Listy do/od osadzonego

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
to zalezy od ZK, ale jezeli on Cie o to poprosil to zapewne wie co robi, ja wysylam poleconym priorytetem , wiec otwieraja przy nim, wrazie co moze pogadac zeby mu zostawili .
 
Tak, listy polecone to dobry pomysł - też wiele razy to stosowałam - właśnie, żeby osadzony mógł sobie pogadać, żeby coś przeszło:)
 
Kiedy wysyłałam mężowi różne dokumenty, to wysyłałam priorytetem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Jakoś uznałam, że tak będzie bezpieczniej ;)
 
Wtedy mamy pewność ,że są mu dostarczone i idą szybciej..Ja niekiedy nawet zwykły list posyłam takim sposobem..
 
witam:)
mam pytanko czy komus z was zdarzylo sie, że listy wysylane z zk przez skazanych nie docierały do was? Chodzi mi o to, czy jakos po drodze w niewyjasnionych okolicznosciach "ginely" i nie wiadomo co sie z nimi stalo, no a w efekcie koncowym nigdy ich nie dostaliscie?
Pozdrawiam:)
 
Tak, ja tak miałam i powód tego, że list do mnie nie dotarł był oczywisty - osadzony napisał w nim jak wygląda resocjalizacja, reszty można się domyślić:)
I raz zdarzyło mi się, że to mój list nie doszedł - chyba dlatego, że miał jakieś 15 stron i wych. nie chciało się go czytać, ale że listy piszę na komputerze to wydrukowałam go jeszcze raz, dopisałam kolejne 15 stron, wysłałam poleconym i doszedł:)
 
w moim przypadku tak nie było..zawsze mam list wtedy kiedy ma przyjsc..<podobno skazany ma mozliwosc dowiedzenia sie czy list dostarczono>..
 
slyszalam, ze to czy listy zostaja wysylane (czy "wyjda" z zk) zalezy od dobrej woli tych, ktorzy tym sie zajmuja.
ale czy to prawda?

a i jeszcze pytanko jak skazany moze zalatwic wyslanie listu za potwierdzeniem odbioru?
 
Ostatnia edycja:
Z tą dobrą wolą... No nie do końca tak jest, bo teoretycznie każdy list powinien wyjść, w końcu to, że osadzony został pozbawiony wolności nie oznacza, że pozbawiono go również wolności słowa, ale wiadomo na zamku wszystkie listy są czytane przez adm. i jak coś się im nie podoba to nie zawsze dochodzą - tak jak u mnie.
Z tym listem za potwierdzeniem odbioru... Można wysłać osadzonemu blankiet na list polecony czy za potwierdzeniem odbioru plus odpowiedni cenowo znaczek, ale wtedy to już naprawdę dobra wola wychowawcy co z tym zrobi, bo z tym to raczej musi iść na pocztę, żeby podstemplowali to, ale można też zrobić coś podobnego do tego, co opisywała wcześniej Bincia, a mianowicie: Jest sobie widzenie, ktoś z celi Twojego Kogoś ma widzenie i bierze mu ten list i podaje go komuś na widzeniu, kto zechce wysłać ten list z "wolności"... Tylko tu musi być zgoda wychowawcy - tak jak pisała właśnie Bincia.
 
Akte napisał:
No chyba, że wysyła list za potwierdzeniem odbioru...?

To wtedy otrzyma potwierdzenie odebrania. Ale nie jest tak, że może się "dowiedzieć" czy list doszedł do odbiorcy.
 
Yyy? Ale że na przykład osadzony wysłał tak list do żony i pewności czy doszedł właśnie do niej nie ma, bo odebrała go na przykład teściowa tak?
 
Akte napisał:
Z tym listem za potwierdzeniem odbioru... Można wysłać osadzonemu blankiet na list polecony czy za potwierdzeniem odbioru plus odpowiedni cenowo znaczek, ale wtedy to już naprawdę dobra wola wychowawcy co z tym zrobi,

Nie dobra wola tylko obowiązek wynikający z § 16.5 Regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania kary pozbawienia wolności. I niekoniecznie obowiązek wychowawcy.

Akte - miałem na myśli, że można jedynie wysłać list "za potwierdzeniem odbioru". A nie, ze skazany może się dowiedzieć, czy list został dostarczony. Bo to zabrzmiało, jakby wychowawca czy ktoś inny dzwonił do odbiorcy i pytał, "czy może łaskawa pani otrzymała list od pewnego pensjonariusza zakratowanego kurortu?"
 
Ostatnia edycja:
forg napisał:
Nie dobra wola tylko obowiązek wynikający z § 16.5 Regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania kary pozbawienia wolności. I niekoniecznie obowiązek wychowawcy.

Racja, ale 16.4:) Tylko ta "dobra wola" to miała być takim odniesieniem do dobrej woli odnośnie wysyłania listów w ogóle, o czym pisała Asiulla i chodziło mi o to, że jeśli łaskawie wychowawca się ruszy to wyśle taki list, ale oczywiście masz rację to jest ich obowiązek i mogłam tym co napisałam wprowadzić innych w błąd, ale myślę, że opisując wcześniejszą wersję czyli wysłanie blankietu i znaczka dałam do zrozumienia, że można tak zrobić. I wiem, że to niekoniecznie obowiązek wychowawcy, ale on to podaje dalej po ocenzurowaniu (choć cenzurować może też ktoś inny, ale zazwyczaj jest to jednak wychowawca).

forg napisał:
Akte - miałem na myśli...
OK:)
 
Akte napisał:
Racja, ale 16.4:)

Dokładnie tak. § 16.4 Mój błąd. Inne panie też mogłyby sprawdzać źródła tak jak Ty :-)

I nie kręć :-) Wyraźnie napisałaś, że wychowawcy musi się "zachcieć" iść na pocztę, by wysłać polecony.
 
He he, no bo musi mu się zachcieć, a jak mu się nie chce to wysyła na przykład studentów...:) No i to w ogóle oczywiste, że ktoś to musi wysłać, bo osadzony musi mieć przecież karteczkę nadania przy sobie.
 
Ostatnia edycja:
Ok - doprecyzujmy jedno. Jak będzie miał kaprys to może nawet gołębia pocztowego wysłać. Ale to on, jako funkcjonariusz jest odpowiedzialny za wysłanie listu i zwrot dowodu nadania.

I po drugie - średnio podoba mi się to co piszesz:
wiadomo na zamku wszystkie listy są czytane przez adm. i jak coś się im nie podoba to nie zawsze dochodzą

Procedury zatrzymywania korespondencji są określone w przepisach-między innymi powiadamiany jest o tym skazany i sędzia penitencjarny. Według tego co piszesz, to wychowawca, każdy dzień zaczyna od podzielenia listów na dwie kupki - "do wysłania", "do kosza". Według humoru i kaprysu. A takie decyzje podejmuje dyrektor.

I nie pisz mi, że Ty wiesz, że tak bywa. Skoro wiesz i masz dowody, to podziel się tą wiedzą oficjalnie z kimś, kto zrobi z tym porządek.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra