Poniżej wklejam swoje uzasadnienie z cywila co prawda nie jest to majstersztyk pisarski, ale oddaje istotę problemu - niestety nie wystarczyło to na ocenę pozytywną 
Proszę o komentarze do odwołania.
Wskazać należy iż wiodącą zasadą warunkujacą zasądzenie zadośćuczynienia jest
opracie odpowiedzialności na zasadzie winy, ryzyka czy słuszności. W
przedmiotowym stanie faktycznym krzywda wynagradzana zadośćuczynieniem
pieniężnym ma charakter szkody niemajątkowej. Przyznanego zatem
zadosćuczynienia nie należy traktować na zasadzie ekwiwalentności, dlatego też
działanie sądu polegającego na miarkowaniu wysokości odszkodowania w oparciu o
ustalenie przyczynienia się powódki w 20% do zaistniałego wypadku jest
nieprawidłowe. Sąd powinien wobec ustalonego materiału dowodowego oprzeć
ustalenie wysokości zadośćuczynienia jedynie w oparciu o rozmiary doznanych
cierpień psychicznych i fizycznych powódki. Określenie stopnia przyczynenia się
powódki w świetle poczynionych ustaleń i zebtanych dowodów nie ma w tej kwestii
żadnego znaczenia.
W żadnym wypadku w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy nie można uznać
iż powódka przyczyniła się do zaistniałego wypadku.
Jak wynika z akt sprawy, w sporządzonej opinii biegły mgr. Krzyszof Maliniak nie
był w stanie jednoznacznie stwierdzić, iż powódka przyczyniła się do wypadku, co
więcej z jej treści płyną sprzeczne wnioski oparte jedynie na hipotetycznych
założeniach. Biegły sam stwierdza, iż w oparciu o materiał dowodowy nie można
jednoznacznie wskazać, co do przyczynenia się powódki do wypadku.
"Niemożliwym jest kategoryczne wypowiedzenie się co do przyczynienia się
powódki do wypadku, w szczególności czy powódka dysponowała bezwarunkową
czy warunkową możliwością unikniecia wypadku i czy możliwość tą zaniedbała, czy
też korzystała z niej jednak z powodu niewystarczającej odległości w stanie
zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego manewry obronne okazały się
nieskuteczne". Przesłuchanie biegłego na rozprawie w dniu 12 maja 2010 r. również
nie rozwiało wątpliwości zawartych w sporządzonej opinii, co więcej biegły
stwierdził, że bezpośrednią lub jedyną przyczyną wypadku mogło być niewłaściwe
zachowanie kierującego pojazdem Ford Ranger. Zatem sąd opierając swoje
rozstrzygnięcie, w zakresie ustalenia wysokości zadośćuczynienia, w oparciu o
sposób przyczynienia się powódki na podstawie tego dowodu - oparł swoje
rozstrzygnięcie w oparciu o dowód nie rozstrzygający wątpliwości na jakie został
dopuszczony, zatem nie jest to dowód obiektywny i miarodajny do oceny wysokości
zadośćuczynienia. W okolicznościach niniejszej sprawy sąd powinien oprzeć
rozstrzygnięcie o wysokości zadośćuczynienia jedynie ustalając rozmiary doznanych
cierpień psychicznych i fizycznych powódki. Należy mieć również na uwadze
prawomocny wyrok Sądu Rejonowego z dnia 31 października 2007 r. uznający za
winnego popełnienia czynu z art. 177 §1 Kodeksu karnego polegającego na
nieumyślnym naruszeniu zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Zgodnie z art.
11 k.p.c. przedmiotowy wyrok skazujący ma moc wiążącą w niniejszym
postępowaniu i również winien być uwzględniony jako podstawa przy ustalaniu
wysokości zadośćuczynienia na rzecz powódki, a tym samym oceny związku
przyczynowo określonego w art. 361 k.c. Przedmiotowy wyrok przesądził, iż Jan
Batton otworzył drzwi kierowanego przez siebie samochodu nie upewniwszy się że
nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Działenie jego
było zatem normalnym następstwem działania z którego szkoda wynikła. Trudno
zatem zgodzić się z konstatacją sądu, iż zachowanie powódki pozostawało zatem w
związku przyczynowo-skutkowym z zaistniałym zdarzeniem i że powódka w
aktywny sposób pozbawiła się możliwości uniknięcia wypadku, bowiem
przejeżdzanie przez powódkę w odległości 0,75 m od lewego boku omijanego
samochodu było zaniedbaniem zasady utrzymania bezpiecznego odstępu. Sąd I
instancji sam przyznał w uzasadnieniu skarżonego wyroku, że zadośćuczynienie
powinno stanowić rekompensatę pieniężną za całą krzywdę doznaną przez powódkę.
Zatem sąd winien ustalając wysokość zadośćuczynienia i badając czy kwota żądana
powództwem nie jest wygórowana oprzeć rozstrzygnięcie w oparciu o dowód z
opinii biegłego z zakresu ortopedii i traumatologii oraz zeznaniach męża powódki,
bowiem te dowody były miarodajne do oceny wysokości przyznanego
zadośćuczynienia. Trudno również przyjąć biorąc za podstawę zasady logicznego
rozumowania oraz doświadczenia życiowego, że rowerzysta w zaistniałym stanie
faktycznym był w stanie ominąć samochód który wyprzedził go i nale zatrzymał się
na poboczu. Zasady doświadczenia życiowego wymagają aby osoba wysiadająca
upewniła się czy aby na pewno nic nie nadjeżdza, aby nie spowodować kolizjii.
Należy mieć na uwadze że powódka wymijała samochód w pewnej odlgłości - 0,75
m, więc zachowała ostrożną odległość, mimo tego została uderzona drzwiami.
Trudno wymagać od rowerzysty poruszania się osią jezdni - biegły ustalił że
bezpieczna odległość w zaistniałym stanie faktycznym to 2,40 m od prawej krawedzi
jezdni. Patrząc obiektywnie jest to znaczna odległość od pobocza jezdni i gdyby
powódka wymijała Forda Ranger w takiej odległości mogłaby się narazić na
najechanie przez inny pojazd, zatem jej zachowanie w zaisniałej sytuacji było że
wszechmiar prawidłowe.
Jak słusznie wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 października 2002 r., sygn.
akt I CKN 1032/00 o zakresie przyznanego zadośćuczynienia pieniężnego decyduje
przede wszystkim rozmiar wyrządzonej temu pkrzywdzonemu krzywdy zgodnie z
kompensacyjną funkcją zadośćuczynienia.
Reasumując sąd winien skupić się rozmiarach i rodzaju doznanych krzywd, a nie na
związku przyczynowo-skutkowym i przyczynieniu się powódki do zdarzenia z
uwagi na zebrany materiał dowodowy, tj. wyrok sądu karnego, opinia biegłego z
zakresu ortopedii i traumatologii oraz zeznań męża powódki te bowiem dowody były
miarodajne do oceny zakresu zadośćuczynienia.
Z tych względów przedmiotowa apelacja jest uzasadniona i konieczna.