Najgorszy dla aplikanta radcowskiego jest egzamin z prawa karnego. Dlatego warto czytać o apelacji (zarzutach), ale także skupiać się na wzorach pism. Wiele może okazać się prostymi, ale zauważcie, że w ubiegłym roku wystarczyło podnieść błąd w ustaleniach faktycznych i opisać, że trzeci facet - wbrew stanowisku Sądu I instancji - uczestniczył w zajściu, nie stał jak kołek, tylko odstraszał ludzi, którzy potencjalnie mogliby pomóc temu pobitemu. Jeden zarzut, dobry wniosek (o przekazanie do ponownego rozpoznania, a nie o zmianę) i trójka lub czwórka w kieszeni. Moim zdaniem nie warto się na egzaminie popisywać. Ci, którzy chcieli sporządzić piękną umowę, dowiedzieli się o różnych błędach. Wiadomo - im więcej napiszesz, tym więcej można zakwestionować. Ludzie, którzy pisali najprostszą umowę bez udziwnień, dostawali natomiast dobre i bardzo dobre oceny. Egzamin należy napisać tak, żeby go zdać, a nie ryzykować. Popisywać swoją wiedzą można się później, przed prawdziwym sądem, który nie powinien kierować się "kluczem ministerialnym".
Co do wzorów umów, to warto oczywiście zapoznać się z nienazwanymi, bo tego raczej człowiek sam na poczekaniu nie wymyśli, a też nie będzie można skąd czerpać informacji, bo w kodeksie nic nie będzie na ten temat. Natomiast większość umów kodeksowych jest do zrobienia bez wkuwania ich na pamięć. W prawie każdej umowie można zastosować stałe klauzule (odsetki, kary umowne, arbitraż, właściwość miejscowa sądu itp). Resztę człowiek doda, czytając zapisy kodeksu. Poza tym w samym kazusie egzaminacyjnym jest napisane, co ma się znaleźć w takiej umowie, tak więc nie ma strachu, że człowiek o czymś zapomni :wink:
To co pisze brzmi niby pięknie, ale oczywiście nie należy zapominać, że jest to egzamin zawodowy, państwowy i wszystkiego z kodeksu się nie spisze. Trzeba umieć kojarzyć fakty, dopasowywać je do przepisów. Tu oczywiście będzie premiowane nasze doświadczenie zawodowe.
Prawda jest jednak taka, że w tym roku zdających rozłożyły głównie dwie rzeczy:
1. Karne i błąd w ustaleniach faktycznych, a poza tym kwestia współuczestnictwa, a nie pomocnictwa przy bójce lub pobiciu. Tu rzeczywiście część zdających szła w kierunku pomocnictwa (w tym i ja, choć podniosłem zarzut błędu w ustaleniach faktycznych i to mnie uratowało). Należy bardzo dokładnie czytać uzasadnienie wyroku. Patrzeć na przepisy, na które powołuje się sąd i doczytywać wszystko w komentarzu. Gdyby zdając zajrzeli do komentarza do art. 158 KK, to nie mieliby wątpliwości, że w kazusie może być mowa tylko o współuczestnictwie, a nie o pomocnictwie. Zwracajcie więc uwagę na wszystkie przepisy, o których pisze sąd, a nie tylko na te, które odruchowo przyjdą Wam do głowy.
2. Gospodarcze - rodzaj umowy agencyjne. Część widziała w kazusie umowę pełnomocniczą, a część pośredniczą. Moim skromnym zdaniem z kazusu bardziej wynikała wola klienta do udzielenia pełnomocnictwa agentowi, ale jak widać coś musiało być na rzeczy, skoro umowy pośrednicze były uwzględnianie przez komisję II stopnia.
Należy się więc liczyć na egzaminie z pewnymi wątpliwościami, ale też nie można demonizować tego egzaminu i twierdzić, że aby zdać, człowiek musi siedzieć w książkach przez pół roku bez przerwy.