harmattan napisał:
"Celem poprawienia bezpieczeństwa na drogach w Gminie postawiony zostanie fotoradar na przelotowych trasach. Zakładana liczba nałożonych mandatów 7.000 średnio po 100 zł"), że wojewoda apelował nieco wcześniej, by takich praktyk z ukrywaniem urządzeń nie stosować... Krótko mówiąc stwierdziłem, że nawet jeśli prawo nie zostało złamane, to coś tu jest nie do końca w porządku.
Jeśli więc moje podejrzenie jest słuszne i straż gminna, po mojej odmowie przyjęcia nałożonego przez nich mandatu karnego, nie skierowała wniosku do sądu o ukaranie mnie, to prawdopodobnie stanowi to przestępstwo z art. 231 §1 kk, zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3 (z tytułu niedopełnienia obowiązków ze szkodą dla interesu publicznego).
Dzisiaj wysłałem w tej sprawie stosowne zawiadomienie do prokuratury. Dam znać, jak się sytuacja rozwinie.
Rozwinie ona się tak : po odmowie przyjęcia mandatu, SM ponownie przeanalizowała wszelkie okoliczności, po czym doszła do wniosku, że wykroczenia faktycznie jednak nie było, gdyż w danym dniu panowały dobre warunki atmosferyczne, ruch (w tym pieszych) był niewielki, czyn nie był więc czynem społecznie szkodliwym, a więc nie był wykroczeniem. Wobec tego nie zdecydowano się na skierowanie sprawy do sądu, gdyż ten nie karze za przekroczenia prędkości, lecz za wykroczenia, o czym (byłego) podejrzanego zapomniano powiadomić.
Faktyczne przestępstwo tkwi gdzie indziej : w systemie, który zezwolił SM na pomiar prędkości, a na dodatek - o zgrozo - pozostawił grzywny do dyspozycji gminy. Tylko idiota mógł nie przewidzieć skutków, w postaci ustawiania znaków ograniczenia prędkości w miejscach, gdzie nie ma to merytorycznego uzasadnienia (np. poszerzenie obszaru "zabudowanego" o kilkaset dodatkowych metrów (za kilkaset lat coś tam zbudujemy; początkiem będzie ustawienie znaku), a następnie dokonywanie pomiarów w tych miejscach, a nie w centrach miejscowości.
Dombel napisał:
Powiem wam, że potrzeba więcej takich osób, by zrobić z tym bajzlem porządek ale do sztuki sztuka i zbierze się kupa. I myślę, że takie forum stanowiłoby świetny początek "inicjatywy obywatelskiej" do dobrych zmian w przepisach.
Program "inicjatywy obywatelskiej" już się sam zarysował :
1. Należy sprawdzić, czy stosowanie fotoradarów jest w ogóle zgodne z art. 47 konstytucji RP. Prawo do prywatności może bowiem obejmować niechęć obywatela do informowania władz publicznych, czy, gdzie i w jakim czasie, korzysta z własnego samochodu. A jeżeli już, to czy np. jedzie sam, czy też z kochanką (wydaje mi się - pomimo, że zjawiska osobiście nie popieram - że jeżeli już obywatel ma kochankę, to należy mu pozostawić decyzję o tym, czy poinformuje o jej istnieniu małżonkę, czy też nie).
Nie jestem pewien, czy problemem zechce się zainteresować Rzecznik Praw Obywatelskich.
2. Gdyby jednak Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że jest legalne, to odpowiedni przepis o umorzenia postępowania (z powodu nieczytelności tablic rejestracyjnych) powinno się uzupełnić o "brak możliwości rozpoznania twarzy kierowcy". Żądanie od właściciela, aby wskazał samego siebie jako kierowcę, albo za takiego uznał członka najbliższej rodziny, jest niegodne instytucji "demokratycznego państwa prawnego" (art. 2 konstytucji RP).
3. Napisanie do Ministerstwa Infrastruktury i do Sejmu wniosku, aby stosować obligatoryjnie sezonowe podwyższenie prędkości (np. w obszarze zabudowanym latem do 60 km/h). Zakazać stosowania ograniczeń prędkości poniżej 50 km/h za wyjątkiem niebezpiecznych zakrętów lub w pobliżu szkół.
W praktyce należałoby wprowadzić dodatkowy znak ograniczenia prędkości (cyfry w podwójnej otoczce ?) ważny przez cały rok, stosowany jedynie sporadycznie; wszystkie pozostałe ograniczenia w sezonie 1.04. - 15.10 powinny mieć limit o np. 20 km/h większy, od widniejącego na znaku.
4. I tak należałoby zweryfikować dotychczasowe ograniczenia (np. zlikwidować wszystkie ograniczenia ustawione masowo przed (prywatnymi) stacjami benzynowymi. To na kierowcy wyjeżdżającym ze stacji benzynowej (powinien być znak STOP przy wyjeździe) powinien ciążyć obowiązek dbania o bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Mnie te ograniczenia nieodparcie wiążą się ze skojarzeniem "zmiejsz prędkość, nie przegap stacji").