Konkurs na aplikację ogólną (KSSiP) - 2016

  • Autor wątku Autor wątku Tylko Prawo
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
A mnie dziwi, że komuś przychodzi do głowy narzekanie, że ktoś przeczytał kodeksy 5 , 10 czy 15 razy. Każdy przeczytał tyle razy ile uważał za potrzebne. Ta dyskusja jest kuriozalna.
 
olaaa89 napisał:
Wiecie ja popieram osobę, która dziwi się, że ktoś może czytac tyle razy kodeksy. Ja również czytałam je w sumie mało i niektóre dośc pobieżnie. Uważam, że jeżeli, ktoś jest na tyle słaby, żeby czytac je pare razy to jego sprawa. Wiem, ze każdy chce wypaśc jak najlepiej, w końcu jakby nie było to rywalizacja, do której trzeba się należycie przygotowac, ale nie na tyle, zeby poświęcac wszystko, bo egzamin, bez przesady. Owszem osoby, które przeczytały tyle z pewnością są oczytane z kodeksami, ale jak sama HouseMD stwierdziła już mylą jej się terminy, zażalenia, więc po co to? Lepiej przeczytac mniej, ale ze zrozumieniem. Wiecie na egzaminie liczy się więdza, ale największy czynnik wpływający na wynik testu to stres, bo co z tego, że ktoś tyle sie oczytał, jak będąc zestresowanym niektórzy i tak wszystko zapomnają i mają zaniki pamięci?;). Ja z nauką biorę już na wstrzymanie, nie ma sensu powtarzac czegoś, co potem w stresie jeszcze bardziej się pomiesza. Uważam, że to co umiem jest wystarczające, a teraz trzeba się relaksowac i zdac egzamin z wynikiem ponadprzecietnym;)

"jak sama HouseMD stwierdziła" :D

Wątpię by HouseMD czytał coś bez zrozumienia. A jeżeli jakieś terminy mu się mylą, to chyba tylko z egzekucji z KPC :D

Zresztą zawsze lepiej przerobić coś więcej razy niż mniej.
 
krzychszp napisał:
A mnie dziwi, że komuś przychodzi do głowy narzekanie, że ktoś przeczytał kodeksy 5 , 10 czy 15 razy. Każdy przeczytał tyle razy ile uważał za potrzebne. Ta dyskusja jest kuriozalna.


Mnie też. Każdy przeczytał tyle razy ile potrzebował/ chciał albo na ile pozwoliły mu możliwości czasowe - część osób jest pewnie tuż po studiach i jeszcze nie pracuje, więc mogła poświęcić całe wakacje na naukę przez całe dnie, inni - pewnie zaczęli się uczyć na początku roku bo wiedzieli, że ze względu na pracę czy obowiązki rodzinne, nie będą mogli wygospodarować na naukę kilkunastu godzin dziennie. A zupełnie inna sprawa to predyspozycje. Jedni potrzebują więcej czasu na przyswojenie a inni mniej i, w mojej ocenie, nie jest to czynnik rożnicujacy na lepszych czy gorszych.

Do egzaminu zostało kilkadziesiąt godzin i chyba nie jest to czas na podgrzewanie atmosfery. Jeśli ktoś ma potrzebę spożytkowania tego czasu na ostateczne uporządkowanie wiedzy, to ja nie widzę w tym nic dziwnego.
 
Jesli ktos solidnie przerobil studia, to ma duzo latwiej sie nauczyc tego wszystkiego w duzo szybszym czasie.
 
olaaa89 napisał:
Uważam, że jeżeli, ktoś jest na tyle słaby, żeby czytac je pare razy to jego sprawa.


Przykro, że osoba aspirująca do zawodu sędziego/prokuratora wyciąga tak bezmyślne wnioski. Wyobraź sobie, że niektóre osoby są pracowite, a to wcale nie wyłącza tego, że są zdolne. Chyba na studiach wszyscy mieliśmy logikę ? :D
 
Tak, doprawdy, na słowa wsparcia odpowiedzieć atakiem, wszczynając jałową dyskusję...ludzie nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać.
Fakt jest taki, że nie ma tutaj ludzi nieomylnych, sam po prawie rocznej nauce nadal mam wrażenie, że wcale nie musi być słodko i pięknie.

Chciałbym unaocznić wszystkim startującym, że nawet, jeśli nam się wydaje, że wszystko umiemy, test na 130+ pkt. (a tyle liczymy) zda nie więcej niż 10 % ogółu, a na 140+ kilka osób, promile. O każdym z punktów zdecyduje nie tylko wiedza, ale i dyspozycja dnia, ślepy los, ominięcie pułapek komisji.
Dla przykładu - z Unii, jeśli chodzi o poprzednie testy, z 2014 odpowiedziałem na wszystkie pytania dobrze, z 2015 połowę spaliłem. Czytając TfUE kilka razy, mając notatki, mając 5 w indeksie po ciężkim egzaminie.
Może być tak, że znamy powiedzmy kw doskonale, a akurat to jedno pytanie, które się trafi w tym roku będzie trefne i oddali nas od aplikacji. Może paść termin z głębi ordynacji, której dogłębnie się zazwyczaj nie uczyliśmy. Wielu z nas olało egzekucję, S.A., a śladowe ilości pytań także z tego się trafią.

Konkluzja jest jedna - chociażbyśmy nie wiadomo jak bardzo chcieli, spalimy pewnie po kilkanaście pytań. Szalka wisi pomiędzy 120 a 135 i te 15 pytań trudnych, ale nie kosmicznych będzie decydowało o tym, kto się dostanie na aplikację, a przynajmniej się do niej radykalnie zbliży.
 
kampinosek1990 napisał:
Tak, doprawdy, na słowa wsparcia odpowiedzieć atakiem, wszczynając jałową dyskusję...ludzie nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać.
Fakt jest taki, że nie ma tutaj ludzi nieomylnych, sam po prawie rocznej nauce nadal mam wrażenie, że wcale nie musi być słodko i pięknie.

Chciałbym unaocznić wszystkim startującym, że nawet, jeśli nam się wydaje, że wszystko umiemy, test na 130+ pkt. (a tyle liczymy) zda nie więcej niż 10 % ogółu, a na 140+ kilka osób, promile. O każdym z punktów zdecyduje nie tylko wiedza, ale i dyspozycja dnia, ślepy los, ominięcie pułapek komisji.
Dla przykładu - z Unii, jeśli chodzi o poprzednie testy, z 2014 odpowiedziałem na wszystkie pytania dobrze, z 2015 połowę spaliłem. Czytając TfUE kilka razy, mając notatki, mając 5 w indeksie po ciężkim egzaminie.
Może być tak, że znamy powiedzmy kw doskonale, a akurat to jedno pytanie, które się trafi w tym roku będzie trefne i oddali nas od aplikacji. Może paść termin z głębi ordynacji, której dogłębnie się zazwyczaj nie uczyliśmy. Wielu z nas olało egzekucję, S.A., a śladowe ilości pytań także z tego się trafią.

Konkluzja jest jedna - chociażbyśmy nie wiadomo jak bardzo chcieli, spalimy pewnie po kilkanaście pytań. Szalka wisi pomiędzy 120 a 135 i te 15 pytań trudnych, ale nie kosmicznych będzie decydowało o tym, kto się dostanie na aplikację, a przynajmniej się do niej radykalnie zbliży.

W pełnie się zgadzam :beer:
Sam czuje, że jeśli nie dopadnie mnie jakaś mega niedyspozycja i pytania nie będą wszystkie z kosmosu, to test spokojnie zrobię na 120 punktów. Każdy punkt powyżej tego wyniku to właśnie wypadkowa tych kilku pytań i kilku zagadnień, które każdy indywidualnie będzie pamiętał, a które nie są oczywiste, bądź będą bardziej lub mniej podchwytliwe.
 
A co robicie z komórkami i aktami prawnymi? Zgodnie z informacjami na stronie internetowej KSSiP wnoszenie na salę takich rzeczy jest zabronione, ale z drugiej strony możemy posiadać torbę podręczna pod ławką tylko bez możliwości zaglądania do niej. No i komisja nie zapewnia pomieszczenia na wartościowe przedmioty... Jak zostaje komórkę w torbie z wyjęta baterią to będzie problem? Mam torbę studencką gdzie mieszczą się kartki A4 czy nie jest ona za duża? Zgodnie z regulaminem dozwolone są saszetki i torebki podręczne...
P.S. Jeżeli które wcześniej o to pisał to przepraszam ale temat ma prawie 60 stron i mogłem to przegapić ;)
 
Ja zostawiam w pokoju. Na egzamin biorę portfel, zegarek i jakiegoś batona, żeby nie zemdleć :D
 
Ja aktów prawnych żadnych nie zabieram ze sobą, nie bardzo widzę sens tego. A telefon mam zamiar oddać w depozyt (z telefonicznej informacji udzielonej mi przez panią z KSSiP wynika, że będzie taka możliwość). Chyba jednak wolę nie ryzykować wnoszeniem rzeczy, których wyraźnie zabraniają wnosić.
 
Mam jeszcze następujące pytania:
1) Czy papiery które składaliśmy, w przypadku naszego nie dostania się na aplikację zostaną nam odesłane?
2) Czy otrzymujemy oficjalnie przez list polecony informacje o wyniku jaki uzyskaliśmy, czy pozostaje nam strona KSSiP?
Jeżeli odpowiedzi na oba pytania są twierdzące to czy otrzymujemy to razem, czy osobno?
 
patrol007 z tego co się orientuję to nie odsyłają nam dokumentów aplikacyjnych, a informacje o wyniku będą dostępne na stronie kssip i w siedzibie kssip.
 
Piszesz maila i bezproblemowo odsyłają. Przerobiłam w praktyce, niejednokrotnie nawet. Bo raz z powodu niedostania się, a także z powodu rezygnacji ze startu finalnie.
 
I jak wrażenia po egzaminie??
Był dla mnie ultra trudny, szczególnie w zakresie organów ochrony prawnej i ustroju tychże... Kpc też średni, reszta w miarę, karne i admin. łatwe.
Liczyłem na nawet 140 pkt, teraz będę skakał pod niebiosa za 130, nawet nie wiem czy zdałem... Może być na granicy.
Cóż, życie.
 
Test był spoko. Wszystko z czego się uczyłam i nic co ominelam. Teraz niestety to już tylko kwestia tego że wszystko mi się wymieszalo i ja samym końcu nie wiedziałam ile jest 2 plus 2. Pozatym ... matko jak tam było zimno i jak dużo ludzi x.x

Żałuję że nie poczekalam do końca po test. Czy ktoś z Was to zrobił i może załadować?
 
Ostatnia edycja:
Ustawę o ustroju sądów wojskowych tez przerobiłas?:) Wow! Szacun!

Dla mnie, podobnie jak dla kampinoska test tez był cholernie trudny. Mam wrażenie ze wyciągają najgorszy shit z tych ustaw... Ale wiedziałam że tak będzie, co roku dowalaja coraz trudniejsze pytania. Ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo... ;)

Ja z kolei do sufitu bym skakała za 120pkt...;) Ale zbyt wiele wątpliwości miałam na taki wynik, niestety...

Także ja się już z Wami żegnam, fajnie było^^ póki co forum będę omijala szerokim lukiem, bo nie lubię sprawdzać odp^^

Ministra: niestety nie brałam arkusza wiec nie będę mogła wrzucić
 
Chylę czoła, jeżeli dla kogoś test był łatwy. Przystępne karne i admin, reszta bolała. Nie mam testu ale jestem gdzieś na granicy progu, trudno powiedzieć w którą stronę to pójdzie
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra