Ogólnie tak śledzę tę dyskusję (sam nie podchodziłem do egzaminu, ale moja dziewczyna już tak, więc siłą rzeczy coś się o uszy obiło) i mówiąc szczerze mam niezły ubaw. Dzięki Wam za to!
Aplikacja korporacyjna(radcowska, adwokacka, rzecznikowska) mają to do siebie, że tam na dobrą sprawę rynek wymusza zapotrzebowanie. Wystarczy, że człowiek wykaże się pewną wiedzą prawniczą, czy prawniczo-techniczną, a reszty dowie się w trakcie. Byle tylko miał blade pojęcie czym on się będzie zajmować, reszty się nauczy. A jeśli będzie prawników za dużo, to albo się przekwalifikują, albo wyjadą, albo umrą z głodu. Ważne, że za swoje pieniądze opłacili aplikację.
Przy egzaminie ogólnym ciężko ustalić próg tak, żeby od razu mieć tyle osób, ile MS potrzebuje. Jest to raczej jasne. Po to jest zatem drugi etap, żeby po wstępnym "odsianiu" zrobić dodatkową selekcję i mieć tyle osób, ile jest potrzebnych. W końcu pieniądze podatników nie mogą się marnować a i tym ludziom potem trzeba pracę zapewnić, więc lepiej dobrać tyle, ile rzeczywiście potrzeba.
Pojawia się pytanie. A nawet kilka. Mianowicie "czemu nie ma od razu kazusów?" albo "skoro testy nie sprawdzają myślenia i byle wytresowana małpa da rade rozwiązać test to czemu się je stosuje?". Odpowiedź jest prosta - bo tanio i szybko można masówkę sprawdzić. Przy sprawdzaniu komputerowym nie ma większej różnicy między 40 a 4000 osób - wyniki będą dość sprawnie opracowane.
Obecna sytuacji, jak dla mnie, jest wynikiem błędu systemu. Widzę 2 potencjalne miejsca błędu:
1) zbyt trudny egzamin/źle ustalony próg - drugi etap staje się formalnością, nie ma na dobrą sprawę sensu go organizować, skoro jest więcej miejsc niż osób przekraczających próg. Jednak ustawa mówi, że ma być, to trzeba zrobić;
2) ustawodawca nie przewidział, że może być trudny test i warto zaznaczyć, że drugi etap jest organizowany tylko, jeśli po 1 etapie jest więcej chętnych niż miejsc.
Z tego, co słyszałem, test jest coraz trudniejszy, a przynajmniej mniej osób przekracza próg. Nie dziwne, że MS chce mieć najlepszych z najlepszych wśród najlepszych. Jednak aż taka różnica w porównaniu z rokiem poprzednim to dla mnie ewidentny błąd systemu.
Co teraz w związku z tym? Nic. MS ma 218 osób na aplikacje, tyle ile miało być - z dokładnością do 2 osób. Spodziewałbym się raczej łatwiejszego egzaminu za rok jeśli już o jakichś zmianach mówimy. A całą ta burza w szklance wody to, jak dla mnie, frustracja osób, którym zabrakło niewiele, i łudzenie się, że jednak te 1000 zł i czas poświęcony na naukę nie zostały zmarnowane.
W ogóle gratuluję wszystkim, którzy przekroczyli magiczny próg 120 pkt. Keep up the good work!