S
Standard99
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2007
- Odpowiedzi
- 71
[cytat="Pasqud":1nnmceax]Nadal uważam, że jeżeli ktoś nie zdaje takiego testu to nie może mówić o braku szczęścia tylko o braku wiedzy. Może należało więcej się uczyć. Może należało się inaczej uczyć.
Trzeba uzyskać w teście jednokrotnego wyboru 76% to nie jest wiele.
A czy wiedza bezwartościowa? Niesądze. Mnie osobiście trafia ciężka cholera jak aplikanci nie potrafią nazwać środka odwoławczego zgodnie z terminologią kodeksową.
I jeszcze odnośnie tezy, że to przecież nie jest egzamin końcowy. Owszem, nie jest. Ale za pół roku taki delikwent będzie już występował na sali sądowej. I co, tam też powie "przepraszam bardzo ale to nie jest egzamin końcowy więc pełnomocnik nie ustosunkuje się do tej kwestii" A możecie mi wierzyć, że obecnie bez znajomości procedury można nieźle dostać po głowie na sali sądowej i szkód nieodwracalnych w procesie narobić.[/cytat:1nnmceax]
Pasqud
1) chciałbym zobaczyć ile pkt byś nabił rozwiązując test z ubiegłego roku, bo rozumiem że go nie rozwiązywałeś na sali egzaminacyjnej z innymi,
2) każdy może mówić ze test jest łatwy, banalny jeśli go nie rozwiązywał
nawet jeśli jest sie sędzią SN to nie znaczy, że wszystko się wie i wszystko można i wszystkich oceniać
a żeby to zobrazować, namówiłem 3 radców prawnych by zrobili test dla zabawy, jeden nie zaliczył, a dwóch ledwo, a przed tym mówili jaki łatwy
3) test wymaga zakucia olbrzymiej ilości materiałów, jakbym miał laptopa i lex`a to bym nabił 250 na 250, ale z laptopa nie można korzystać a ja cyborgiem nie jestem żeby umieć wszystkie ustawy na pamięć, do tego w teście były błędy, ech juz było wypowiedzi 1000 na ten temat, widocznie do niektórych pewne rzeczy nigdy nie dotrą
ad3) postulat - dokładne określenie ustaw z których będą pytania, bo test nie sprawdza na razie twej wiedzy i predyspozycji tylko to ile potrafisz wkuć materiału + szczęście
4) teoria i podstawy zawsze są potrzebne i tu się zgodzę z tobą, choć patrz ad3)
5) w sprawie reprezentowania przed sądem też się z tobą zgodzę, choć widziałem wielokrotnie radców i adwokatów kładących sprawy przez błędy formalne i to podstawowe, według mnie to kwestia przygotowania się no i procedurę trzeba znać
Trzeba uzyskać w teście jednokrotnego wyboru 76% to nie jest wiele.
A czy wiedza bezwartościowa? Niesądze. Mnie osobiście trafia ciężka cholera jak aplikanci nie potrafią nazwać środka odwoławczego zgodnie z terminologią kodeksową.
I jeszcze odnośnie tezy, że to przecież nie jest egzamin końcowy. Owszem, nie jest. Ale za pół roku taki delikwent będzie już występował na sali sądowej. I co, tam też powie "przepraszam bardzo ale to nie jest egzamin końcowy więc pełnomocnik nie ustosunkuje się do tej kwestii" A możecie mi wierzyć, że obecnie bez znajomości procedury można nieźle dostać po głowie na sali sądowej i szkód nieodwracalnych w procesie narobić.[/cytat:1nnmceax]
Pasqud
1) chciałbym zobaczyć ile pkt byś nabił rozwiązując test z ubiegłego roku, bo rozumiem że go nie rozwiązywałeś na sali egzaminacyjnej z innymi,
2) każdy może mówić ze test jest łatwy, banalny jeśli go nie rozwiązywał
3) test wymaga zakucia olbrzymiej ilości materiałów, jakbym miał laptopa i lex`a to bym nabił 250 na 250, ale z laptopa nie można korzystać a ja cyborgiem nie jestem żeby umieć wszystkie ustawy na pamięć, do tego w teście były błędy, ech juz było wypowiedzi 1000 na ten temat, widocznie do niektórych pewne rzeczy nigdy nie dotrą
ad3) postulat - dokładne określenie ustaw z których będą pytania, bo test nie sprawdza na razie twej wiedzy i predyspozycji tylko to ile potrafisz wkuć materiału + szczęście
4) teoria i podstawy zawsze są potrzebne i tu się zgodzę z tobą, choć patrz ad3)
5) w sprawie reprezentowania przed sądem też się z tobą zgodzę, choć widziałem wielokrotnie radców i adwokatów kładących sprawy przez błędy formalne i to podstawowe, według mnie to kwestia przygotowania się no i procedurę trzeba znać