Z dość prostego tematu zrobiliście niezły bałagan...
Kluczowe jest "uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa itp..."
Mam w tym nie małe doświadczenie. Przede wszystkim uzasadnione, nie znaczy, że dowolne, musi być poparte dowodami, np godzinę wcześniej ktoś napadł na staruszkę, świadkowie widzieli, że sprawca uciekł czarnym maluchem na alufelgach i akurat my jedziemy takim samochodem - to jest uzasadnione podejrzenie. Podobnie z przeszukaniem mieszkania, w niektórych sytuacjach, mają prawo do przeszukania bez nakazu. Co robić - w moim przekonaniu i z mojego doświadczenia popartymi poradami prawnika?
Jedziemy sobie samochodem, zatrzymuje nas patrol, żąda dokumentów, następnie telefonu, nawigacji, komputera czy przeszukania samochodu - mamy prawo odmówić - i jak ktoś pisał wcześniej - policjant może nas do tego zmusić siłą. U mnie odbywało się to w sposób mniej więcej taki:
P - policjant
J- ja
P: proszę o telefon komórkowy
J: jaki telefon
P: Pana telefon
J: nie wiem czy mam
P: proszę więc sprawdzić
J: w jakim celu
P: celem sprawdzenia legalności
J: jeżeli nawet mam telefon, to jest w pełni legalny i nie widzę podstawy żeby dać Panu mój telefon. Jeżeli Pan władza ma jakieś podstawy, żeby sądzić inaczej, proszę samemu odszukać w samochodzie i wziąć.
Wszystko odbywa się bardzo grzecznie i kulturalnie, na argumenty Policjanta zawsze dopytuję, o co jestem podejrzany, jakie uzasadnione podejrzenie ma Pan władza w stosunku do mnie czy mojego telefonu, dopytuję, czy będzie przeszukiwał samochód również pod kątem posiadania komputera, czy wyciągnie mi radio samochodowe, celem sprawdzenia legalności i zdecydowanie odmawiam wydania telefonu, nie widząc ku temu żadnych podstaw. Oczywiście zawsze zaznaczam, że jeżeli Pan władza ma podejrzenia, może dokonać przeszukania mojego samochodu, telefonu i innych bez mojej zgodny - dając jednocześnie do zrozumienia, że wyciągnę z tego tytułu konsekwencje.
Jeżeli jestem na zewnątrz samochodu - zamykam samochód... Na 2 sytuacje policjant nie dokonał "przeszukania". Sprawdzili dokumenty, sprawdzili mnie na szczekaczce i kazali jechać.
Jeżeli by dokonał przeszukania sam sobie - miałby całkiem nieźle przekichane - jeżeli oczywiście niczego by nie znalazł - a nie znalazł by.