Fotoradary

  • Autor wątku Autor wątku ewawlkp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
gamat1 napisał:
wykroczenie zarejestrowano juz po smierci. Faktycznie lepiej odesłac swiadectwo zgonu, czy moze nic nie robić? W koncu adresat listu nie zyje.. Pozdrawiam
Wyślij (jako babcia) kopię świadectwa zgonu bez komentarza i bez dodatkowych wyjaśnień listem poleconym.

Jeżeli będą jakieś telefony do domu, to proszę odpowiadać, że tylko właściciel wiedział, komu samochód powierzył. Przez telefon nie przedstawiać się i nic nie wyjaśniać. Najlepiej od razu odkładać słuchawkę.
 
Ursus21 napisał:
Przez telefon nie przedstawiać się i nic nie wyjaśniać. Najlepiej od razu odkładać słuchawkę.

Ciekawa rada. Świadcząca co najwyżej o braku podstawowej kultury osobistej.
 
Odesłac ksero świadectwa zgonu. Bo jak się nic nie zrobi to przyślą pismo żeby zapłacić etc.

Ursus21 napisał:
Przez telefon nie przedstawiać się i nic nie wyjaśniać. Najlepiej od razu odkładać słuchawkę.

takie rozwiązanie to prostactwo i uciekanie od problemu, a powszechnie wiadomo że od problemów nie da się ucieć i trzeba zawsze doprowadzać sprawy do końca.
 
Ostatnia edycja:
skulim napisał:
takie rozwiązanie to prostactwo i uciekanie od problemu, a powszechnie wiadomo że od problemów nie da się ucieć i trzeba zawsze doprowadzać sprawy do końca.
To nie jest żadne prostactwo, tylko praktyczna rada. Jeżeli ksero wyśle Jan Kowalski, faktycznie kierowca samochodu, wtedy SM może z bazy danych kierowców ściągnąć jego fotografię (już tak czynili) i porównać ją z tą z fotoradaru. Tak więc kierowca samochodu ze swym imieniem i nazwiskiem nie może w ogóle się nigdzie pojawić.

Ksera listem zwykłym nie należy posyłać, gdyż SM może powiedzieć, że go nie otrzymała i sprawa będzie kontynuowana. A listu poleconego, bez nadawcy, niestety nie da się wysłać. Najlepiej więc, aby wysłała wdowa, samo ksero, bez jakiegokolwiek komentarza.
 
Ursus21 napisał:
To nie jest żadne prostactwo, tylko praktyczna rada. Jeżeli ksero wyśle Jan Kowalski, faktycznie kierowca samochodu, wtedy SM może z bazy danych kierowców ściągnąć jego fotografię (już tak czynili) i porównać ją z tą z fotoradaru. Tak więc kierowca samochodu ze swym imieniem i nazwiskiem nie może w ogóle się nigdzie pojawić.

Po poście widać, iż odpowiedzialność cywilna jest czymś obcym dla Ciebie. Jeśli ktoś zrobił coś sprzecznego z obowiązującymi przepisami, to powinien mieć też "jaja" i umieć się do tego przyznać, oraz ponieść konsekwencje.

A co do samej porady, to jeżeli prowadzącemu czynności "się chce", a zdjęcie jest czytelne, to przy opisanej sytuacji bez większego problemu dojdzie kto jechał samochodem.
 
magnatex napisał:
Jeśli ktoś zrobił coś sprzecznego z obowiązującymi przepisami, to powinien mieć też "jaja" i umieć się do tego przyznać, oraz ponieść konsekwencje.

A co do samej porady, to jeżeli prowadzącemu czynności "się chce", a zdjęcie jest czytelne, to przy opisanej sytuacji bez większego problemu dojdzie kto jechał samochodem.
Wiesz co, to chyba jakiś żart z Twojej strony. Z jednej więc strony mamy omnipotentne, autorytarne państwo, a z drugiej słabe społeczeństwo, nie mające prawie żadnych praw, a i tak niekiedy - jak pokazuje przykład tego forum - nie są one przestrzegane. Nagminnie nie jest przestrzegana zasada, iz to na funkcjonariuszach państwa ciąży obowiązek dowiedzenia winy podejrzanemu. Zamiast tego podstępem lub presją, niekiedy pozaprawną, lub wręcz przestępczą, zmusza się podejrzanego do przyznania się do winy.

I w takiej sytuacji proponujesz, aby ktoś sam, z własnej woli się przyznał ???

A co do ustalenia sprawcy, to się grubo mylisz. Wystarczy, że będzie to cioteczny prawnuk zmarłego. I służby mogą go sobie setki lat ustalać. Coś o tym wiem. Z jakim trudem buduje się własne drzewo genealogiczne. Nawet jak się wie co i z czego budować.
 
Odpowiadając pod czyimś postem, i odnosząc się bezpośrednio do niego nie ma potrzeby cytowania całego postu.

Ursus21 napisał:
Z jednej więc strony mamy omnipotentne, autorytarne państwo, a z drugiej słabe społeczeństwo, nie mające prawie żadnych praw, a i tak niekiedy - jak pokazuje przykład tego forum - nie są one przestrzegane.
Zastanów się co piszesz - jak można nie mieć żadnych praw, i jednocześnie prawa (których wszak nie ma) mają być nieprzestrzegane.
Pomiając jednak treść Twojej wypowiedzi, to wbrew Twojemu twierdzeniu, każdy uczestnik postępowania ma określone prawa i określone obowiązki.

I w takiej sytuacji proponujesz, aby ktoś sam, z własnej woli się przyznał ???
Jeśli ktoś ma odwagę cywilną, i odrobinę uczciwości to się przyzna. Niestety, kombinatorstwo, chamstwo i cwaniactwo drogowe, oraz zwykła głupota powodują "kombinacje alpejskie" w celu uniknięcia odpowiedzialności.

A co do ustalenia sprawcy, to się grubo mylisz. Wystarczy, że będzie to cioteczny prawnuk zmarłego. I służby mogą go sobie setki lat ustalać. Coś o tym wiem.
Nic nie wiesz. Jeśli ktoś wie gdzie i jak szukać, to do akt postępowania może dołączyć szereg dowodów świadczących o tym kto z samochodu korzysta.
 
magnatex napisał:
Jeśli ktoś ma odwagę cywilną, i odrobinę uczciwości to się przyzna. Niestety, kombinatorstwo, chamstwo i cwaniactwo drogowe, oraz zwykła głupota powodują "kombinacje alpejskie" w celu uniknięcia odpowiedzialności.


Nic nie wiesz. Jeśli ktoś wie gdzie i jak szukać, to do akt postępowania może dołączyć szereg dowodów świadczących o tym kto z samochodu korzysta.
Zacznijmy od tego, że warunkiem przyznania się do czegoś jest, aby było to coś, do czego można (i ewentualnie należy (?)) się przyznać.

Większość znaków ograniczenia szybkości w Polsce jest ustawiona na wyrost, czasem bardzo dużo, i wszyscy o tym wiedząc, z reguły tych znaków nie przestrzegają. Klasycznym przykładem jest Trasa Siekierkowska w Warszawie, autostrada miejska, o nawierzchni, o jakiej mogą niekiedy tylko pomarzyć drogi szybkiego ruchu w Polsce, np. Gierkówka, gdzie w większości jest ograniczenie do 110 km/h. A na Trasie Siekierkowskiej do 80 km/h (wcześniej do 70 km/h). Przekroczenie prędkości na tej trasie o 20-30 km/h nie jest wykroczeniem, gdyż nie powoduje powstania niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, i nie jest czynem społecznie szkodliwym. Wykroczeniem jest tylko dla policji, która nie chce przyjąć do wiadomości § 1 KW.

Co do "kombinacji alpejskich", to częściowo masz rację. Ale tylko częściowo. W praworządnym państwie, właściciel samochodu na zapytanie ustne lub pisemne "komu powierzył" powinien mieć prawo do bezczelnego stwierdzenia : "Nie mam najmniejszej przyjemności z Panami rozmawiać. Proszę się do mnie zgłosić ponownie, jak będą Państwo mieć jakieś dowody przeciwko mnie". W Polsce obowiązują jeszcze zapiski PRLowskie, niewykluczone, że podyktowane przez doradców MO, skierowanych do Polski przez Ławrientija Pawłowicza. Stąd, niestety, obywatele muszą stosować "kombinacje alpejskie", aby się wybronić przed autorytarną władzą, niekiedy przed czymś, co nawet w obecnym systemie prawnym nie jest wykroczeniem.

Magnateksie, uchyl nieco rąbków warsztatu. Powiedz jak policja może ustalić, komu zmarły powierzył samochód, zwłaszcza w sytuacji, gdy nikt z rodziny nie zechce z nią na ten temat rozmawiać ?
 
destructor napisał:
Wywołują ducha przy świecy.
Faktycznie, że też na to wcześniej nie wpadłem. A za radę dziękuję.

Brat stryjeczny mojego ojca, który był oficerem KW MO w Warszawie (pracował także w biurze paszportów) do końca życia nie zdołał ustalić, gdzie zmarł jego (i mego ojca) dziadek (wydawałoby się, że w Warszawie, gdzie jest pochowany). Stąd dziwi mnie z jaką łatwością obecnie policja może sama (jakoby) prześledzić drzewo genealogiczne zmarłego i ustalić fotografie osób w tym drzewie.
 
Mam ciekawą i chyba nietypową sytuację z fotoradarem.

Właśnie otrzymałem kurierem (nie poleconym,pocztą) oświadczenie sprawcy (i tylko to żadnych zdjęć, świadectw legalizacji itp.) wykroczenia, wypełnione przez mojego byłego pracodawcę, który wskazuje mnie jako sprawcę przekroczenia prędkości.

Sprawa dotyczy zdjęcia z fotoradaru. Od czterech miesięcy nie jestem pracownikiem tej firmy.

Sądząc z adresacji zdjęcie zostało wykonane przez Straż Miejską, ponieważ jest to korespondencja na Urząd Miejski.

Prawdopodobnie faktycznie było tak, że mogli zrobić mi zdjęcie, ale zostało ono wykonane w okolicy końca lipca, początku sierpnia 2009 r. czyli prawie rok temu. Korespondencja, którą wysłał (chyba wysłał) pracodawca jest datowana na czerwiec 2010, (do mnie kopia trafiła dzisiaj tj. 3 sierpnia 2010). Nie mam żadnej korespondencji z Gminy, która wystąpiła o ustalenie sprawcy.
Co w takiej sytuacji? Co robić? Czy to może jeszcze mieć dalszy bieg ? Czy nie powinni kontaktować się ze mną ? Obecnie jak i wcześniej mój pracodawca nie miał żadnych upoważnień do podawania moich danych, czy to w ogóle ma znaczenie ?

pozdrawiam
 
steelfox napisał:
Właśnie otrzymałem kurierem (nie poleconym,pocztą) oświadczenie sprawcy (i tylko to żadnych zdjęć, świadectw legalizacji itp.) wykroczenia, wypełnione przez mojego byłego pracodawcę, który wskazuje mnie jako sprawcę przekroczenia prędkości.

Sprawa dotyczy zdjęcia z fotoradaru. Od czterech miesięcy nie jestem pracownikiem tej firmy.

Sądząc z adresacji zdjęcie zostało wykonane przez Straż Miejską, ponieważ jest to korespondencja na Urząd Miejski.

Prawdopodobnie faktycznie było tak, że mogli zrobić mi zdjęcie, ale zostało ono wykonane w okolicy końca lipca, początku sierpnia 2009 r. czyli prawie rok temu. Korespondencja, którą wysłał (chyba wysłał) pracodawca jest datowana na czerwiec 2010, (do mnie kopia trafiła dzisiaj tj. 3 sierpnia 2010). Nie mam żadnej korespondencji z Gminy, która wystąpiła o ustalenie sprawcy.
Co w takiej sytuacji? Co robić? Czy to może jeszcze mieć dalszy bieg ? Czy nie powinni kontaktować się ze mną ? Obecnie jak i wcześniej mój pracodawca nie miał żadnych upoważnień do podawania moich danych, czy to w ogóle ma znaczenie ?

pozdrawiam
W praworządnym kraju mógłbyś to wyrzucić do kosza. Ponieważ nasz kraj takim nie jest, musisz zareagować. W przeciwnym przypadku może Cię czekać przykra niespodzianka.

List ma nadawcę i ktoś pod nim się podpisał.

Czy w liście powołując się na jakiś przepis prawa, ktoś od Ciebie czegoś się domaga ? Jeżeli tak, napisz.

Jeżeli nie, odczekaj jakiś tydzień (upływ czasu działa na Twoją korzyść) i wyślij do nadawcy listem poleconym krótkie pismo : "W związku z Waszym pismem z dnia ... L.dz. .... uprzejmie proszę o poinformowanie mnie, czego Państwo ode mnie oczekują ? Pismo bowiem nie zawiera ani żądania, ani pytania, na które ewentualnie mógłbym odpowiedzieć. Z poważaniem ... ".

Proszę nic nie wspominać o braku fotografii z FR, atestu FR, itp. O odpowiedzi poinformuj.
 
Dokument to tylko kopia, albo jak kto woli drugi egzemplarz wypełnionego formularza oświadczenia mojego pracodawcy (oryginalne podpisy i pieczątki), adresowane na Urząd Gminy. Żadnego pisma przewodniego, żadnych informacji o kopiach przesłanych na mój adres, nic suchy formularz z adresem odbiorcy(odbiorcy czyli Gminy). Pracodawca też nie skierował do mnie żadnych informacji, pytań wyjaśnień, chociażby dlatego że w tamtym okresie byłem na urlopie.

jedyne co pojawia się w tym dokumencie i dotyczy mnie to moje dane adresowe.

część pierwsza Oświadczenie Sprawcy Wykroczenia (Kierowcy) - pusta

część druga Oświadczenie Właściciela/Użytkownika Pojazdu - wypełniona moimi danymi i podpisana przez pracodawcę.

Poza tym nic, żadnych innych treści.
 
steelfox napisał:
Dokument to tylko kopia,
część pierwsza Oświadczenie Sprawcy Wykroczenia (Kierowcy) - pusta

część druga Oświadczenie Właściciela/Użytkownika Pojazdu - wypełniona moimi danymi i podpisana przez pracodawcę.

Poza tym nic, żadnych innych treści.
Czyli były pracodawca przysłał Ci do wiadomości kopię pisma, jakie wystosował do urzędu gminy. W piśmie nie ma informacji, że Ty kopię otrzymałeś.

Na wszelki przypadek zapytuję : kurierowi coś kwitowałeś ?
 
kwitowałem odbiór przesyłki. Wygląda to jak kopia dla mnie, ale trudno powiedzieć. U góry formularza jest adres urzędu gminy oraz w prawym nagłówku data czerwcowa. Podejrzewam, że może oczekują, że to wypełnię i na ten adres wyślę, ale raczej traktuję to jako kopię do wiadomości.

Może to też być formularz jaki przysłał UG do wypełnienia pracodawcy
 
steelfox napisał:
kwitowałem odbiór przesyłki. Wygląda to jak kopia dla mnie, ale trudno powiedzieć. U góry formularza jest adres urzędu gminy oraz w prawym nagłówku data czerwcowa. Podejrzewam, że może oczekują, że to wypełnię i na ten adres wyślę, ale raczej traktuję to jako kopię do wiadomości.

Może to też być formularz jaki przysłał UG do wypełnienia pracodawcy
Ja bym na Twoim miejscu nic nie robił i zaczekał na rozwój wypadków. Formalnie Urz. Gminy powinien teraz się do Ciebie zwrócić, abyś potwierdził oświadczenie pracodawcy, iż to Ty popełniłeś wykroczenie. Jak się jednak zachowają - nie wiem.

Proponuję jednak zachowanie formy pisemnej kontaktu z władzami, tj. nie rozmawianie z nimi przez telefon. Niech do Ciebie piszą. Na wszelki przypadek, za jakieś dwa, trzy dni, nie odbieraj jako pierwszy telefonu. Jeżeli będzie telefonować osoba nieznajoma, albo przedstawi się, że jest ze SM lub Urz. Gminy, osoba odbierająca telefon powinna informować, że Ciebie nie ma i nie wie kiedy będziesz. Po czym powinna odkładać słuchawkę. Rozmowa przez telefon w żadnym przypadku nie może Ci dać żadnej korzyści. Z reguły mają opracowany plan takich rozmów, często w ujęciu wariantowym. Nad pismem natomiast można się zastanowić, posprawdzać podstawy prawne, przemyśleć odpowiedź.

Jeżeli po odpowiedzi pracodawcy, Urz. Gminy łamiąc procedury wystąpi jednak do sądu rejonowego o ukaranie Ciebie, to wyrok oprotestujesz, i stanie się on automatycznie nieważny. Jeżeli do tego dojdzie, to Ci udzielę instrukcji, co należy napisać sądowi.
 
witam ,mam nastepujący problem :jachałem na wczasy z kempingiem i prowadził mój ojciec ,oczywiście auto jest moje i kemp też , została zrobiona fotka o przekroczenie prędkści na odjazd raptem o 24 za dużo 140 zł do zapłaty ale problem polega na tym że po 2 tygodniach ojciec zmarł a mandat przyszedł po 3,5 tygodnia i co teraz mam to wziąść na siebie choć irytuje mnie dlaczego czy napisać sprawcę ojca i dostarczyć akt zgonu ,oczywiście nr prawa jazdy nie posiadam nawet nie wiem gdzie jest więc tego bym nie mógł wypełnić co mam zrobić Proszę o pomoc.z góry dziękuję
 
morit napisał:
prowadził mój ojciec ,oczywiście auto jest moje i kemp też , została zrobiona fotka o przekroczenie prędkści na odjazd raptem o 24 za dużo 140 zł do zapłaty ale problem polega na tym że po 2 tygodniach ojciec zmarł a mandat przyszedł po 3,5 tygodnia i co teraz mam to wziąść na siebie choć irytuje mnie dlaczego czy napisać sprawcę ojca i dostarczyć akt zgonu ,oczywiście nr prawa jazdy nie posiadam nawet nie wiem gdzie jest więc tego bym nie mógł wypełnić co mam zrobić Proszę o pomoc.z góry dziękuję
Jeżeli została zrobiona fotka twarzy kierowcy, a nie należy ona do Ciebie, to nawet nie masz prawa przyznania się do winy. Przyjęcie na siebie winy innej osoby narazi Cię na odpowiedzialność karną.

Jeżeli na fotce nie Ty jesteś, albo fotka jest nieczytelna, albo została wykonana od tyłu, wypełnij formularz zgodnie z prawdą : podaj dane ojca, któremu powierzyłeś samochód do kierowania. I tyle. Bez komentarza i bez kopii aktu zgonu. Wykonujesz tylko tyle, co od Ciebie wymagają.

Najlepiej będzie jak sąd rejonowy ukarze ojca w postępowaniu kapturowym (zaocznym) za wykroczenie, bez uprzedniego zapytania podejrzanego (ojca), czy przyznaje się do winy. Wtedy sądowi wyślesz kopię aktu zgonu. Przypadek taki, o ile zaistnieje, powinien zostać nagłośniony w prasie i być może w lokalnej TV ("Sąd skazuje nieboszczyka"). Najwyższy bowiem czas, aby parodia wymiaru sprawiedliwości, tj. wyroki nakazowe, została w RP zlikwidowana.
 
Witam,
mam problem:mad:
Podczas ostatniego weckendu odwiedzili mnie znajomi z Ukrainy - byli przejazdem z Niemiec i właśnie ze studiów w Niemczech ich znam.Okazało się że podczas podróży nad pobliskie jezioro zrobiono nam zdjęcie fotoradarem (Straż Miejska)-samochód jest mój -kierował kolega-Ukrainiec.Przyszedł do mnie mandat ze zdjęciem-(zdjęcie nieczytelne) i formularz do wypełnienia lecz ja znam tylko jego imię ,nazwisko i miasto na Ukrainie z którego pochodzi i do którego teraz na 2 miesiące wyjechał.Znam również miejscowość w Niemczech w której pracuje ale adresu już nie i nie wiem nawet czy mieszka tam gdzie pracuje czy dojeżdża.Mam do niego niemiecki komórkowy nr tel. ale na czas pobytu na Ukrainie będzie on nieosiągalny.Nie chcę ,aby miał on jakieś problemy,ale z drugiej strony nie jest on jakimś moim przyjacielem abym za niego zapłacił ten mandat.
CO ROBIĆ ???
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra