Egzamin radcowski 2011

  • Autor wątku Autor wątku ann_torun
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ale się zrobiła cisza na forum :D chyba wszyscy zabrali się pilnie do nauki :lol:
 
miałam to samo napisać;-) od czego zaczeliście??ja zaczęłam czytać metodyki ale jednak wróciłam do kodeksu na początek. no i na bieżąco orzecznictwo
 
Łykam obecnie metodykę Pietrzkowskiego, ale ciężko wchodzi :-(. W międzyczasie orzecznictwo. Chciałabym w międzyczasie jeszcze jakieś kazusy poczytać, ale obecnie czasu na to już mi nie starcza... praca praca :mad:
 
Przesadzacie chyba trochę. Do egzaminu należy przede wszystkim:
a) doskonale znać ustawy do testu (oczywiście najważniejsze są główne kodeksy, a z mniej ciekawych ustaw należy uczyć się przede wszystkim terminów, organów itp.)
b) czytać jak najwięcej wzorów pism procesowych i umów - ile się da i to z różnych źródeł (zapoznacie się w ten sposób ze stroną formalną pisma, formułowaniem zarzutów, wniosków, a także poznacie sporo kazusów, bo wzory takie opierają się na konkretnych sprawach)
c) zajrzeć do komentarza odnośnie najważniejszych przepisów, dotyczących np. odpowiedzialności kontraktowej, deliktowej, przedawnień itp. (to jest zadanie tylko dla najbardziej aktywnych)

To w zupełności wystarczy. Jeśli zaczniecie się bawić w jakieś metodyki, to nie wystarczy Wam czasu, a sporo informacji i tak Wam wyleci z głowy przez to uczenie się pamięciowe ustaw do testu. Na egzaminie jest dostęp do komentarzy i orzecznictwa, więc sobie z tym jakoś poradzicie. To jest egzamin, na którym musicie się popisać kojarzeniem faktów (chociaż najczęściej konkretne przepisy przewijają się w kazusach i należy zajrzeć tylko do komentarzy i orzecznictwa) i umiejętnością formalnego konstruowania pism procesowych i umów.
 
A wiesz to z doświadczenia (zdawałeś już?) Czy tylko przypuszczasz?
 
Wiem z doświadczenia. Oczywiście nie ma pewności, czy poziom zadań podczas tegorocznego egzaminu będzie taki sam jak w ubiegłym roku, ale nie powinno się tutaj nic zmienić. Nie wierzę w to, żeby znajomość rozważań z metodyk pracy sędziego była warunkiem sine qua non do zdania egzaminu radcowskiego. Oczywiście jest rozpiętość ocen pozytywnych 3-6, tak więc im więcej ktoś przeczyta tym ma teoretyczną szansę na lepszą ocenę, ale to może być właśnie tylko teoria.

Najlepiej byłoby mieć ze sobą dużą liczbę różnych komentarzy. Myślę jednak, że najważniejsze są te z lexa, bo na tym programie pracują sędziowie i pewnie będą kierowali się orzecznictwem i komentarzami dostępnymi właśnie tam.

Moim zdaniem należy się teraz skupić na książkach o apelacji cywilnej i karnej (szczególnie odnośnie zarzutów). Trzy miesiące przed egzaminem na poważną naukę wystarczy. Dwa miesiące zajmie przygotowanie ustaw do testu. Później - miesiąc przed egzaminem czytacie ile się da wzorów pism procesowych i umów i powtarzacie już tylko wyrywkowo ustawy do testu.

Oczywiście w konkretnych przypadkach może się okazać, że ktoś potrzebuje więcej czasu na ustawy, ale to już trzeba samemu znać siebie i swoje możliwości. Nie wierzcie w te informacje o min. półrocznym czasie przygotowań.

Poza tym test w tym roku wcale nie był taki trudny. Nie warto zagłębiać się we wszystkie ustawy z jednakowym natężeniem umysłu. Mniej ważne ustawy przegląda się tylko i zaznacza co ważniejsze kwestie (organy, terminy, jakieś nietypowe regulacje). Można sobie poradzić, wierzcie mi.

Niezależnie jednak od tego mogą stać się różne rzeczy - trudniejszy test, kazusy, jakiś udziwniony stan faktyczny (jak w zeszłym roku na cywilnym). Wtedy trzeba liczyć na swoje mocne nerwy i nie panikować!

Jedno jest pewne - uważajcie na czytanie całych komentarzy i metodyk, żeby nie okazało się, iż czasu na naukę do testu i pisma procesowe pozostało zbyt mało.
 
Mam obie metodyki i sobie je chwalę. Skompresowana wiedza podparta kilkoma orzeczeniami. Warto zobaczyć, zwłaszcza że jest dobrze napisana i człowiek nie zasypia po 5 stronach.

Ostatnio nabyłem też książeczkę „Apelacja Karna” Kazimierza Łojewskiego bo było to niestety jedyne sensowne opracowanie na ten temat jakie widziałem.

W weekend byłem w czytelni UAM i przeglądałem wzory apelacji w cywilnym i karnym oraz aktów oskarżenia. Jeśli chodzi o poziom to tragedia, 90% wzorów można streścić jako „zaskarżam wyrok w całości bo mi się nie podoba”. Robione chyba bardziej pod studentów niż praktyków. Nigdzie nie widziałem żadnych bardziej skomplikowanych zarzutów przypominających chociaż w minimalnym stopniu to co trzeba było napisać w zeszłym roku na egzaminie.

Komentarze przeglądałem ale tylko i wyłącznie co do najważniejszych przepisów odnośnie apelacji. Na więcej nie ma czasu. Podobnie jak orzecznictwo. Chciałem sobie wydrukować z lexa same tezy orzeczeń do apelacji cywilnej i wyszło tego 389 stron czcionką Times r. 10. Na dłuższą metę mija się to z celem.

Myślę, że będzie ok :)
 
Co do wzorów pism, to mogę polecić Prawo gospodarcze z serii Warszawski Zbiór Pism, Apelacja karna Łojewskiego jest rzeczywiście dobrą pozycją, uważam, że warta zainteresowania jest jeszcze książka M.Manowskiej (wyd. LexisNexis) Postępowanie-cywilne - seria Aplikacje.

Uważam, że to co napisał kolega FrankF jest rozsądne. Nie sposób wkuć (dosłownie) wszystkiego, nawet jeśli przeczytamy 100 pozycji :)

Przyznam, że czytam i trochę komentarzy i orzecznictwa (ale to na zasadzie przywołąnia w książkach). Już wiem, że nie warto czytać komentarzy w całości - dużo czasu to zajmuje...

Umowy ... te są dla mnie o tyle problematyczne, że się tym w ogóle nie zajmuję, więc .. trzeba niejako je wklepać na pamięć. A tego nie lubię - to trochę jak nauka wiersza. Ale kto wie, może znajdę sposób ...

Pozdrawiam

Wszelkie uwagi mile widziane :wink:
 
A tak z ciekawości - czy ktoś przeglądał metodykę pracy sędziego s. admin? Warto w ogóle zaglądać?
 
Najgorszy dla aplikanta radcowskiego jest egzamin z prawa karnego. Dlatego warto czytać o apelacji (zarzutach), ale także skupiać się na wzorach pism. Wiele może okazać się prostymi, ale zauważcie, że w ubiegłym roku wystarczyło podnieść błąd w ustaleniach faktycznych i opisać, że trzeci facet - wbrew stanowisku Sądu I instancji - uczestniczył w zajściu, nie stał jak kołek, tylko odstraszał ludzi, którzy potencjalnie mogliby pomóc temu pobitemu. Jeden zarzut, dobry wniosek (o przekazanie do ponownego rozpoznania, a nie o zmianę) i trójka lub czwórka w kieszeni. Moim zdaniem nie warto się na egzaminie popisywać. Ci, którzy chcieli sporządzić piękną umowę, dowiedzieli się o różnych błędach. Wiadomo - im więcej napiszesz, tym więcej można zakwestionować. Ludzie, którzy pisali najprostszą umowę bez udziwnień, dostawali natomiast dobre i bardzo dobre oceny. Egzamin należy napisać tak, żeby go zdać, a nie ryzykować. Popisywać swoją wiedzą można się później, przed prawdziwym sądem, który nie powinien kierować się "kluczem ministerialnym".

Co do wzorów umów, to warto oczywiście zapoznać się z nienazwanymi, bo tego raczej człowiek sam na poczekaniu nie wymyśli, a też nie będzie można skąd czerpać informacji, bo w kodeksie nic nie będzie na ten temat. Natomiast większość umów kodeksowych jest do zrobienia bez wkuwania ich na pamięć. W prawie każdej umowie można zastosować stałe klauzule (odsetki, kary umowne, arbitraż, właściwość miejscowa sądu itp). Resztę człowiek doda, czytając zapisy kodeksu. Poza tym w samym kazusie egzaminacyjnym jest napisane, co ma się znaleźć w takiej umowie, tak więc nie ma strachu, że człowiek o czymś zapomni :wink:

To co pisze brzmi niby pięknie, ale oczywiście nie należy zapominać, że jest to egzamin zawodowy, państwowy i wszystkiego z kodeksu się nie spisze. Trzeba umieć kojarzyć fakty, dopasowywać je do przepisów. Tu oczywiście będzie premiowane nasze doświadczenie zawodowe.

Prawda jest jednak taka, że w tym roku zdających rozłożyły głównie dwie rzeczy:
1. Karne i błąd w ustaleniach faktycznych, a poza tym kwestia współuczestnictwa, a nie pomocnictwa przy bójce lub pobiciu. Tu rzeczywiście część zdających szła w kierunku pomocnictwa (w tym i ja, choć podniosłem zarzut błędu w ustaleniach faktycznych i to mnie uratowało). Należy bardzo dokładnie czytać uzasadnienie wyroku. Patrzeć na przepisy, na które powołuje się sąd i doczytywać wszystko w komentarzu. Gdyby zdając zajrzeli do komentarza do art. 158 KK, to nie mieliby wątpliwości, że w kazusie może być mowa tylko o współuczestnictwie, a nie o pomocnictwie. Zwracajcie więc uwagę na wszystkie przepisy, o których pisze sąd, a nie tylko na te, które odruchowo przyjdą Wam do głowy.

2. Gospodarcze - rodzaj umowy agencyjne. Część widziała w kazusie umowę pełnomocniczą, a część pośredniczą. Moim skromnym zdaniem z kazusu bardziej wynikała wola klienta do udzielenia pełnomocnictwa agentowi, ale jak widać coś musiało być na rzeczy, skoro umowy pośrednicze były uwzględnianie przez komisję II stopnia.

Należy się więc liczyć na egzaminie z pewnymi wątpliwościami, ale też nie można demonizować tego egzaminu i twierdzić, że aby zdać, człowiek musi siedzieć w książkach przez pół roku bez przerwy.
 
Ostatnia edycja:
Zgadzam się z FrankF, choć nie przesadzałabym z wkuwaniem umów nienazwanych. Nie sądzę żeby wymyślili jakąś kompletnie zakręconą umowę nienazwaną. Ja sobie po prostu trochę te umowy czytałam (ale chyba w sumie na tym się koncentrowałam najmniej), żeby mniej więcej się zorientować jakie klauzule do jakiego typu umowy. Choć na egz jest wskazane co trzeba zawrzeć w umowie, na wiele więcej nie ma czasu.

Co do komentarzy - tak jak napisał FrankF - tylko zagadnienia, które mogą rodzić wątpliwości + to co się może przydać np z kpc do pozwu/ apelacji - wps, właściwość sądu, przekształcenia podmiotowe, bo na egzaminie nie ma czasu by się w to zagłębiać. Aha, i jeszcze warto poczytać o odsetkach.
 
Bardzo Wam dziękuję. Każda dobra rada jest teraz dobra ;) Staram się nie panikować i podchodzić do nauki rozsądnie. Ale ... sami rozumiecie. Wasze rady na pewno wezmę sobie do serca. Teraz czytam kc - trochę z komentarza, potem chyba polecę ustawy blokami - i może w ramach "rozrywki" i urozmaicenia - co tydzień inny rodzaj umowy - tak do szlifowania. Może nie będzie tak źle, chociaż ... stres w oczach, dusza na ramieniu a nastrój... taki sobie. Dzięki wielkie- raz jeszcze!
 
Poznańscy aplikanci dostali na swoje skrzynki emailowe ofertę sygnowaną***moderacja***Nie wiem czy uczestnictwo gwarantuje zdanie egzaminu również w innych izbach, może warto się dowiedzieć.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
ZnaFca napisał:
Poznańscy aplikanci dostali na swoje skrzynki emailowe ofertę sygnowaną przez***moderacja**** Nie wiem czy uczestnictwo gwarantuje zdanie egzaminu również w innych izbach, może warto się dowiedzieć.

To chyba jakiś żart. Poznańscy (i nie tylko) aplikanci powinni zostać przygotowani tak dobrze podczas szkolenia aplikacyjnego (płatnego!), że niezdanie egzaminu końcowego powinno graniczyć z cudem!
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Czy poziom szkolenia w izbach innych (ja jestem z warszawskiej) jest równie "wysoki"? U nas tez połowa biega na kursy ... Szkoda gadać :-( Trzeba zdać ten egzamin i o tej całej pseudo-aplikacji szybko zapomnieć
 
Helenka11 napisał:
Czy poziom szkolenia w izbach innych (ja jestem z warszawskiej) jest równie "wysoki"? U nas tez połowa biega na kursy ... Szkoda gadać :-( Trzeba zdać ten egzamin i o tej całej pseudo-aplikacji szybko zapomnieć

W Poznaniu jest tak "wysoki", że 2/3 - 3/4 aplikantów w ogóle na zajęciach się nie pojawia. Normą jest podpisywanie listy (nie)obecności za kilka nieobecnych osób, w tym celu używamy różnych długopisów, spryciarze z nas. Izba zupełnie wszystko olewa, w ciągu 4 lat tylko raz dostaliśmy op… gdy ktoś z wykładowców polazł się poskarżyć, że po przerwie została mu pusta sala. W tym roku Izba porzuciła już wszelkie pozory i na stałe wyekspediowała IV rok do sali, w której nie ma nawet tylu miejsc ile jest nazwisk na liście. Przygotowań do egzaminu zupełnie brak, ponoć w lutym coś mamy mieć ale to tylko dzięki naszym staraniom. Fakt, że w zeszłym roku nie zajęliśmy ostatniego miejsce pod względem oblewalności egzaminu końcowego oceniam w kategoriach cudu.
 
czy ktoś może coś więcej napisać o tym szkoleniu dla aplikantów z Poznania, ja jestem z innej izby ale chętnie wziąłbym udział w takim szkoleniu
 
A powiedzcie mi ilu , ile procent aplikantów z Poznania ma szanse nauczyć się zawodu w kancelarii.Tzn.ile tam pracuje albo chociaż gdzieś w dziale prawnym.
 
może napiszecie co to za szkolenie i kiedy ma się odbyć?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra