olkownica
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 47
no dziewczyny u mnie masakrycznie dlugo :/ przez prokuratora szły listy ok 10 dni a teraz juz równy miesiac i dwa listy od P znikły :/
Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
no nie Loren chcesz nam tu wmowic ze jak tamten szedł do telefonu to Pan z SW otwierał cele gdzie Twoj był pozwolił na rozmowe i pozniej znowu otwierał cele i pozwalał na przekazanie informacji? prosze Cie nie opowiadaj takich bredni nie ma takiej mozliwosci zeby tak Sw pozwalała robicLorein napisał:U nas jak Sąd już przejął sprawy to listy nie dochodziły w ogóle, ani moje do AS ani mojego do mnie.
trwało to około miesiąca... Po rozprawie zaczęły masowo schodzić wszystkie...
Było ciężko... obydwoje byliśmy w strzępach.
Ja bałam się, że coś się stało, że mój mógł się "poddać" i sobie coś zrobić. On myślał, że go zostawiłam.
Na szczęście poznałam dziewczynę, której chłopak był przez 2 miesiące w celi z moim,
po 2 miesiącach uchylili mu areszt i przenieśli go na p2. Tamten mógł już dzwonić.
Każdorazowo jak szedł do telefonu, strażnik prowadził go obok celi w której był mój.
Tak więc na prędce pytał co ma przekazać. Dzwonił na stacjonarny do swojej dziewczyny,
a ona w tym samym czasie na komórkę do mnie. Przekazywali mi wieści, a ja od razu odpowiadałam.
Wracając do celi przekazywał informacje mojemu ode mnie...
Bardzo nam wtedy ta para pomogła. Mogliśmy obydwoje nieco spokojniej zasypiać...
Wiedzieliśmy, że każde z nas Kocha i czeka
Chociaż tyle.
Trzeba ten czas jakoś przeżyć, chociaż wiem, że nie jest łatwo...
Monika R napisał:no nie Loren chcesz nam tu wmowic ze jak tamten szedł do telefonu to Pan z SW otwierał cele gdzie Twoj był pozwolił na rozmowe i pozniej znowu otwierał cele i pozwalał na przekazanie informacji? prosze Cie nie opowiadaj takich bredni nie ma takiej mozliwosci zeby tak Sw pozwalała robic![]()
Lorein napisał:po 2 miesiącach uchylili mu areszt i przenieśli go na p2. Tamten mógł już dzwonić.
Każdorazowo jak szedł do telefonu, strażnik prowadził go obok celi w której był mój.
Tak więc na prędce pytał co ma przekazać.QUOTE]
jezeli tamtemu dali podgrupe p2, a twoj byl jeszcze aresztowany, to nie mogli znajdowac sie na tym samym pietrze. a po 2 chyba straznik by nie pozwolil zeby ten kolega mogl sie zatrzymac przy drzwiach i porozmawial z twoim, bo jest to zabronione, a najprosciej to tlumaczac moglby mu przekazac informacje odnosnie sprawy czy czegos, jesli byl aressztowany. wiec skazani a aresztowani nie moga sie kontaktowac ze soba. takie jest moje zdanie
hmmm u mnie jest w miescie ościennymLaurka423 napisał:poczekamy zobaczymy,ale to jest to samo miasto i list do niego szedł tydzień,a ja juz mam trik ciaglego zaglądania do skrzynki..
Moze idzie tak dlugo bo to pierwszy list od niego?
młoda21 napisał:Ja tam zostawiam w sądzie, w sekretariacie..