firma windykacyjna rząda zapłaty za czesne - pomocy

  • Autor wątku Autor wątku Zedi82
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Witam po jakimś czasie...
No więc napiszę jak się sprawy mają. Sprzeciw do sądu poszedł, jak już wspominałem. Niestety od mojego pracodawcy komornik ściągnął już 2 raty, pomimo mojej prośby na piśmie, by poczekał na ostateczną decyzję sądu.

Czy jest możliwe odzyskać te pieniądze, gdy się okaże, że sąd przyzna mi rację?

Dzisiaj dostałem z sądu pismo, w którym mam 7 dni na udokumentowanie, że faktycznie nie mieszkałem pod adresem, którzy podali bandyci ze znanej i lubianej firmy windykacyjnej...

Czy wystarczy xero dowodu osobistego, czy trzeba coś więcej?
 
A wiecie co oznacza skrót KGPN???
Każdy Głupek Płaci Nam:D
 
Witam wszystkich.
Mam podobny problem, co prawie wszyscy powyżsi forumowicze, tyle ze jestem w jego wczesnym stadium i proszę o rade.
Mianowicie zaczelem studia zaoczne w roku 2009 i pierwszy rok ukonczylem, wszystko mialem zaplacone itd. Po tym roku wzialem dziekanke piszac w podaniu ze biore ja z powodu trudnej sytuacji finansowej. po dziekance wrocilem na drugi rok studiow, przez pierwszy semestr w miare jeszcze chodzilem na zajecia, w drugim juz mnie praktycznie nie widzieli, jednak idiota nic nie napisalem do uczelni ze rezygnuje itd... na poczatku wakacji dostalem list od uczelni ze jestem im winien za dwa semestry 4 tys złotych...
Moje głowne pytanie to czy zaczac powoli kabinowac ta kase, czy szukac rozwiazania zeby tego uniknac? Najbardziej obawiam sie tego, ze jesli bede czekal na przedawnienie tej sprawy, firma zalatwi to szybciej niz w ciagu 2 lat i bede musial zaplacic sporo sporo wiecej. Dodam jeszcze ze mieszkam caly czas pod adresem gdzie jestem zameldowany.
Prosze o jakies wskazowki. pozdrawiam
 
Szanowni Państwo

Własnie wygrałam sprawę z powództwa KGPN przeciwko mnie za przedawnione zobowiazanie za studia :brawo:.za kare musieli zapłacic jeszcze zrot kosztów zastepstwa procesowego.W razie pytań i problemem z napisaniem sprzeciwu od pozwu służę pomocą .
 
Witam.Również mam problemy z firmą KGPN ,mianowicie nie zapłaciłem za studia za 2 misiące po mojej rezygnacji było to w 2004 r.od 2010 otrzymuje od tej firmy KGPN wezwania do zapłaty oczywiscie nie polecone,a tu dzisiaj otrzymuje pismo od komornika sądowego o wszczęciu postępowania egzekucyjnego.komornik zawiadamia,że na wniosek wierzyciela:KGPN sp z.o.o dawniej KGPN doradztwo finansowo-prawne M kalisz,zostało wszczete postępowanie egzekucyjne na podstawie tytułu wykonawczego:Sądu rejonowego w lublinie,16 wydział cywilny sygn akt... z dnia 20-06-2012 w celu wyegzekwowania od dłużnika nastepujących naleznosci:1)pretensja główna 704,55 2)odsetki wyliczone na dzień 25,09,2012 31,05 3)koszty procesu 213,75 4)koszty wniosku adwokackiego 45 zł z czym komornik blokuje mi konto bankowe.Wczesniej żadnych pism nie otrzymywałem czy to z sądu czy od kogokolwiek ,że sprawa poszła do sądu,proszę o pomoc i poradę co zrobić z góry dzięki.
 
"Wczesniej żadnych pism nie otrzymywałem czy to z sądu czy od kogokolwiek ,że sprawa poszła do sądu,proszę o pomoc i poradę co zrobić z góry dzięki."
czy zmieniałeś miejsce zameldowania?
 
przed pismem o wszczęciu postępowania egzekucyjnego powinieneś otrzymać "nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym" od którego w przeciągu 14 dni podnosi się "przedawnienie". Jeżeli nie zmieniałeś*miejsca zamieszkania to albo nie odebrałeś jakiegoś*pisma sądowego (było awizowane a potem zostało odesłane, a sąd uznał za "doręczone"), lub ktoś odebrał to pismo za Ciebie, ale Tobie o tym nie powiedział.
W każdym razie jeżeli nie doręczono pisma skutecznie, to nie mogłeś się do niego ustosunkować - uznać dlug lub wnieść sprzeciw podnosząc przedawnienie.

Teraz pozostaje Tobie szybko napisać do sądu wniosek o przywrócenie terminu do składania sprzeciwu oraz sam sprzeciw (podnosząc przedawnienie).
więcej w wątku http://forumprawne.org/windykacja/1...resco-investments-s-r-l-czy-przedawniony.html
od 98 postu (takich jak Ty - z niedoręczoną korespondencją jest więcej - ja właśnie kilka dni temu "wygrałam" przyjęcie sprzeciwu do nakazu zapłaty (przedawniony dług) wysłanego w lutym na adres pod którym nie przebywaliśmy od 2007 roku) - o egzekucji dowiedzieliśmy się*29 sierpnia po blokadzie na koncie założoną*przez komornika.
 
Witam.
A ja zmieniłem miejsce zameldowania już kilka lat temu. Wczoraj dowiedziałem się, że w zeszłym tygodniu, do mieszkania, gdzie byłem zameldowany, przyszło pismo z Sądu w Lublinie. Oczywiście osoba aktualnie zamieszkująca to miejsce, pisma nie przyjęła, a listonosz zapewne na zwrotce do Sądu napisał, że adresat już nie mieszka pod podanym adresem.
Co teraz?
Wcześniejsze pisma, które były po prostu wrzucane do skrzynki mojego poprzedniego mieszkania, zostawały mi grzecznościowo przekazywane. Listu poleconego nikt za mnie nie odbierze...
 
To zależy, jeśli list wrócił z adnotacją iż tam nie mieszkasz to sąd będzie ustalał Twój aktualny adres i tam wyśle nakaz a jeśli dzielny listonosz zbagatelizował to że tam nie mieszkasz i nie podał tego na zwrotce zostanie zasądzone doręczenie po nie odbieraniu listu.
 
Eeee nie Sąd a KGPN ustali obecny adres zameldowania następnie prześle to do Sądu natomiast Ciebie obciąży kwota za tą usługę wysokości 32 zł. Ja to przerabiałam. Gdy otrzymałam dokumenty z Sadu na aktualny adres odebrałam a adwokat napisał odwołanie. Sąd to uznał przyznał mi racje co do przedawnienia "długu" (którego tak naprawdę nie ma ale to rozstrzygnie Sąd w odrębnym postępowaniu bo tego tak nie zostawię) kosztami postępowania i zastępstwa procesowego obciążył KGPN.
 
No dobrze. Tylko, że ja teoretycznie o tych pismach nic nie wiem. Mieszkanie sprzedałem i się wyprowadziłem - co za tym idzie zmieniłem też adres zameldowania. Czyli, że w praktyce sprawa toczyć się może w sądzie bez mojego udziału? Nie wiem za bardzo co robić.
 
Teraz nie robisz nic, czekasz aż ustalą Twój aktualny adres zameldowania następnie grzecznie odbierasz dokumenty z sądu (ale tylko wyłącznie z sądu a nie od KGPN!!!). Sprawa w sadzi nie może toczyć się bez Ciebie no chyba że udowodnią Ci że odmówiłeś przyjęcia poleconego, ale z tego co piszesz to nie możliwe.
 
Ludki!

Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale wniesienie "sprzeciwu od nakazu zapłaty" (co oczywiście należy zrobić) ze względu na przedawnienie rzekomego "długu", wcale nie oznacza zakończenia sprawy, nawet jeśli sąd przyzna wam rację. W tej sytuacji bowiem kgpn wycofuje swój pozew, ale najczęściej bez zrzeczenia się roszczenia (tak było w moim przypadku), co oznacza, że ów "dług" dalej będzie sobie krążył i nad wami wisiał i za kilka lat znowu pewnie zostaniecie nim postraszeni. Tyle że już przez kolejną cwaniacką firmę windykacyjną, której kgpn odsprzeda wasz "dług". Już nie wspomnę o tym, że owi bandyccy windykatorzy mogą was podać do krajowego rejestru dłużników, uprzykrzając niektórym z was życie... Czy uważacie też, że te wszystkie firmy windykacyjne to takie uczciwe są? Następnym razem możecie dostać wezwania na jakieś stare adresy zameldowania, pod którymi dawno już nie mieszkacie i nawet nie będziecie wiedzieli, że coś przyszło, a w efekcie uciekną wszystkie terminy odwołań, czas na wniesienie kolejnego sprzeciwu... I co wtedy?

Dlatego ja sama jedynego wyjścia z tej sytuacji i jej definitywnego zakończenia już teraz upatruję w powiadomieniu prokuratury/policji o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kgpn, tj. O próbie zwykłego wyłudzenia, bo inaczej tego się nie da nazwać. Myślę, że warto też zainteresować całą sprawą ministerstwo edukacji, media, tj. Dziennikarzy śledczych, itp. - najlepiej jak zrobi to jak największa liczba osób, od których kgpn próbuje wyłudzić teraz jakieś pieniądze za najczęsciej wieloletnie, dawno przedawnione, rzekome "długi". Niech się odpowiednie instytucje zainteresują tym szemranym procederem i wezmą za tych krętaczy, bo za kilka lat znowu możemy mieć wszyscy ten sam problem. I nawet jeśli policja/prokuratura umorzy swoje postępowania to będziemy mieć jakieś papierki, "podbitki", że coś się działo, które mogą się przydać podczas kolejnego epizodu tej sprawy (być może kolejny sąd nie pozwoli wówczas powodowi wycofać pozwu bez zrzeczenia się roszczenia, widząc z kim ma do czynienia i z jakim procederem).
Kolejna rzecz nad jaką warto się chyba zastanowić już po pozytywnym rozpatrzeniu przez sąd naszego sprzeciwu od nakazu zapłaty to sprawa o odszkodowanie przeciwko kgpn z tytułu poniesionych strat moralnych, itp (związanych np. Z wpisem do krd, nękaniem przez kgpn, zastraszającym tonem pism jakie od tego windykatora przychodziły, itd) - tyle, że to krok ryzykowny bo związany z kosztami, które poniesiemy w razie ewentualnej przegranej. Ale jeśli się uda uderzyć kgpn po kieszeni to da to tym cwaniaczkom do myślenia.

Pozdrawiam wszystkich nękanych przez kgpn
 
Witam wszystkich, jest to mój pierwszy post na forum. Zgadzam się z powyższą opinią. Krótko o mojej sprawie: W 2002 roku podpisałem dokumenty w celu rozpoczęcia studiów w WSSE w Warszawie, zapłaciłem wpisowe i czesne za pierwszy semestr (1000zł). Jeszcze przed rozpoczęciem studiów napisałem rezygnację i prośbę o zwrot czesnego. Wpisowe przepadło, natomiast czesne uczelnia przelała mi na konto. Zwrot czesnego jest dla mnie jednoznaczny, uczelnia przyjęła moją rezygnację. Temat mojej przygody z WSSE w Warszawie uważałem za zamknięty. Jakież było moje zdziwienie, gdy po 9 latach otrzymałem upomnienia, a następnie wezwanie do zapłaty z odsetkami za drugi semestr studiów w WSSE w Warszawie!!!. Rzekomy dług przejęła firma KGPN, która skierowała pozew o zapłatę do słynnego już E-Sądu w Lublinie. W chwili obecnej prawnik przygotowuje sprzeciw. Wisi nad moją głową 3000zł plus ew. dalsze koszty sądowe.
Co dalej? liczę oczywiście że wygram sprawę w Sądzie. Czuję się trochę jak Józef K, ale będę walczył.
A teraz do sedna: Myślę nad prawno-karnym aspektem działalności uczelni i windykatora. Jeżeli ktoś domaga się w procesie cywilnym należności które faktycznie nie istnieją, to jeszcze nie popełnia przestępstwa. Jeżeli jednak ktoś wcześniej zniszczył lub ukrył dokumenty mające znaczenie prawne (pismo o rezygnacji z nauki i dowód zwrotu czesnego) usiłując od tzw. frajera wyłudzić pieniądze, to ewidentnie popełnia przestępstwo z art. 286 ar 1 kk, 276 kk przy zast. art. 11 par 2 kk. Nie wiem kto w tym przypadku popełnił to przestępstwo, czy uczelnia sprzedając dług nieświadomemu windykatorowi, czy też firma windykacyjna, która z premedytacją, świadomie wyłudza rzekomą wierzytelność. Myślę że będzie to problem dla prokuratury i policji.
Liczę na Wasz odzew w tej sprawie, reakcję innych pokrzywdzonych i kontakt ze mną poprzez szanownego Administratora forum. Z tego co widzę pokrzywdzonych przez KSSE i KGPN jest wielu. Razem możemy coś zdziałać, w pojedynkę będzie trudniej. Jeśli błądzę, proszę mnie o tym uświadomić, nie jestem prawnikiem z zawodu, chociaż stosuję prawo. Mój link jest prywatna opinią, opisana sprawa jest autentyczna, ja nikogo nie chcę naciągać.
 
To jest tak, że te wszystkie "pseudo" uczelnie mają burdel w papierach i odsprzedają nasze długi za kilka złotych. Trzepią na tym kasę, a kgpn ściga ludzi z nadzieją, że ktoś zapłaci. Śmieszne są te ich liściki. Pełno ostatecznych przedsądowych, jakieś anonimy z prośbą kontaktu, smsy, telefony, itp. Jak się do mnie zgłosili w lipcu 2010 to też się wystraszyłem, ale jak to się mówi "Google prawdę Ci powie" i olałem przyjemniaczków ciepłym moczem. Stety nasz kontakt urwał się prawie rok temu :( (W sumie ich kontakt :D) Za każdym razem jak dzwonili to krótka piłka:
- Czy zamierza Pan zapłacić?
- Nie!
- To proszę czekać na pismo z sądu
- Spoko, już nie mogę się doczekać...

Dodam, że mój dług przedawnił się w czerwcu tego roku, więc gdyby się pospieszyli to byłbym w d..ie. Niestety teraz ich próby wyłudzenia będą cienkie jak sik pająka. Może już skrobią jakąś sądówkę, ale na ich nieszczęście nie zmieniam adresu :cool: I to by było na tyle przygód.

PS Pozdrawiam również Panią Ewelinę z kgpn i przepraszam, że niestety nie odezwałem się na jej prośbę pilnego kontaktu. Kto wie, może wyszłoby z tego coś więcej :serce:
 
Ostatnia edycja:
U mnie już minęło 10 lat od chwili zapisania się do szkoły... Zapisania - się i na tym skończyła się moja przygoda z Tą pseudo uczelnią. Ech- że im przez ten czas tusz z papierów nie wyparował... Nie wiem czy ktoś jest taki stary jak ja, ale w "tamtych" czasach nawet umowa nie była podpisywana, tylko jakieś karteczki mi dali...
 
Witam.
Kilka miesięcy temu też dostałam nakaz zapłaty z EPU. Na szczęście odkryłam to forum, dzięki Wam wniosłam sprzeciw i (dopiero) w zeszłym tyg. sprawa została skierowana do sądu rejonowego. Niestety nie mogłam odebrać zawiadomienia o rozprawie przesłanego przez sąd rejonowy, bo przebywałam w tym czasie w szpitalu (do rąk własnych tylko i wyłącznie.. do tego list przyszedł do miejsca zameldowania, a nie zamieszkania, mimo że odp. z EPU przyszła pod aktualny adres i sprawa miałaby odbyć się we właściwym sądzie rejonowym..) i zostało odesłane przez pocztę (bez zdnotacji, że nie mieszkam pod tym adresem - pani na poczcie powiedziała, że nie może opisać listu z sądu ?!!). Tymczasem przyszło kolejne pismo z sądu z informacją o wycofaniu pozwu przez KPNG bez zrzeczenia się roszczenia. KPNG chce natomiast zwrotu połowy kosztów sądowych. Wyczytałam już na forum, że w tym przypadku nie mam nic do powiedzenia w kwestii wycofania pozwu, ale co z tymi kosztami? W pozwie pozycja kosztów sądowych to 29pln, ale dlaczego miałabym cokolwiek płacić, skoro mieli świadomość, że dług jest przedawniony. Ponadto w pozwie jest jeszcze zwrot kosztów zastępstwa procesowego. Czy pod hasłem "połowa kosztów sądowych" nie kryje się to zastępstwo? Tutaj kwota jest już bardziej dotkliwa.. Jaka jest zasada przyznania tych kosztów? Dodam, że pisząc pozew ja też wnosiłam o zasądzenie kosztów sądowych.
 
Ja mam ten sam problem, ale u mnie nie minely 2 lata jeszcze i nie wiem co mam zrobic.
Zapisalem sie na studia w 2010r. w pazdzierniku (nie pamietam czy podpisywalem jakas umowe czy tez nie), wiem natomiast, ze trzeba bylo zaplacic wpisowe ok. 500zł. W lutym 2011 przyszedl do mnie list z uczelni, ze zostaje skreslony z listy studentow. Powodem bylo nie odebranie legitymacji, indeksu i nie podpisanie slubowania. Szczerze mowiac to po daniu wpisowego nie bylem juz nigdy wiecej na tejże uczelni. Wczoraj tj. 27 listopad 2012 przyszedl list, ze musze zaplacic ponad 1300zł i mam na to 7 dni, jak tego nie zrobie to sprawa trafi do sadu.
U mnie jest ten problem, ze sprawa sie nie przedawnila i nie mam pojecia co poczac w tej sprawie
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra