firma windykacyjna żąda zapłaty za czesne - pomocy - cz II

  • Autor wątku Autor wątku omega-19
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
fusss napisał:
Witam!
Miałem wczoraj mieć rozprawę z KGPN w sprawie długu z 2009 w sądzie rejonowym w gliwicach, okazało się, że przedwczoraj Wysoki Sąd ustalił że rozprawa się nie odbędzie ze względów proceduralnych i niestety nie mieli mnie jak poinformować żebym nie przyjeżdzał. Ja na rozprawe wstawiłem się punktualnie ale zostałem odesłany do domu z niczym, przejechałem się tylko 100km i postałem w gliwickich korkach... Masakra!!

Miał ktoś może już rozprawę z KGPN w październiku i może pochwalić się jakimś wyrokiem? Pozdrawiam

Z 2009? oczywiście masz świadomość, że zgodnie z nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym z 1.10.2014 roszczenia uczelni przedawniają się po 3 latach?. W Twoim wypadku przedawniło się w 2012.
Dziwne, że KGPN nie wycofało pozwu tylko się pcha w koszta :o
 
Ja czekam. Mam termin w SO na 22 pazdziernika. Sie zobaczy jak wyglądac to cos bedzie :))
 
Iguana_6150 napisał:
Art.32
Do umów w sprawie warunków odpłatności za studia lub usługi edukacyjne, o
których mowa w art. 99 ust. 1 ustawy, o której mowa w art. 1, zawartych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy stosuje się przepis art. 160a ust. 7 ustawy, o której mowa w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą.

Czy ktoś ten zapis (o tym, że nowelizacja będzie działać wstecz) znalazł w samej ustawie? Bo ja nie. A przydałoby się ponieważ Okręgowy za 3 tyg.

Pozdrawiam,
 
gooffy napisał:
Czy ktoś ten zapis (o tym, że nowelizacja będzie działać wstecz) znalazł w samej ustawie? Bo ja nie. A przydałoby się ponieważ Okręgowy za 3 tyg.
Spokojnie, jest zapis, że przepisy niniejszej ustawy mają zastosowanie również do umów zawartych przed jej wejściem w życie.
 
Witam, ja wczoraj dostałam pismo z ostatecznym wezwaniem do zapłaty za zobowiązanie z 2006 roku. W czerwcu złożyłam dokumenty na uczelnię, ale nie rozpoczęłam tam nauki (nawet nie dostarczyłam pozostałych dokumentów), wyjechałam w sierpniu za granicę i nie miałam wieści od tej uczelni aż do wczoraj. Chciałabym zaznaczyć, że podczas rozmowy zapytałam czy jeżeli nie rozpocznę nauki to będę musiała ponosić jakieś koszty i czy muszę wysłać do nich informację, że nie będę uczęszczała na zajęcia. Odpowiedź padła, że nie muszę ich informować o niczym. Nawet indeksu nie odebrałam. Zatem moje pytanie brzmi czy oni w ogóle mają prawo czegokolwiek ode mnie żądać. Nie chce przedawnienia, bo ja uważam, że nie jestem im nic winna. Doradźcie co zrobić.
 
anowiko napisał:
Nie chce przedawnienia
Co to znaczy nie chcesz przedawnienia? Ta instytucja powstała (tysiące lat temu) właśnie wyłącznie po to, by po długim okresie, pozwany nie musiał wykazywać, że ktoś coś twierdził inaczej, był jeszcze jakiś dokument, druga strona nie dotrzymała warunków itp., itd. Wystarczy powiedzieć, że roszczenie się przedawniło i otrzymuje się korzystny wyrok (oddalenie pozwu). Czyli użycie jednego zdania, wygłoszonego w dowolnym momencie postępowania sądowego, aż do zamknięcia rozprawy w drugiej instancji, przynosi ten sam efekt, co przeprowadzenie dowodu z przesłuchania nawet samego Jezusa.
Wyrok oddalający. Nie wierz w brednie różnych dziwnych roztropków ("hobbystów" prawa) wymyślone na forach internetowych (internet zniesie każdą głupotę), że istnieją, pod względem skutków prawnych, jakieś różne wyroki oddalające, np. bo przedawnienie, albo bo coś tam innego. Nie istnieją. Konkluzja, chciej tego przedawnienia.
 
Ostatnia edycja:
ok więc chcę tego przedawnienia. Zatem co mam teraz zrobić. Czekać, aż sprawa trafi do sądu i wnieść sprzeciw? Przepraszam, że pytam, ale jestem laikiem i pojęcia nie mam jak to się ma teraz odbyć. Może się tow wydać głupie, ale wolę głupie pytania, niż udawanie, że wszystko wiem.
I dziękuję za otworzenie oczu na przedawnienie.
 
anowiko napisał:
wolę głupie pytania
Pytanie wcale nie jest głupie, przeciwnie, trudno o mniej właściwe w danej sytuacji. Odpowiedź, tak dopóki nie zostanie przeciwko Tobie wszczęte postępowanie sądowe, nie masz nic do robienia. Po prostu odmawiaj zapłaty.
 
Jestem po Okręgówce. Powództwo oddalone. 2 letni okres przedawnienia. Nic o nowej ustawie nie wspomniała. Powiedziała, że nawet jakby okres przedawnienia był 10 letni - o czym nie ma mowy, to coś nie tak z "cesją mojego długu". Na koniec dodała: szkoda słów.

Dzięki wam za pomoc!
Robilee - Tobie X10 :)
 
Jak w temacie - dzisiaj miałam rozprawę w Rejonowym. Drugi raz, bo dwa lata temu też KGPN upominał się o kasę, ale sąd uznał przedawnienie dwuletnie i była chwila spokoju. Teraz upomnieli się argumentując, że termin przedawnienia to 10 lat. Studiowałam w 2006 w SWPS.

Sędzina zapytała mnie, o co wnoszę. A dodam, że mój sąd uznaje termin 10-cio letni teraz. Powołałam się na zmiany w ustawie i termin 3-letni, który obowiązuje wstecz. No i tak. Sędzina zrobiła wielkie oczy, kazała mi wyjść, bo musi to sprawdzić. Sprawdzała, poproszono mnie i podobno odnośnie tej ustawy poszło zapytanie do sądu najwyższego, bo sądy nie wiedzą teraz, jakie terminy przedawnień akceptować. Ostatecznie, po długiej batalii słownej sędzina zapytała, czy podpisałam umowę z uczelnią. Powiedziałam, że chyba tak, na logikę musiałam w końcu, bo pół roku tam studiowałam. No i ona na to, że nie ma tej umowy w papierach i w związku z tym, nie mogę skorzystać ze zmiany ustawy, bo ona się odnosi tylko do podpisanych umów. Mam dwa tygodnie na wniesienie dowodu - umowy. Masakra jakaś.

No i nasuwa mi się pytanie, że skoro nie ma umowy, to za co oni chcą pieniądze? Chatę przeszukałam, ale umowy brak. W papierach pozwowych tylko ślubowanie i zarządzenia, na których nie ma mojego podpisu.

Co robić?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra