Fotoradary - c.d. c.d.

  • Autor wątku Autor wątku forg
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Tata powinien podać adresy osób, którym użyczył swój pojazd. Wtedy ITD powinno dążyć do ustalenia kto faktycznie popełnił wykroczenie przekroczenia prędkości. Jeśli fotoradar zrobił zdjęcie od tyłu i kierującego nie widać to nie ma się czym przejmować bo nałożenie grzywny w takim przypadku jest niezwykle trudne.
 
Witam.
Czytalem wiele postow z tych kilku watkow ale mam pytanie:

Pare dni temu przyszedl do nas list z ITD o przekroczeniu, list jest adresowany do mojej siostry jako wlascicielki auta.
Do zdarzenia wg listu doszlo jakies 3 miesiace temu i nie pamietamy kto prowadził: siostra, ja czy mama o ile w ogole wtedy ktos z nas tamtedy jechal.

Zdjecie o ile prawdziwe mogło jedynie zostac wykonane przez nieoznakowany pojazd ITD (pewnie te nowe Fordy lub Insignie), poniewaz w tym miejscu nie ma fotoradarow stacjonarnych.

1. Czy siostra musi kogos wskazac, tymbardziej ze nie mamy pewnosci kto wtedy prowadzil (w przepisach chyba jest ze nie trzeba "donosic" na bliska rodzine).
2. Slyszalem, ze ITD nie moze kierowac wnioskow do sadu czy tam nie moze dochodzic ustaleń kto na prawde kierował. Jak jest w tym momencie ?
 
Napisz wniosek o udostępnienie fotki. Uzasadnij .
 
i nie zapomnij zaadresować "na Berdyczów" :cool:
 
Ja czekam ponad pół roku, ale mam nadzieję, że coś się wreszcie ruszy na moją korzyść. :beer:
 
witam, przeczytałem od połowy (30 stron) tego tematu, ale bardzo mało jest informacji dot. zdjęcia "od tyłu". Jak wygląda sprawa, jeżeli po 3 miesiącach przychodzi pismo a nie pamiętam kto wtedy kierował autem - przynajmniej 3 osoby korzystają z tego auta.
 
właśnie bardzo dużo jest informacji w kwestii zdjęc "od tyłu"... jakoś słabo czytałeś
 
Witam

Trochę poczytałam o różnych dziwnych sytuacjach związanych z fotoradarami, ale nie mogę doszukać się rozwiązania mojego problemu. Mianowicie po zakończeniu pracy w pewnej firmie (wiązała mnie umowa zlecenie) nagle przyszły do mnie mandaty ze zdjęciami z fotoradarów, gdzie widać jedynie tył samochodu. "Były" pracodawca podał mnie jako sprawcę wykroczeń. Prawda jest taka, że w tym czasie auto prowadził inny pracownik. Jak udowodnić swoją niewinność w przypadku gdy zarówno ja jak i pracodawca nie mamy jakichkolwiek dowodów na to, kto wtedy keirował pojazdem? (brak gps, kilometrówki, itp). Czy muszę odpowiadać na wezwania Straży Miejskiej? Czy istnieje jakiś wzór odwołania? Kto w tym przypadku powinien się tłumaczyć władzom i w jaki sposób?
Co mam zrobić aby zdjęto ze mnie podejrzenia?
 
Wyślij im oświadczenie, że nic Ci nie wiadomo w tej sprawie, że nie kierowałeś w takim to a takim dniu, takim, a takim samochodem. Koniec. Kropka.
 
raczej może być mało - zapewne dostanie skazujący nakazowy... :rolleyes:

ja bym zrobił inaczej - napisał, owszem wyjaśnienie
w wyjaśnieniu: owszem, byłem JEDNYM z użytkowników pojazdu w danym czasie, autem jeżdżono w firmie - chcesz pomóc bardzo bardzo - jednak ze względu na brak zdjęcia nie możesz... nie mniej jednak oświadczasz, że auto mieli w użytkowaniu również: (tu podajesz dane Właściciela firmy, imię nazwisko i adres - mam nadzieję, że masz)

możesz oczywiście podać jeszcze któregoś z ówczesnych pracowników, ale nie musisz - w mojej opinii Własciciel wystarczy

co się dzieje dalej: zapewne SM kieruje do sądu (tak czy tak, niestety) wniosek o ukaranie - zostajesz nakazowo ukarany

składasz sprzeciw

dochodzi do rozprawy na zasadach ogólnych, gdzie bierzesz udział (Właściciel zepewne także, bo zostanie wezwany)

przed sądem mówisz dokładnie to samo:
- chciałem pomóc, ale nie mogę (nie ma wizerunku)
- auto użytkowali w tym czasie: ja, Włssciciel, ...

obstawiam, że Sędzia uniewinni :D
 
Mam problem z fotoradarem. Prawdopodobnie temat był już poruszany ale brak mi czasu na szukanie podobnego wątku. Pytam więc i proszę o podpowiedź. Opisywana sytuacja miała miejsce w grudniu 2013 roku. Ja i kolega prowadziliśmy auto służbowe - ja byłem dysponentem. Kilka dni temu zostałem wezwany do odbioru informacji o przekroczeniu prędkości o 26 km/h. W zakładzie pracy przekazano mi oryginał pisma (pismo nie podaje kwoty o raz ilości punktów a tylko wskazuje na potrzebę podania kierowcy pojazdu w tym dniu). Odbiór pisma potwierdziłem . Powiedziano mi że reszta należy do mnie i to ja mam osobiście napisać do inspektora drogowego podając siebie jako - sam nie wiem chyba kierowcę. Pytanie moje brzmi czy mam taki obowiązek i jeśli tego nie zrobię czy grożą mi konsekwencje prawne. Co do tego kto wtedy prowadził to nie wiem. Zdjęcia nie mam- tak naprawdę o prócz zawiadomienia nie ma nic. Sytuacja jest na tyle zagmatwana że właścicielem jest lizingodawca użytkownikiem moja firma a ja w tym dniu byłem dysponentem. Co powinienem robić jakim mam czas na odpowiedź w piśmie jest 7 dni, ale ta data już dawno przeminęła to nie z mojej winy ja pismo otrzymałem 5 dni temu. Nic nie robiłem bo myślałem że moja firma poda mnie ale ona scedowała to na mnie. Proszę o pomoc i z góry dziękuję.
 
Ostatnia edycja:
hmm, nie masz czasu czytać - i zakładasz, że ktoś będzie miał czas pisać (co było już zresztą wiele razy napisane?)
 
lopior
firma ma podać dla ITD informacje komu został powierzony pojazd, a nie Ty. Następnie z ITD dostaniesz pismo z pytaniem czy to Ty prowadziłeś w danym dniu i czasie. Dopiero wtedy będziesz mógł się wykazać swoją wiedzą na ten temat. Na dzień dzisiejszy to właściciela ścigają, a nie Ciebie.
 
laurqnia napisał:
Pracodawca juz podal mnie jako sprawce.
No to czekaj na korespondencję. To nie będzie mandat, ani wyrok. Będą pytać czy to Ty prowadziłeś i czy się przyznajesz...........
 
Odnośnie Pana mattyach - no cóż mogę tylko przeprosić. Panu Janussz dziękuję za informację . Nie mnie jednak pracodawca z całą stanowczością twierdzi że on już dokonał swoich czynności i reszta jest moją sprawą. Ja zwróciłem uwagę że w piśmie jest wyraźnie napisane o wskazanie kierowcy i dlaczego mam się podkładać tym bardziej że nie jestem pewny czy na zarejestrowanym odcinku ja prowadziłem. Z tego co Pan Janussz mówi to nie jest moja sprawa na tą chwilę lecz pracodawcy. Co więc może się zdażyć jeśli ja się nie odezwę a pracodawca nie podał mnie jako kierowcy uważając że przekazanie tych papierów załatwia sprawę. Czy mogę z tego tytułu ponieś dodatkowe nieprzyjemności. Proszę jeszcze raz o odpowiedź. Trochę się bojem bo z jednej strony to nie będzie duża kwota mandatu ale dlaczego mam się podkładać nie uważając się za winnego. Z góry dziękuję za wszystkie wyjaśnienia. Pracodawca mój na pewno nie podał moich danych.
 
Wg mnie tutaj może być konflikt na linii pracownik - pracodawca. To pracodawca dostał wezwanie i to pracodawca powinien udzielić odpowiedzi. Znając życie pracodawca może mieć nieuzasadnione pretensję do pracownika, czyli Ciebie. Proponuję tę sprawę załatwić z pracodawcą, albo nie robić nic. W tym drugim przypadku to pracodawca dostanie po uszach. Nawet jeżeli pracodawca wskaże w swoim piśmie Ciebie, to Ty nie musisz tego potwierdzać jak nie pamiętasz kto prowadził i nie masz zdjęcia.
 
laurqnia napisał:
Pracodawca juz podal mnie jako sprawce.
Odpowiedz więc, że to nie Ty i podaj dane osoby która mogła kierować. Nie kierowała, ale mogła kierować w tym czasie i miejscu. Ona dostanie takie samo pismo i wskaże Ciebie. I kólko się zamyka. Dwóch osób nie można ukarać.
 
Janusz, nie wprowadzaj człowieka na minę...

jeżeli poda dane współpracownika (oczywiście prawdziwego), to naraża tegoż współpracownika na ewentualną (choć bardzo prawdopodobną) konieczność wizyty w sądzie jako świadka - musi mieć tego świadomość (on, a zwłaszcza również WSPÓŁPRACOWNIK), na umorzenie w nakazowym bym nie liczył, jeżeli już to na zaniechanie procedury przez ITD (to tez możliwe)

niby nic, ale świadkowi rozwala to cały dzień, plus stres w sądzie zeznawania (zeznawania niekoniecznie ze stanem faktycznym - tak przynajmniej wynika z posta tego co mu się nie chce czytać)

a efekt może być różny - może ITD odpuszcza, ale SM/SG by nie odpuściło i skierowało wniosek o ukaranie
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra