministerstwa ingerują w niego.
 
Przeciek jest taki, że Ministerstwo Sprawiedliwości życzy sobie bardzo aby nowa forma egzaminu była sukcesem, podobnie jak duża ilość zdanych egzaminów, co uzasadnione jest wyborami :) Nie pytajcie skąd wiem, bo i tak wam nie powiem :)
 
Rambubu__ napisał:
Bo inną cechą charakteryczną prawa administracyjnego jest tzw. "luz decyzyjny", którym organ może dysponować. Tak jak egzaminujący u nas. A wytyczne ministerstwa ingerują w ten "luz decyzyjny".

Wytyczne nie mają podstawy normatywnej więc trzeba je co do zasady olać :) I ja jako egzaminator bym olewał wytyczne i raczej rozważał jaki skutek w praktyce odniósłby dany środek zaskarżenia.
 
boski_jurysta napisał:
Wytyczne nie mają podstawy normatywnej więc trzeba je co do zasady olać :) I ja jako egzaminator bym olewał wytyczne i raczej rozważał jaki skutek w praktyce odniósłby dany środek zaskarżenia.

Chyba, żeby w Twoim interesie było oblanie jak największej ilości osób. Wtedy zawsze mógłbyś się posiłkować tym, że w wytycznych było tak i tak, a egzaminowany napisał inaczej :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra