Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
wasari napisał:
Kontynuując wątek miast i komisji , w których zdawało się bez 149 p 3,bardzo proszę o weryfikację i uzupełnienie nw. listy
Zbiorcze zestawienie (myśl przewodnia: zdać bez 149)

W Warszawie w K10 zdawało się bez 149.
 
Wawa K17 - ale same 7,77,80 nie wystarczały. Potrzebny był jakiś proceduralny zarzut ratunkowy... (138 lub 145) to samo było w K11 w Wawie. Jeżeli ktoś ma inne wiadomości niech napisze. W K5 i K14 tez była stosunkowo ładna zdawalność z admina więc niech się wypowie ktoś, kto w nich zdawał.
 
Gospodarcze
wskazujecie w odwołaniu na to, iż wasz np. prezes zarządu który reprezentował zbywcę mógł być pełnomocnikiem a pełnomocnictwa nie załączyliści? nie będzie to trochę bez sensu?
 
Oczywiście, że będzie bez sensu. To już lepiej bronić pogląd mniejszościowy, że umowa ważna bo Nowak występował jako osoba fizyczna.
 
no tak tylko, że w takim przypadku moje odwołanie będzie wąskie bo za wiele orzeczeń w tym temacie nie ma, więcej jest właśnie do bezskuteczności zawieszonej
 
Witajcie, ponawiam moją prośbę kierowaną do wszystkich osób, które nie zdały cywila z uzasadnieniem, "że nie podniesiono zarzutów procesowych, tylko materialne". Ja takie uzasadnienie do mojej oceny z cywila dostałam więc szukam towarzyszy niedoli ....celem połączenia sił w pisaniu odwołania :)
 
kudi80 napisał:
Gospodarcze
wskazujecie w odwołaniu na to, iż wasz np. prezes zarządu który reprezentował zbywcę mógł być pełnomocnikiem a pełnomocnictwa nie załączyliści? nie będzie to trochę bez sensu?

Moim zdaniem to dobry pomysł. Pozostaje tylko kwestia jego uzasadnienia;) A pogląd mniejszościowy może być dodatkowym kołem ratunkowym. Dwa argumenty to zawsze więcej niż jeden;)
 
Drodzy forumowicze - bracia w doli i niedoli egzaminacyjnej!

Czy ktos z Was - biegły w kosztach sądowych w sprawach cywilnych - mógłby mi rozpisać w jaki sposób sąd w naszym kazusie z pr. cywilnego doszedł do wkoty 936 zł?

Nie skarżyłam kosztów - z czego uczyniono mi zarzut, a więc chciałabym wiedzieć ile tak naprawdę straciłam kaski, żeby móc się jakoś do tego odenieść w odwolaniu i stwierdzić, że właściwie skarżenie kosztów było kwestią marginalną...

Bardzo Was proszę o pomoc!

pozdrawiam!
 
Nie pamiętam dobrze, ale błąd polegał na tym, że Sąd powinien zsumować koszty poniesione przez obie strony (a więc wirtualne koszty zastępstwa + opinie biegłych, bez wpisu powódki, którego nie było) i z tej sumy wyciągnąć proporcję. W ten (prawidłowy) sposób raczej na pewno nie wychodziła kwota 936 zł (w kazusie Sąd chyba tylko zrobił proporcję wygranej z samych kosztów).

Nie wiem oczywiście, czy ja zrobiłem dobrze, ale skarżąc tylko 10K domagałem się zasądzenia 3000 za I instancję (jeżeli skarżyłeś 20K powinieneś domagać się całości, czyli 3600) i osobno za II instancję, więc nie skarżąc tych 936 zł tracisz 2000/2600 zł, a więc (relatywnie) sporo.
 
Dzięki Kantapli,
kurczę i jak tu z tego wybrnąć...
może ktoś ma pomysł?
pozdrawiam!
 
Z tymi kosztami to ja bym bardziej poszedł w tę stronę, że koszty mają charakter subsydiarny do głównego rozstrzygnięcia i sąd powinien o nich orzec nawet bez ich zaskarżania. Kiedyś prowadzona była tutaj dyskusja, czy koszty należało w ogóle skarżyć. Mi się wydaje, że tak, ale w sumie nigdzie nie mogłem znaleźć jasnego potwierdzenia tego jakimś wyrokiem SN
 
Hej!
dzięki za posta; ja tez przeszukałam orzecznictwo pod tym kątem, co najwyżej o akcesoryjności kosztów jest mowa w uzasadnieniach wyroków - nie w samej tezie; a czy nie jest tak, że jeżeli nie zaskarżyłam kosztów i nie wniosłam o zmianę w zakresie niezaskarżonym, to mi się uprwomacnia w zakresie niezasądzonym (niezaskarżonym)? sama już nie wiem; mówiąc o zmianie przez sąd II instancji muszę najpierw zrozumiem w jakim zakresie mi te koszty zmienia :)
 
No właśnie jest problem, czy koszty się uprawomacniają czy też nie. Niektóry sądy dają klazulę wykonalności na takie przyznane koszty, mimo że jest wniesiona apelacja, a niektóre nie. Ja bym na Twoim miejscu spróbował dotrzeć do sędziów, najlepiej z sądu apelacyjnego. Nie miałaś jakiś praktyk w takim sądzie? Wtedy możesz się wybrać i może sędzia Cie na coś naprowadzi. Oni z tym problemem stykają się na codzień.
 
gdybym miała dojście do sędziego, to dałabym mu do poczytania moje odowłanie i poprosiła o pomoc w znalezieniu kontrargumentacji :)
wiem, taka rozmowa z sędzią byłaby na pewno pomocna...
 
Dobre ! Dożywotni status aplikanta pomimo ukończonej aplikacji ! No, drżyjcie teraz wy wszyscy, którzy nie zdaliście egzaminu, ale mimo to planowaliście otworzyć kancelarie prawne, i reklamować szeroko swoje usługi - Wielki Brat będzie miał na was oko !

Warto przytoczyć jeszcze kilka innych słów Pana Eksperta nt. w/w problemu, z innej opinii, tym razem dostępnej na stronach Izby: "... Mamy wiec do czynienia z sytuacją, która nie jest bezpośrednio uregulowana w prawie powszechnie obowiązującym ani w prawie wewnętrznym samorządu radcowskiego, niemniej jedna (...) w mojej ocenie osoba (...) [ która ukończyła szkolenie i przystąpiła do egzaminu i go nie zdała albo nie przystąpiła do niego - dop.mój] zachowuje status aplikanta i nie zmienia tego stanu zaświadczenie o ukończeniu aplikacji".

Co ja o tym myślę ? Myślę, że udostępniona przez koleżankę nowatorska opinia, przez KIRP nie podana nigdzie do publicznej wiadomości:
- jest niezgodna z wykładnią celowościową ustawy o zmianie właściwej ustawy o radcach prawnych,
- jest wyjątkowo brzydkim psuciem prawa (papier i komputer jest cierpliwy, wywodzić można wszystko, ale doprawdy, nie zawsze wypada w ten sposób psuć jasne i wyraźne przepisy),
- jest inicjatywą o kilka lat spóźnioną (KIRP miała narzędzia, aby, ku zadowoleniu i w interesie aplikantów i absolwentów te sprawy jasno i wyraźnie uregulować na ich korzyść w tejże ustawie),
- niewiele da obecnym absolwento-aplikantom, bo ci z nich , którzy dzięki możliwości zastępstw procesowych zarabiali w ten sposób na życie, przy okazji doskonaląc warsztat, przez te kilka miesięcy od ukończenia aplikacji już dawno zostali zastąpieni przez młodszych stażem kolegów (niektórzy z grzeczności nawet sami ich na gwałt szukali), ergo: nawet cudownie korzystna dla nich opinia niewiele już im pomoże, bo ich pozycja na tym etapie jest dużo gorsza niż 4,5 miesiąca temu, a i poniesione straty majątkowe też są już nie do odrobienia !
- jest to dość ciekawa próba upupienia co najmniej kilkusetosobowej w Wa-wie grupy potencjalnej konkurencji, która już teraz planuje radosne reklamowanie swoich usług bez obciążeń związanych z kodeksem etyki radcy prawnego :D.

Jednym słowem jedno wielkie BSBSBS !
 
Ostatnia edycja:
marykom07 napisał:
- jest to dość ciekawa próba upupienia co najmniej kilkusetosobowej w Wa-wie grupy potencjalnej konkurencji, która już teraz planuje radosne reklamowanie swoich usług bez obciążeń związanych z kodeksem etyki radcy prawnego :D.

Jednym słowem jedno wielkie BSBSBS !


Hehehe, postępowania dyscyplinarne !
Ciekawe ilu takich "aplikantów" by się nimi przejęło ? :D

Upppsss... Jako przyszły radca prawny chyba nie powinienem tak pisać ;)

Hehehe, pozdrawiam kolegów i koleżanki "aplikantów". Niemniej jednak życzę Wam byście ten zaszczytny status stracili w następstwie udanego odwołania od wyniku egzaminu ! :)
 
kudi80 napisał:
Gospodarcze
wskazujecie w odwołaniu na to, iż wasz np. prezes zarządu który reprezentował zbywcę mógł być pełnomocnikiem a pełnomocnictwa nie załączyliści? nie będzie to trochę bez sensu?

Ja idę w wąskie rozumienie art. 379 a dodatkowo z ostrożności procesowej (jak ja lubię to sformułowanie) wskazałem, że wg. Allerhanda umowa taka jest ważna mimo złej reprezentacji a wg. Sołtysińskiego i kilku orzeczeń SN bezskutecznie zawieszona.

Pomysł z pełnomocnikiem moim zdaniem chybiony, gdyż po pierwsze nie napisałeś, że członkowie zarządu działają jako pełnomocnicy a po drugie jest to też pogląd kontrowersyjny bo tylko Kidyba za nim optuje (jak ktoś jeszcze to ja o nim nie słyszałem).
 
KANTapli napisał:
Nie pamiętam dobrze, ale błąd polegał na tym, że Sąd powinien zsumować koszty poniesione przez obie strony (a więc wirtualne koszty zastępstwa + opinie biegłych, bez wpisu powódki, którego nie było) i z tej sumy wyciągnąć proporcję. W ten (prawidłowy) sposób raczej na pewno nie wychodziła kwota 936 zł (w kazusie Sąd chyba tylko zrobił proporcję wygranej z samych kosztów).

Koszty były w tym wyroku dobrze. Ewentualne zarzuty dla zdających dotyczyły braku wskazania na art. 100 Kpc, czyli że powódka powinna dostać całość ze swoich 3600, bo "uległa co do nieznacznej części żądania". Przynajmniej w ocenie mojej pracy tak było.

Co do proporcji, to powódka nie poniosła żadnych kosztów SĄDOWYCH (a więc też biegłych), ponieważ była z nich zwolniona. Nie było jej zatem co zwracać. Zostały więc tylko koszty zastępstwa i tu powinna być liczona proporcja.
Można się oczywiście czepnąć, że do proporcji sąd nie doliczył tych 500 złotych kosztów sądowych, które pozwany zapłacił za biegłego, tylko że z zasad arytmetyki wynika, że zarzut taki byłby wbrew interesowi powódki. Obrazuje to równanie [0.63 x 3600] - [(0,37 x 3600) + (0,37 x 500)] = 751. Czyli dostałaby jeszcze mniej niż te 936.
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra